Logo Przewdonik Katolicki

EllaOne, czyli usuwanie ciąży domowym sposobem

Renata Krzyszkowska
Prof. Bogdan Chazan / fot. PAP

Rozmowa z prof. B. Chazanem.

EllaOne, inaczej nazywana  pigułką „dzień po” ma być dostępna w Polsce bez recepty dla osób, które ukończyły 15. rok życia. Jak działa tabletka ellaOne?
– Stosuje się ją do 5 dni po stosunku i według producenta podstawowym mechanizmem jej działania jest opóźnienie owulacji komórki jajowej, tak by nie doszło do zapłodnienia. Możliwe jest jednak także inne działanie. Preparat wpływa na receptory progesteronowe endometrium, czyli jeśli zażyje go kobieta, która była właśnie po owulacji, doszło do zapłodnienia i nosi już w sobie nowe życie, to środek ten uniemożliwi zagnieżdżenie się zarodka w macicy. Zarodek zginie. Jest jeszcze jeden problem Jeśli lek będzie sprzedawany bez recepty, a więc bez konsultacji lekarskiej, może się zdarzyć, że zażyje go kobieta, która  nie wie jeszcze, że jest już w ciąży i nosi w sobie zarodek, który zagnieździł się w śluzówce. EllaOne może wówczas niekorzystnie oddziaływać na rozwój dziecka. Producent nie przeprowadził takich badań, więc tłumaczy, że nie może powiedzieć nic na ten temat. Tymczasem są badania na zwierzętach, z których wynika, że środek ten działa embriotoksycznie, czyli zaburza rozwój zarodka zwierząt doświadczalnych. U ludzi najprawdopodobniej jest tak samo. Raczej nie dojdzie wtedy do zaburzeń rozwojowych, bo to jeszcze nie ta faza ciąży, ale może skończyć się to uśmierceniem zarodka, czyli człowieka we wczesnej fazie rozwoju.
 
W ulotce dostępnej w internecie jest jednak napisane, że „preparat nie powoduje przerwania istniejącej ciąży”. Jak można to wytłumaczyć?
– WHO i inne instytucje uznały, że ciąża rozpoczyna się w momencie zagnieżdżenia zarodka w macicy, a więc o przerwaniu ciąży można mówić, ich zdaniem, dopiero wówczas, gdy doprowadzi się do śmierci dziecka po zagnieżdżeniu. To nielogiczne. Zarodek przed zagnieżdżeniem to ta sama osoba, tylko o kilka dni młodsza. Fakt zagnieżdżenia się nie zmienia jego praw. Autorytatywna decyzja urzędnicza nie wygrywa w starciu z faktami biologicznymi.
 
O tym się głośno nie mówi.
– Media tzw. głównego nurtu, opisując działanie tego środka, wspominają jedynie o jakimś jajeczku czy ewentualnie zapłodnionym jaju, nie o zarodku, który jest już rozwijającym się człowiekiem. To wczesnoporonne działanie ellaOne jego zwolennicy usprawiedliwiają przytaczając liczby, że nawet 70 proc. niezagnieżdżonych zarodków ginie naturalnie, czyli bez żadnej interwencji z zewnątrz. Ale to tak jakby ktoś zabił na ulicy człowieka i tłumaczył się, że niczego złego nie zrobił, bo ofiara i tak miała kiedyś umrzeć naturalnie. Niewłaściwe jest również nazywanie tabletek ellaOne lekiem, bowiem one niczego nie leczą.
 
Zwolennicy tego środka ripostują, że niezaplanowana ciąża też w jakiś sposób zaburza życie kobiety, więc powoduje zakłócenie jej samopoczucia.
– Moim zdaniem nie jest to żaden argument, bo ciąża nie jest chorobą. Podobnie argumentem nie jest, że stosowanie tego środka jest bezpieczniejsze od ciąży, bo ciąża i poród  może czasem dawać wiele groźniejszych powikłań niż te możliwe po zażyciu elleOne. Jak widać osoby tak twierdzące bezrefleksyjnie podchodzą do ciąży, bo przecież dzięki niej rodzi się nowy człowiek. Nie można porównywać tego ze skutkami tabletki antykoncepcyjnej. To jest całkowicie nieuprawnione.
 
Entuzjaści tego środka przekonują, że antykoncepcja „po” zmniejsza liczbę aborcji.
– Z wielu badań, jakie przeprowadzono na ten temat, tylko w jednym stwierdzono taką zależność. W rzeczywistości jest odwrotnie. Jeśli kobieta zażyje tabletkę „po”, będąc w ciąży, i potem się zorientuje, że tabletka nie poskutkowała, będzie się bała ryzyka, jakie niesie ze sobą zażycie tego środka dla dziecka, i będzie i tak chciała je usunąć. Do tego tabletki te nie są skuteczne w 2 proc. przypadków, czyli dochodzi do ciąży mimo ich zażycia. Jeśli tak się stanie, kobieta najprawdopodobniej również nie zechce dziecka i zdecyduje się na aborcję. Takiej zależności nie obserwuje się przy naturalnych metodach planowania rodziny. Gdy przy ich stosowaniu dojdzie do ciąży, dziecko najczęściej jest akceptowane i przychodzi na świat. Wynika to z innego podejścia do prokreacji osób stosujących te metody.
 
Czy dostępna w Polsce bez recepty tabletka ellaOne, czyli inaczej „dzień po”, jest środkiem bezpiecznym dla kobiety, zwłaszcza bardzo młodej?
– Nie słyszałem o przypadkach śmierci po jej zażyciu. Producent zaleca, by w ciągu jednego cyklu miesiączkowym kobieta nie zażywała więcej niż dwie tabletki. Nawet wtedy mogą się jednak pojawić niepożądane skutki uboczne jak wzdęcia i bóle brzucha, zawroty i bóle głowy, zaburzenia kolejnych cyklów, np. przyspieszenie miesiączki i nieprawidłowe krwawienia. Nikt jednak nie może zagwarantować, że skoro tabletki są dostępne bez recepty, kobiety nie przekroczą zalecanych dawek. Aktywne seksualnie młode osoby mogą wpaść na pomysł kupowania tabletek po każdym współżyciu albo połykania kilku tabletek zamiast jednej, by na pewno zadziałały. Takie przekraczanie dozwolonych dawek może wywołać bardzo poważne następstwa, zwłaszcza u kobiet, które mają zaburzenia krzepnięcia krwi lub kłopoty z wątrobą. Jak na razie nie ma jeszcze badań wykazujących, że tabletki te wywołują nowotwory czy prowadzą do niepłodności, ale można przypuszczać, że zwłaszcza u młodych kobiet powtarzalne i częste ich zażywanie może być przyczyną dużo poważniejszych zagrożeń zdrowotnych niż te obecnie wymieniane.
 
Czy łatwa dostępność tabletki ellaOne może wpłynąć na rozluźnienie obyczajów w sferze seksualnej?
– Polska należy do krajów, gdzie w porównaniu z innymi państwami centralnej Europy  liczba zakażeń wirusem HIV, roznoszonym głównie drogą płciową, jest stosunkowo mała. Można przypuszczać, że w sferze seksualnej Polacy wciąż nie zachowują się aż tak lekkomyślnie jak w innych krajach. Pojawienie się wspomnianych tabletek może przyczynić się do zmiany tego stanu rzeczy. Badania  potwierdzają, że ułatwienie dostępu do antykoncepcji tzw. awaryjnej powoduje zmianę zachowań seksualnych w danej populacji i większą zachorowalność na choroby przenoszone drogą płciową.
Moim zdaniem sprzedawaniem tabletek ellaOne bez recepty powinien się zainteresować rzecznik praw dziecka. Piętnastolatki to przecież dzieci. Jeśli zaczną stosować te tabletki, będzie to mieć negatywne wpływ na ich zdrowie. Do tego taka łatwa dostępność działa antywychowawczo, promuje lekkomyślne podejście do seksualności, relacji międzyludzkich i tworzącego się życia.



EllaOne to preparat doustny, który został dopuszczony do obrotu na terenie Unii Europejskiej w 2009 r.  jako tzw. produkt antykoncepcyjny w przypadkach nagłych (ang. emergency contraception – antykoncepcja awaryjna). Należy do tej samej grupy co zsyntetyzowany wcześniej mifepriston (środek poronny). Stosowany może być w ciągu 5 dni (120 h) od „stosunku płciowego bez zabezpieczenia lub w przypadku, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła”. Powinien być używany w sporadycznych przypadkach, a nie jako metoda stała. Nie badano bowiem skutków wielokrotnego zastosowania w trakcie cyklu, a doświadczenia odnośnie przedawkowania są ograniczone. Obecnie brakuje danych długoterminowych dotyczących bezpieczeństwa.
Substancja czynna preparatu (octan uliprystalu) łączy się z umieszczonymi w macicy receptorami progesteronu – hormonu, który pośrednio wpływa na wystąpienie owulacji (jajeczkowania), a bezpośrednio – na przygotowanie wyściółki macicy do przyjęcia zarodka. Warto zauważyć, że preparat może zahamować lub opóźnić owulację wyłącznie wtedy, kiedy zostanie podany przed jajeczkowaniem. Przyjęty po owulacji, gdy do zapłodnienia już doszło, zatrzyma prawidłowy rozwój błony śluzowej macicy i uniemożliwi w ten sposób implantację (zagnieżdżenie) i rozwój embrionu. Nastąpi  wtedy śmierć zarodka. To właśnie w związku z potencjalnym zaburzeniem prawidłowego rozwoju istoty ludzkiej uliprystal nie może być stosowany w ciąży lub w przypadku jej podejrzenia. Z kolei z powodu przenikania do pokarmu kobiecego jest przeciwwskazany w okresie karmienia piersią.
Do częstych objawów niepożądanych obserwowanych podczas stosowania tego preparatu należą: bóle i zawroty głowy, zaburzenia nastroju, zmęczenie, nudności, wrażliwość piersi, bolesne miesiączkowanie oraz bóle brzucha, miednicy, pleców oraz mięśni. Preparat ten może również w  umiarkowanym stopniu upośledzać zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych i obsługiwania urządzeń mechanicznych w ruchu.
Joanna Blumczyńska, farmaceutka
Opracowano na podstawie Charakterystyki Produktu Leczniczego  oraz Indeksu Leków Medycyny Praktycznej.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Piotrek
    02.10.2018 r., godz. 05:30

    Czysta manipulacja,po co piszecie takie artykuły?Tabletki po to nie tabletki wczesnoporonne a nie kiedy jak się zagnieździ jajeczko to pomagają w ciąży nie trują.Zwykła katolicka manipulacja żeby wzbudzić poczucie winy.Zakłamany artykuł.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki