Logo Przewdonik Katolicki

Po co nam marzenia?

Bogna Białecka
Warto mieć marzenie. Jest ono emocjonalnym motorem pchającym nas do działania / fot. Fotolia

Gdy zapytamy przedszkolaka, jakie ma marzenia, zasypie nas barwnymi wizjami przyszłości. Gdy to pytanie zadamy dorosłemu, usłyszymy: „Żeby mi pieniędzy wystarczyło do wypłaty”. Czy marzenia to przywilej dzieci?

Czy wyzbycie się marzeń to oznaka dojrzałości? A może wręcz przeciwnie: są one oznaką bezradności i poddania się? Monika Górska w książce Spełnij marzenie, marzenie spełni ciebie pisze: „Im jesteśmy starsi, tym częściej wstawiamy marzenia do poczekalni. Zdążą się mocno zakurzyć, zanim znowu po nie wrócisz. Jak się mówi, jeśli chcesz, znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz, znajdziesz powód. A powodów, żeby czekały na swój dzień, masz całe tony”.

Czy marzenie to to samo co fantazjowanie?
Może być tak, że boimy się marzeń. Profesor Steve Peters w książce Paradoks szympansa opisuje, w jaki sposób mózg człowieka reaguje na marzenia. Z jednej strony wizja spełnienia marzenia powoduje wyzwolenie dawki hormonów przyjemności, pobudza nas i pcha do działania, z drugiej strony od razu pojawia się niepokój i niepewność, czy damy radę to marzenie spełnić.
Dlatego dla części z nas marzenia pozostają rodzajem fantazji, momentem oderwania od rzeczywistości. Mówił o tym np. św. Ignacy Loyola, którego przed nawróceniem wyobraźnia pchała do przeżywania fantazji o zwycięskich podbojach. Jest to też dowcipnie zilustrowane w filmie dla dzieci W głowie się nie mieści, gdzie w chwili wielkiego stresu w głowie mamy głównej bohaterki włącza się film z przystojnym pilotem wyznającym jej miłość i namawiającym na szaleńczy lot. Oddanie się marzeniom w trudnych chwilach nie musi być samo w sobie złe. Jeśli to chwilowe oderwanie się od trudnej rzeczywistości, nabranie siły do walki, innymi słowy – relaks, świat marzeń może być pomocny. Gorzej, jeśli staje się sposobem ucieczki od trudności. Sytuacja, w której ktoś np. cały swój wolny czas spędza w wirtualnym świecie, prowadząc alternatywne życie, jest już patologią.

Jak spełnić marzenie?
„Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia. Idziesz za tą nutką szaleństwa… i nie wiesz, co tak naprawdę cię czeka za rogiem. Spełniasz swoje marzenie i może nawet nie wiesz, że właśnie dałeś sobie szansę, żeby marzenie spełniło ciebie” – pisze Monika Górska.
Warto mieć marzenie. Jest ono emocjonalnym motorem pchającym nas do działania. Jednak by je zrealizować, potrzebny jest plan, czyli włączenie rozumu. Podstawowy filtr to sprawdzenie, czy rzecz jest fizycznie możliwa. Dla kogokolwiek. Jeśli marzysz, by móc bez kombinezonu i tlenu pobujać w próżni, to nie jest marzenie do zrealizowania. A zatem spełnienie marzenia nie może oznaczać podważenia praw fizyki. Natomiast gdy już wiemy, że marzenie jest fizycznie możliwe do spełnienia, zastanawiamy się nad jego realizacją.
Dobra metoda to zacząć od końca. Tradycyjne planowanie, krok po kroku kolejnych działań potrzebnych do realizacji celu nie jest przydatne przy spełnianiu marzenia. Problem z tym rodzajem planowania polega na tym, że skupia się właśnie na działaniach i popycha do zbyt wielkiej szczegółowości. Gubimy się i zniechęcamy na piątym, szóstym kroku. Brakuje nam struktury, by wykonać odpowiednie kroki we właściwy sposób i we właściwym momencie. Planowanie wstecz skupia się na rezultatach, dodatkowo pozwala utrzymać rozpęd nawet w chwilach, gdy jesteśmy w kiepskim nastroju.
Jak to zrobić? Wyobraź sobie rezultat. Właśnie spełniłeś swoje marzenie. W książce Moniki Górskiej był to moment stanięcia nad skrajem Wielkiego Kanionu. Wyobraź sobie, co widzisz, co słyszysz, co czujesz, nasyć się tą wizją, ponapawaj się nią. A teraz cofnij się krok wstecz. Jaką ostatnią rzecz musiałeś wykonać, by doprowadziła cię w to miejsce? Planując w ten sposób (opisany zresztą w bestsellerze Getting things done Davida Allena), niemal naturalnie identyfikujemy kluczowe punkty planu.
Co możemy zrobić, by przełamać niepokój i niewiarę w możliwość realizacji marzenia? Pomyśl o pierwszej najmniejszej rzeczy, którą możesz zrobić od ręki, a która cię przybliży do celu. W sytuacji marzenia o wyprawie do Wielkiego Kanionu mogłoby to być np. sprawdzenie w internecie połączeń lotniczych między lotniskami w Polsce i w USA – jak najbliżej Kanionu.

Metoda Walta Disneya
Strategia wypracowana przez jednego z największych w historii twórców przemysłu rozrywkowego nadaje się dla każdego, nie tylko wybitnego artysty. Disney stosował trójetapowy scenariusz realizacji swych wizji. Na początku polecał wcielenie się w rolę wizjonera. Stwórz marzenie, rozbudowane, perfekcyjne, puść wodze fantazji. Zadaj też sobie kluczowe pytanie – dlaczego realizacja tej wizji jest dla ciebie ważna?
Motyw realizacji marzenia musi być pozytywny. „Bo chcę uciec od szarej rzeczywistości; bo chcę przez chwilę poczuć, że nie jestem do niczego; bo chcę udowodnić rodzinie, że nie jestem takim nieudacznikiem jak oni” – to motywy negatywne. Motywem nie może być ucieczka, zazdrość, zawiść, inaczej zaczniesz iść do celu po trupach. „Chcę to zrobić, bo kocham piękno; bo to pozwoli mi być lepszym człowiekiem; bo to mnie rozwinie” – to motywacje pozytywne.
Gdy już nasycisz serce swą wizją, przejdź do roli realisty. Zamień marzenie na konkretne cele, działania, określ potrzebne umiejętności, zasoby, środki, czas. Zgromadź potrzebne informacje o alternatywnych sposobach realizacji, tak by nie utknąć w martwym punkcie w przypadku trudności.
Trzeci etap strategii Disneya to wcielenie się w rolę krytyka. Zadaniem krytyka jest szukanie dziury w całym, przewidzenie utrudnień, które mogą zagrozić realizacji planu stworzonego przez realistę.
Warto przy tym pamiętać, że do spełnienia marzeń potrzebne są trzy podstawowe rzeczy. Po pierwsze: podjęcie decyzji, że oto zaczynam swoje marzenie realizować. Po drugie: wprowadzenie samodyscypliny, tak by dzień po dniu trzymać się planu i rozwijać w sobie pozytywne nawyki, które pomogą cel realizować. Po trzecie: wytrwałość, postanowienie, że idziesz do celu, nawet jeśli akurat masz gorszy nastrój czy pojawią się nieprzewidziane trudności.

Ucz się od najlepszych
Pomagaj sobie, czytając książki, dzienniki, biografie osób, które podziwiasz. Podpatruj, co robili lub robią, by realizować swe cele, jak walczą z przeciwnościami. Przejmuj od nich nawyki, które mogą wesprzeć i ciebie w realizacji twego marzenia. Jeśli utkniesz w miejscu, pomyśl, co zrobiłaby taka osoba – i zrób to! Zrealizuj przynajmniej jedno swoje marzenie, bo to pozwoli ci być lepszym człowiekiem.
Monika Górska pisze: „Marzenie to jest coś, co masz najcenniejszego. Bo jest to, co Ci daje przestrzeń dla Ciebie samej. To jest to, co Ci daje uśmiech. (...) I to Cię przemienia. (...) To daje olbrzymią siłę. Okazuje się, że to, co się myślało, że się nie da i że jest takie trudne – nagle okazuje się w sumie banalnie proste. I ten strach, który miałaś z tyłu głowy i te obawy i ten rozsądek, to wszystko nijak się ma do tego, co się dzieje tuż za rogiem. I to wcale nie jest aż takie trudne, takie skomplikowane i takie niebezpieczne. Spełnij marzenie, a marzenie spełni Ciebie”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki