Logo Przewdonik Katolicki

Antybiotyk nie na wszystko

Renata Krzyszkowska
Nieprzemyślana kuracja może więc zakończyć się tym, że przyjmiemy tę samą substancję w skumulowanej dawce, co grozi zatruciem w wyniku przedawkowania / fot. Fotolia

W sezonie jesienno-zimowym aż 90 proc. infekcji górnych dróg oddechowych wywołują wirusy. Antybiotyki w takim przypadku nie działają, niestety zbyt często nalegamy o receptę, tym samym bardzo sobie szkodząc.

W ciągu ostatniej dekady liczba stosowanych antybiotyków na świecie zwiększyła się o jedną trzecią. Niestety, często bezzasadnie. Aż w 19 krajach Europy antybiotyki można kupić bez recepty, a w pięciu dostępne są nawet  przez internet. W Polsce leki te można kupić tylko na receptę, ale i tak nie zawsze są stosowane pod nadzorem lekarza. Jak to możliwe? Np. zażywamy antybiotyki, które zostały nam po przedniej kuracji. Często po prostu wymuszamy na lekarzu wypisanie recepty. Zdarza się to zwłaszcza rodzicom chorych dzieci. Lekarze ulegają, bo nie chcą stracić pacjenta. Jeden z lekarzy anonimowo powiedział: „Lekarze będą ulegać pacjentom i będą wypisywać recepty na antybiotyki, dopóki nie powstaną odpowiednie przepisy chroniące lekarza, który odmówił wypisania antybiotyku na przeziębienie, a pacjent miał pecha i doszło do powikłań bakteryjnych w postaci np. zapalenia płuc. W takich warunkach, jeśli pacjent wytoczy lekarzowi sprawę, sąd zawsze stwierdza brak należytej staranności ze strony lekarza. Po co się więc potem użerać z wymiarem sprawiedliwości”.
Takiemu przepisywaniu antybiotyków na wszelki wypadek stanowczo przeciwstawia się dr Paweł Grzesiowski, dyrektor Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń” w Warszawie. Jego zdaniem takie działanie jest zupełnie nieuprawnione. Jak grypa doprowadzi do bakteryjnych powikłań, to wtedy wkroczymy z antybiotykiem, wcześniej to nadgorliwość, która może pacjentowi tylko zaszkodzić. Antybiotyków nie podaje się osłonowo w sytuacjach innych niż np. zabieg operacyjny,  stomatologiczny czy w terapiach osób z obniżoną odpornością, np. po przeszczepach narządów.
 
Infekcja infekcji nierówna
Zakażenia układu oddechowego to najczęstsze choroby wieku dziecięcego. U najmłodszych występują 6–8 razy w ciągu roku Dorośli chorują rzadziej, około 2–4 razy w roku. Leczenie wszystkich infekcji górnych dróg oddechowych antybiotykiem to duży błąd. Są one bowiem skuteczne tylko w przypadku infekcji bakteryjnych, których w sezonie jesienno-zimowym jest zaledwie 10 proc. Nawet jeśli wiemy, że na przykład grypę wywołują wirusy, więc nie wyleczy jej antybiotyk, często nie umiemy odróżnić jej od zwykłego przeziębienia. Tymczasem to nie jest takie trudne. Przeziębienie rozpoczyna się powoli. Najpierw drapie nas w gardle, mamy lekki katar. Gorączka rzadko jest wysoka, a nasze ogólne samopoczucie nie jest tak złe jak w przypadku infekcji wirusowych. Grypę wywołują wirusy grypy. Choroba atakuje nagle. Pojawia się wysoka gorączka (powyżej 39 stopni Celsjusza), osłabienie, uczucie rozbicia, bóle mięśni i stawów. Ból gardła i katar pojawiają się później lub wcale. Przeziębienia rzadko dają powikłania, wirus grypy może wywołać wiele komplikacji: wtórne bakteryjne zapalenie płuc, oskrzeli, zapalenie ucha środkowego, rzadziej zapalenie mięśnia sercowego lub opon mózgowych.
 
Cena pewności
Lekarz na pewno nie pomyli grypy z infekcją bakteryjną, ale w przypadku np. anginy może zdarzyć się pomyłka. Lekarz przepisujący antybiotyki powinien być całkowicie pewien, że ma do czynienia z chorobą o podłożu bakteryjnym. Jeśli nie, to tak jakby leczył zawał serca u pacjenta, który ma zdrowe serce. Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego, gdy lekarz ma wątpliwości, czy choroba ma podłoże wirusowe, czy bakteryjne, powinien zlecić badania dodatkowe. Te dodatkowe testy to określenie poziomu wskaźników zapalnych we krwi, czyli m.in. analiza morfologii, OB. i CRP. Warto też zrobić posiew na podstawie wymazu, np. z gardła. Niestety, lekarze często nie dążą do potwierdzenia zakażenia. Trudno to wytłumaczyć, bo wynik otrzymuje się po 24 godzinach i kosztują one 8 zł. Są nawet takie testy, które można zrobić jeszcze w gabinecie podczas wizyty pacjenta. Też nie są drogie. Jedno badanie kosztuje 10–15 zł. Żaden lekarz nie może się więc tłumaczyć kosztami czy brakiem czasu.
 
Zniszczone jelita
Nadużywanie antybiotyków prowadzi do szeregu powikłań zdrowotnych. Najczęstszym jest biegunka, ale niestety zdarzają się dużo gorsze. Zmienia się bowiem fizjologiczna flora bakteryjna w gardle i jelitach. Nawet jednorazowe podanie antybiotyku zmienia florę nawet na kilka miesięcy. Naturalna flora bakteryjna jelit ma szereg ważnych funkcji, m.in. produkuje witaminy czy pomaga w prawidłowym trawieniu. Jej zniszczenie może się skończyć zaburzeniami odporności, wtórnymi zapaleniami jelit czy różnymi nieprawidłowościami metabolicznymi. Są dowody, że nadużywanie antybiotyków może mieć związek z rosnącą liczbą alergii. Dentyści ostrzegają, że niektóre antybiotyki podawane małym dzieciom mogą uszkadzać zęby, powodować niedorozwój szkliwa. W zeszłym roku prestiżowe czasopismo naukowe „JAMA Pediatrics” opublikowało wyniki badań, z których wynika, że dzieci często leczone antybiotykami są bardziej narażone na otyłość od rówieśników rzadziej poddawanych antybiotykoterapii. Do otyłości najbardziej przyczyniają się antybiotyki o szerokim spektrum działania. Wykazano też, że im mniejsze dziecko poddawane jest antybiotykoterapii, tym ryzyko otyłości większe. Prowadzący badania naukowcy nie zachęcają do unikania antybiotykoterapii, bo może ona uratować życie, ale nawołują, by stosować ją rozważnie i tylko w razie konieczności.
 
Pod  kołdrę i wyleżeć
Gdy się przeziębimy, a zwłaszcza gdy złapiemy grypę, powinniśmy pozostać w łóżku, wypoczywać i przyjmować dużo ciepłych płynów. W infekcjach wirusowych stosujemy leczenie objawowe. Tu jednak również zalecana jest rozwaga. Nie należy obniżać temperatury poniżej 38 st. Celsjusza. Niewielki stan podgorączkowy sprzyja produkcji interferonu, który działa przeciwzapalnie i przeciwwirusowo. Udowodniono nawet, że dzieci, które nadużywają np. ibuprofenu, dłużej chorują. Pamiętajmy, że te same leki sprzedawane są pod różnymi nazwami, np. paracetamol występuje w ponad 20 różnych preparatach. Nieprzemyślana kuracja może więc zakończyć się tym, że przyjmiemy tę samą substancję w skumulowanej dawce, co grozi zatruciem w wyniku przedawkowania. Nawet jeśli sięgamy tylko po jeden preparat, bywa, że przyjmujemy go albo za często, albo za rzadko. Jeśli decydujemy się na zażywanie wykrztuśnego syropu, mylnie sądzimy, że dobrze zrobi nam przyjęcie jego dawki także wieczorem. W efekcie, w nocy sen przerywają nam ataki kaszlu. Zdarza się, że stosujemy jednocześnie syropy wykrztuśne i hamujące kaszel, a potem dziwimy się, że kuracja wcale nie działa. Chcąc zwalczyć objawy grypy u dziecka, nieświadomi zagrożenia podajemy mu kwas acetylosalicylowy (zawarty w takich lekach, jak m.in. aspiryna, polopiryna S, calcipiryna, etopiryna, ascodan). Tymczasem dzieci do 13. roku życia nie mogą przyjmować salicylanów. U osób młodych może doprowadzić to do powstania zespołu Reya. Objawia się on zaburzeniami świadomości, utratą przytomności, wymiotami, zaburzeniami pracy wątroby. U około połowy pacjentów choroba ta kończy się śmiercią. Zatem pamiętajmy, by zawsze uważnie czytać ulotki załączone do leków. Szczególnie uwagę zwracajmy na ich skład, dawkowanie i przeciwwskazania. Zawsze możemy też zadzwonić do apteki i wyjaśnić wszystkie wątpliwości.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki