Logo Przewdonik Katolicki

Zaginiony ląd, czyli przeszłość Tatr

Natalia Budzyńska
Fot.

Ekskluzywny album pt.Tatrzańska Atlantydaautorstwa Piotra Mazika przypomina, że Zakopane i Tatry to ważny element kulturowego dziedzictwa. Dzisiejsze Zakopane zupełnie nie przypomina tego dawnego: kiczowate reklamy, nielegalny handel i tandeta. A w albumie w większości niepublikowane fotografie prawdziwego raju na ziemi.

Ekskluzywny album pt. Tatrzańska Atlantyda autorstwa Piotra Mazika przypomina, że Zakopane i Tatry to ważny element kulturowego dziedzictwa. Dzisiejsze Zakopane zupełnie nie przypomina tego dawnego: kiczowate reklamy, nielegalny handel i tandeta. A w albumie w większości niepublikowane fotografie prawdziwego raju na ziemi.

Smutnym komentarzem do wydanego niedawno przez Tatrzański Park Narodowy albumu jest decyzja radnych Zakopanego: nie przyjęli uchwaly powołującej park kulturowy na Krupówkach. Dlatego wciąż będziemy albo z Krupówek uciekać, albo znosić szpecące reklamy i wszędobylski kicz i bałagan. Krupówki dziś to centrum handlowo-gastronomiczne, pachnie tu piwem, szaszłykami i musztardą. Muzyka popowo-pseudogóralska miesza się z dźwiękami podłej dyskoteki. Wypełnia się proroctwo Witkacego, najsłynniejszego mieszkańca przedwojennego Zakopanego: „Zakopane plugawieje według mnie z roku na rok”. Zakopiańskim radnym to nie przeszkadza, wielu pseudoturystom również. Nie wyginęli jednak prawdziwi miłośnicy Zakopanego i Tatr, ci, którzy tęsknią za czasami, kiedy o Zakopanem mówiło się, że jest „kulturalną stolicą Polski”, którzy znają to Zakopane z książek i starych fotografii. Album zakopiańczyka Piotra Mazika, absolwenta historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, przewodnika tatrzańskiego i członka Fundacji „Zakopiańczycy. W Poszukiwaniu Tożsamości” to kompendium wiedzy o Tatrach widzianych oczami pionierów i pasjonatów gór sprzed lat. To zbiór cudownych fotografii, które przeniosą nas w czasy, za którymi tęsknimy. Które mają być może moc wyegzorcyzmować ten wszechpanujący krupówkowy konsumpcjonizm.

 

Mit Zakopanego

Mit Zakopanego zrodził się pod koniec XIX w. To mit miejsca, do którego przyjeżdżali artyści i literaci z zaboru rosyjskiego, ciesząc się tu wolnością słowa, o jakiej gdzie indziej mogli tylko pomarzyć. Okoliczności przyrody takim pobytom doskonale sprzyjały. W okresie międzywojennym Zakopane stało się najsłynniejszym ośrodkiem leczniczym i wypoczynkowym w kraju. Zjeżdżała tu bohema artystyczna i inteligencja – wielu z nich po prostu zamieszkało pod Tatrami. Malują tutaj i tworzą, piszą i organizują odczyty. O towarzyskim życiu Zakopanego obrazowo pisał Rafał Malczewski w książeczce Pępek świata. Mazik oprowadza po Zakopanem, Podtatrzu, Spiszu, Liptowie i Orawie, opowiadając o historii, kulturze i sztuce tych reginów. Góry i architektura to jego największe pasje. Dokonując wyboru archiwalnych zdjęć, zaprasza nas w świat, którego nie znamy ze starych pocztówek. W Tatry, które aż tak różnią się od tych dzisiejszych, że wydaje się to nieprawdopodobne. Trzy oblicza Podhala: to artystyczne, z modną pijącą bohemą; okupacyjne, groźne i zimne; peerelowsko-sentymentalne, bliższe i wywołujące uśmiech. I nigdzie ani śladu pięknych, ale nudnych widoków górskich. Każda fotografia opowiada jakąś ciekawszą historię niż „mgła nad Halą Kondratową” czy „skrzący się w słońcu śnieg na Kasprowym”. Autor zebrał fotografie w większości dotąd niepublikowane i nieznane szerszemu gronu, ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dr. Tytusa Chałubińskiego i prywatnych.

 

Giewont bez krzyża

Krzyż na Giewoncie? Kiedyś go nie było. Szałasy w Kotle Goryczkowym? Nie istnieją, za to działa tam wyciąg. Kąpielisko na Jaszczurówce? I to jakie! Ze zjeżdżalnią i kawiarnią z parasolami. Pierwsze schronisko w Dolinie Wielickiej niczym nieprzypominające dzisiejszego bloku. I inne modne dawniej schroniska, których dzisiaj nie ma, jak na przykład to na Przysłopie Miętusim. Kamieniołomy na Krokwi. Stada owiec wypasanych w miejscach, gdzie dziś nie można postawić stopy. Z zebranych fotografii wyłania się fascynujący świat, a każde zdjęcie prowokuje do osobnej opowieści, np. fotografia kapeli Romów stojących przed schroniskiem Burego. Czy grywali tam często? Kim byli? No i świat tatrzańskich pionierów, ratowników górskich, speleologów ubranych w kombinezony przewiązane konopnym sznurkiem, w kapeluszach – wyglądają niczym wyprawa penetrująca jakieś egzotyczne krainy. Banalne wydawałoby się widoki okazują się zadziwiające, spójrzmy chociażby na Giewont, którego nie zasłania ani gęsta zabudowa ani drzewa. Łodzie na Morskim Oku – były dwie, „Syrena” i „Świstak”. Grupa mężczyzn z pelerynach wypłynęła właśnie na sam środek. Patrzą w obiektyw, zdaje się, że jest chłodno, pewnie mży.

 

To prawda, albumów tatrzańskich w księgarniach nie brakuje, ale ten jest zupełnie inny. To Tatry intrygujące, nieoczywiste, zaskakujące. „Często ulegamy złudzeniu, że znamy Tatry. Ale czy na pewno? – przecież jesteśmy w nich zaledwie przez chwilę. Przeszłość Tatr jest trochę jak zaginiony ląd – resztki miejsc niegdyś powszechnie znanych dziś przesłania przyroda. Ten zaginiony ląd to tatrzańska Atlantyda” – pisze we wstępie autor. Wszystkie zdjęcia są starannie opisane i opracowane także pod względem artystycznym. To książka unikalna estetycznie, wydana w nowoczesnej szacie graficznej. Bez wątpienia najlepszy dotąd album tatrzański, w którym każde zdjęcie zachwyca. 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki