Logo Przewdonik Katolicki

Witkacowska "zakopianina"

Natalia Budzyńska
Fot.

Czy w Zakopanem powstanie muzeum poświęcone Witkacemu? Wydaje się, że nie ma miejsca bardziej odpowiedniego, by uczcić pamięć artysty, który w Polsce i na całym świecie kojarzony jest z miastem pod Tatrami.

 

 

 
Pomysłodawcą utworzenia Muzeum Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem jest Maciej Pinkwart, były kustosz i współtwórca Muzeum Karola Szymanowskiego. Rzeczywiście, dotąd nie powstało żadne centrum, które gromadziłoby wiedzę na temat tego wszechstronnego artysty. Jego dzieła rozproszone są po wielu muzeach. Większość rękopisów znajduje się w Szczecinie, największa kolekcja portretów w Słupsku, ale wiele pamiątek zgromadziło także Muzeum Tatrzańskie. Muzeum Witkacego mogłoby, w sposób naturalny, stać się częścią Muzeum Tatrzańskiego. Zgadza się z tym Anna Wende-Surmia z Muzeum Tatrzańskiego, która uważa, że taka placówka byłaby miastu bardzo potrzebna. Pomysł popierają także słynni witkacolodzy, m.in. Janusz Degler. Witkacy był związany z Zakopanem od urodzenia, na całym świecie kojarzony jest właśnie z tym miejscem. Czy możliwe jest, aby muzeum Witkacego w Zakopanem powstało? Za dwa lata będziemy obchodzić 130. rocznicę urodzin artysty – byłaby to dobra okazja do wielkiego otwarcia. Jednak i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego na razie wypowiadają się oszczędnie. A to właśnie te instytucje miałyby przede wszystkim finansować przedsięwzięcie.
 

Demon Zakopanego

Witkacy uwielbiał Zakopane. Urodził się wprawdzie w Warszawie, ale szybko jego rodzice wraz z nim przeprowadzili się do Zakopanego. Zamieszkali w domu Jędrzeja Ślimaka na Przecznicy – dziś to ulica Witkiewicza. Stanisław Witkiewicz, ojciec Witkacego, był twórcą architektonicznego stylu zakopiańskiego. Matka, pianistka, nauczycielka muzyki, poświęciła się prowadzeniu domu. Wkrótce prowadziła przede wszystkim kolejne pensjonaty i to wcale nie swoje. Witkacy pomieszkiwał z nią, aż do jej śmierci, a później zajmował pokoje w pensjonatach ciotek. Aż się prosi, aby stworzyć zakopiańską trasę śladami Witkacego. Sama nią wędrowałam, szukając śladów mojego ulubionego artysty. Mit Zakopanego zrodził się pod koniec XIX w. – przyjeżdżali tu artyści z zaboru rosyjskiego i cieszyli się wolnością słowa, o jakiej gdzie indziej mogli tylko pomarzyć. Okoliczności przyrody takim pobytom doskonale sprzyjały. W okresie międzywojennym Zakopane stało się najsłynniejszym ośrodkiem leczniczym i wypoczynkowym w kraju. Zjeżdżała tu bohema artystyczna i inteligencja – wielu z nich po prostu zamieszkało pod Tatrami. O Zakopanem mówiono, że jest kulturalną stolicą Polski. Witkacy, chrześniak Sabały – najsłynniejszego górala, o którym opowiadano legendy jeszcze za jego życia – w artykule „Demonizm Zakopanego” opublikowanym w 1919 r. pisze, iż „zakopianina” – narkotyk, który znajduje się w powietrzu między Gubałówką a Giewontem, sprawia, że wszystko „jest innym niż wszędzie gdzie indziej”. „Możliwym jest, że żyjąc w tej zaklętej krainie, staczamy się w otchłań” – pisał w „Kurierze Zakopiańskim” niemal sto lat temu Witkacy. – „Ale jest to piekielnie przyjemne w swej męczarni”. Na skutek wdychania „zakopianiny” przez osobników nazwanych przez Witkacego „Tytanami Ducha” Zakopane staje się „miejscem, w którym kondensuje się ich istota, roztwierają się nowe dla nich horyzonty i twórczość artystyczna, społeczna czy naukowa stwarza nowe formy i buduje nowe wartości”. I rzeczywiście, z roku na rok coraz więcej artystów i inteligencji zjeżdżało do Zakopanego nie po to, by leczyć gruźlicę, ale by trochę powdychać tego narkotyku, odetchnąć atmosferą mitycznego miejsca, bo kto raz poczuł zakopiański klimat, ten zawsze tu wracał. Malowali tutaj i tworzyli, pisali i organizowali odczyty. O towarzyskim życiu Zakopanego obrazowo pisał Rafał Malczewski w książeczce Pępek świata. Witkacy był w tym okresie postacią chyba najbardziej charakterystyczną. Mówiono o nim „demon Zakopanego”

 

Artysta wszechstronny

Opowieści o strasznych historiach, jakich bohaterem był Witkacy, są żywe w Zakopanem do dziś. To wcale nie przesada, skoro okazuje się, że wciąż istnieją przeciwnicy stworzenia muzeum Witkacego, a głównym argumentem staje się skandalizująca plotka. Wciąż ważne okazują się opinie sprzed 80 lat: że był pijakiem, narkomanem, bluźniercą i źle się prowadził. Historia się powtarza – znów jest niechciany i niezrozumiany. Wystarczy jednak przypomnieć niezwykle wszechstronny dorobek: cztery grube tomy dzieł filozoficznych, w który zawarł własny, oryginalny system ontologiczny, trzy książki z dziedziny estetyki i teorii sztuki, cztery powieści, ponad 40 utworów dramatycznych, kilkaset artykułów polemiczno-krytycznych, kilkadziesiąt obrazów olejnych, ponad 3 tys. portretów, niezliczona ilość szkiców i rysunków, fotografie i listy. Słynna, nieżyjąca już witkacolożka, Anna Micińska tak pisała: „W rozlicznych dziedzinach swojej twórczej aktywności antycypował najciekawsze i najbardziej istotne zjawiska sztuki i myśli europejskiej: swoją historiozofią wyprzedził wizje Huxleya i Orwella, egzystencjalnym niepokojem Heideggera i Sartre’a, poczuciem groteski i absurdu Ionesco i Becketta, teorią teatru Artauda i Brechta – a listę tę można wydłużać bez końca”. Dziwne, że dotąd nie powstało muzeum Witkacego, które gromadziłoby pamiątki po nim, sztukę i byłoby centrum myśli i badań nad jego spuścizną. Częściowo pamięć o tym artyście stara się kultywować w Zakopanem Teatr im. Witkacego. Powstały z miłości do swego patrona bardzo szybko stał się miejscem widocznym na mapie Zakopanego.

 

Pamięć o prawdziwym Witkacym

Tymczasem Witkacy, którego całe życie związane było z Zakopanem, nie ma tam nawet swojego grobu. Umarł śmiercią tragiczną, o której przez długie lata nie można było nawet wspominać. Szczególnie data była istotna i wiele mówiąca: 18 września 1939 r.  Natychmiast po napaści Niemców na Polskę Witkacy zgłosił się do komisji poborowej, ale – ku jego rozpaczy – odesłano go domu. Był bardzo przygnębiony tym, że nie może się w takiej sytuacji na nic przydać. Dotarł do wsi Jeziory na Polesiu, gdzie mieszkał jego znajomy. Uciekając z Warszawy na wschód, odczuwał jakąś nadzieję. Ta nadzieja została mu odebrana, gdy 17 września usłyszał w radiu wiadomość, że na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow Armia Czerwona wkroczyła do Polski, dokonując jej kolejnego rozbioru. Przed świtem 18 września, nie widząc żadnej nadziei i będąc głęboko załamanym, podciął sobie żyły. Podobno tak mówił swojej przyjaciółce, gdy usiłowała odwieść go od tego czynu: „Ja nie mogę czekać ostatniej chwili, muszę jeszcze teraz, póki jest Polska”. Na własne oczy widział rewolucję rosyjską 1917 r., a swoje lęki przekazał w twórczości. Nie lubił bowiem o tym mówić. Przez długie lata w bibliografii Witkacego i opracowaniach jego twórczości umiejętnie pomijano związek jego śmierci z napaścią Sowietów na Polskę. Nawet z mowy pogrzebowej ks. Tischnera w 1988 r. podczas pogrzebu Witkacego w Zakopanem wydrukowanej potem w „Tygodniku Powszechnym” usunięto „wywrotowe” zdania: „Wiemy doskonale, w jakim dniu i w jakich okolicznościach odszedł z tego świata. Był to z całą pewnością najtrudniejszy dzień w historii naszej Ojczyzny w wieku XX. Był to dzień, w którym nie tylko On, ale wielu innych straciło nadzieję – dzień nie tylko klęski, ale także dzień zdrady”. Decyzja o sprowadzeniu jego prochów do Polski była decyzją polityczną. Z okazji spotkania Jaruzelskiego z Gorbaczowem radziecka strona wspaniałomyślnie pozwoliła na ekshumację prochów Witkacego. Urzędnicy przystąpili do dzieła i przywieźli do Polski… nieznaną nikomu Ukrainkę. Jako Witkacy miała w Zakopanem wspaniały pogrzeb: wieńce, honorowe warty, kwiaty i przemówienia o przyjaźni polsko-radzieckiej. III Rzeczpospolita ujawniła skandal. Może dziś nadszedł wreszcie czas na prawdziwą pamięć o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu, pozbawioną polityki, skandalizujących plotek i niezrozumienia, jakiego doświadczał przez całe życie.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki