Logo Przewdonik Katolicki

Natura upływu czasu

Natalia Budzyńska

Motyw przemijania podejmowany jest przez sztukę każdej epoki. W Krakowie można oglądać wystawę grafik wzbogaconą pracami polskich artystów konceptualnych.

Czaszka to typowy przykład symboliki przemijania, czytelny dla ludzi wszystkich stanów i czasów. Przypomina o nietrwałości, o końcu życia, o rozpadzie i chwilowości życia na ziemi. Na plakacie wystawy w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie czaszka styka się z tym, czym kiedyś była: z młodą, pełną życia twarzą. „Tempus fugit. O czasie i przemijaniu” – pod tym tytułem zebranych zostało kilkadziesiąt grafik, a wśród nich prace Giovanniego Battisty Piranego, Egidiusa Sadelera, Henricka Hondiusa i Giovanniego Benedetta Castiglione. Czas przemija, biegnie naprzód, usiłujemy go zatrzymać różnymi zabiegami pielęgnacyjnymi. Czaszka, zwiędłe kwiaty, ruiny oto ślady dawnego życia.
Kuratorzy często sięgają po temat przemijania i śmierci. Być może dlatego, że współcześnie kultura stara się, jak może, odizolować człowieka od tych nieuchronnych problemów, stwarzając iluzję wiecznej doskonałej młodości. Podejmowany przez kuratorów motyw był już eksploatowany w każdy możliwy sposób, bo podczas gdy popkultura utwierdza nas przekonaniu wiecznej młodości, to sztuka przypomina wciąż o tym, że czas ucieka. Jaka sztuka? Sztuka sprzed wieków, ale także współczesna sztuka wizualna, a także film i teatr. Korzystając z ciekawych zbiorów grafik i rycin MCK pokazuje kolejną odsłonę tego popularnego motywu.
 
Memento
Zacznę jednak nie od tego, co trwa, ale od wystaw sprzed kilku lat, które przeminęły. Na przykład ta, która odbyła się w Londynie w galerii Sutton House. Nosiła znamienny tytuł: „Vanitas”, a kuratorski pomysł polegał oczywiście na zestawieniu arcydzieł z XVI i XVII w. z ich współczesnymi odpowiednikami. „Wszystko to marność” – łącznie z pięknem, dla którego przecież nie ma ratunku. Wszystko przemija i ulega zatraceniu. I to w przebiegle śliczny sposób. Bo na londyńskiej wystawie barwy były mimo rozkładu soczyste i intensywne. Artyści pokazali wszystko to, co nieuchronnie prowadzi do rozkładu: rozwiązłość, obżarstwo, próżność, nieumiarkowanie. Eksponaty te same co kilkaset lat temu: zwiędłe kwiaty, gnijące owoce, zgasłe świecie i oczywiście czaszki. Najbardziej zaskakujące były fotografie Sophii Schorr-Kon, a jedną z nich wciąż mam w głowie: nagie ciało młodej kobiety z głową martwej świni leżące pośród kilkudniowych kwiatów. Również kilka lat temu i także w Londynie, w Tate Gallery, miała miejsce wystawa „Ruin Lust”, która o przemijaniu mówiła poprzez rozpad świata materialnego. Od ruin w sztuce XVII-wiecznej po te współczesne, od motywu ruin i zachwytem ich tajemniczością po ślady zapomnienia i znikanie. Dla artystów dawnych ruiny znaczyły ślad minionych wieków, dla współczesnych są przestrogą albo punktem wyjścia do rewitalizacji, rekonstrukcji i odbudowy.
 
Tempus
Nie mamy szansy tak obszernie podejść do tematu przemijania i upływu czasu, bo naszych galerników i kuratorów po prostu na to nie stać. Krakowska wystawa „Tempus fugit” musi i chce być minimalistyczna. Grafiki i ryciny nadają się do tego idealnie. Zaproponowano więc refleksję na temat przemijania w wersji monochromatycznej w czterech odsłonach. Najpierw więc XVII-wieczne „vanitas” – temat w okresie baroku wiodący. To tutaj jest miejsce na straszenie śmiercią, jej wszechobecność i ciągłe przypominanie o tym, że nikogo nie ominie, a dookoła wszędzie widać ten sam proces. To mementum powtarza się poprzez pojawiające się rekwizyty: czaszki, klepsydry, zegary, ścięte kwiaty przedstawiane obok instrumentów muzycznych, globusów, map, ksiąg. Marność doczesnego świata podkreślają wizerunki idealnej młodości i piękna zestawione z atrybutami śmierci. Martwa natura jest rzeczywiście martwa.
Wiek oświecenia niby wprowadza człowieka w nowe przestrzenie, optymistycznej wiary w możliwości ludzkiego umysłu. Na „vanitas” patrzy się już inaczej, bez strachu, nawet z przyjemnością. Teraz już śmierć nie jest końcem. Czaszka znika, ale pojawiają się ruiny. Fascynacja ruinami, czyli śladami przeszłości i zniszczeniem, znakiem czasu, jest jednak przedstawiane bez tej grozy i lęku. To fascynacja nie egzystencjalna, a estetyczna. Przepiękne są ryciny Piranesiego, który zamieszkał w Rzymie w 1744 r., kiedy rzymskie ruiny uważane były za źródło ornamentów pobudzających wyobraźnię. On w nich zobaczył przypomnienie przemijającej chwały, wciąż majestatyczne. Spędził w Rzymie, mieście ruin, niemal całe swoje dorosłe życie. Przemijanie stało się głównym motywem jego twórczości. Nowa, oświeceniowa koncepcja historii mówi, że można ją wciąż wzbogacać dzięki ludzkim możliwościom i nauce. W tym sensie obrazy ruin czy fragmenty rzeźb i obrazy dawnych mistrzów są do podziwiania. Historia jest do podziwiania i oglądania. Ta część wystawy nazywa się „Trwałe/Nietrwałe” i kończy ją pokaz portretów wykonanych w technice mezzotinty, która daje wrażenie współczesnej fotografii. 
 
Unicestwienie
Na zasadzie kontrapunktu i jako wisienka na torcie towarzyszą dawnym grafikom prace trzech polskich konceptualistów. Roman Opałka kilkadziesiąt lat rejestrował upływający czas „obrazami liczonymi”, więc jego obecność na wystawie o przemijaniu jest obowiązkowa. „Jestem przejęty czasem i jego upływem. Idea malowania czasu stała się moim programem, który zostanie zakończony wraz z moją śmiercią” – mówił. Obrazy liczone dokumentują upływający czas. Stanisław Dróżdż, twórca poezji konkretnej, tworzy „pojęciokształty”, które są równocześnie tekstem i obrazem. Na wystawie pokazano poemat „Zapominanie”, którego tematem jest redukcja, pomijanie, znikanie. Wreszcie Zygmunt Rytka, artysta multimedialny tej samej generacji, który znacząc rzeczne kamienie mówi, że są one „niezmiennym od początku świata zapisem całego czasu”.
Krakowska wystawa mówi o przemijaniu, trwaniu, rozpadzie i zamieraniu i ogranicza się tylko do wymiaru egzystencjalnego. Nie ma tu miejsca na metafizykę: świat i doczesność to marność, po śmierci pozostają tylko ślady, fragmenty, ruiny. Dalej nie ma nic i na nic nie mamy wpływu. Możemy tylko odliczać dni.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki