Stanisław Ignacy Witkiewicz, czyli Witkacy, jak zaczął podpisywać swoje prace mniej więcej po 1918 r., urodził się w 1885 r., zmarł w 1939, pozostawił po sobie wiele prac malarskich, kilka autoportretów, mnóstwo portretów, kilkadziesiąt dramatów, trzy powieści i prace estetyczne i filozoficzne. Oraz legendę. Przez sobie współczesnych przyjmowany był różnie, przez oficjalną krytykę niezbyt przychylnie, jego dramaty na scenach teatralnych gościły zaledwie parę razy. Zainteresowano się nim 20 lat po wojnie. Wśród badaczy zajmujących się jego teoriami, sztuką i literaturą znaleźli się tacy, który poświęcili mu większość swojego życia zawodowego. Wśród nich wybitni literaturoznawcy: Konstanty Puzyna czy Kazimierz Wyka. Oraz: Jan Błoński, Anna Micińska, Irena Jakimowicz, Janusz Degler. Ich tradycję badawczą kontynuuje Przemysław Pawlak wraz z gronem młodszej generacji witkacologów. Pawlak jest prezesem Instytutu Witkacego i zastępcą redaktora naczelnego półrocznika poświęconego twórczości i życiu artysty „Witkacy!”. Jest też autorem wydanej miesiąc temu nowej biografii Witkacego.
Czy można jeszcze odkryć coś nowego? Spojrzeć na Witkacego z innej strony, czy coś jeszcze może w jego twórczości zaskoczyć? Wpisuję w wyszukiwarkę tytuł jednego z obrazów Witkacego Stworzenie świata. Oprócz odpowiedzi od AI, linku do Wikipedii i Muzeum Sztuki w Łodzi otrzymuję całą galanterię z motywem z obrazu: worek, nerka, podkładka na stół, magnes, torba z naszywką, a nawet „artystyczno-casualowe buty à la sportowe – Witkacy”. Na szczęście mogę obraz zobaczyć w oryginalnej wersji w… Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. I to jest zaskoczenie.
Witkacy religijny
Nie wychowywał się w wierzącej rodzinie, choć został ochrzczony, i to nawet dwa razy. Jego matką chrzestną miała być Helena Modrzejewska, przyjaciółka rodziców, ale kiedy się urodził w lutym 1885 r., nie było jej w Warszawie. Ochrzczono więc małego Stasia tylko z wody i postanowiono czekać na sławną aktorkę, która w tym czasie mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Przyjechała, gdy chłopiec miał lat sześć. Ojcem chrzestnym został Sabała, a sam chrzest odbył się w zakopiańskim domu Witkiewiczów, a nie w kościele, bo Staś był osłabiony po ospie. Wzrastał w środowisku nastawionym do Kościoła krytycznie, religijna nie była ani jego matka, ani ojciec, malarz i krytyk sztuki, który rozsławił Zakopane jedynym w swoim rodzaju stylem architektonicznym. Wzrastał w środowisku artystów, intelektualistów i literatów. W jego rodzinnym domu bywał Brat Albert, przyjaciel ojca z czasów młodości, który opiniował jego pierwsze próby malarskie. W tym samym czasie jego ojciec projektował boczne ołtarze w kościele parafialnym na Krupówkach i kaplicę na Jaszczurówce oraz tłumaczył Kwiatki Świętego Franciszka. Praktykowanie religii Witkacego nie obchodziło, twierdził, że jest człowiekiem areligijnym, a akty przywiązania do tradycji były jedynie aktami kompromisu, a nie wiary. A jednak szukał metafizyki, a co więcej, w umiejętności przeżycia istotnego, czyli metafizycznego, widział sens życia. Tyle że uważał, iż chrześcijaństwo to „sankcjonowana przez tradycję próba zawłaszczenia Tajemnicy Istnienia”. Bo to, że kiedyś religia zaspokajała metafizyczne pragnienia człowieka, to fakt, niestety – mawiał – w czasach współczesnych religia nie odpowiadała na pytania o Tajemnicę Istnienia. Może dlatego, że człowiek przestał jej już szukać. Podobnie ze sztuką i filozofią. Mimo tak pesymistycznej wizji ludzkości pozbawionej pragnienia uczuć wyższych, usiłował ją ratować, konstruując estetyczną teorię Czystej Formy. Dzieło sztuki powstałe według jej zasad miało szansę wstrząsnąć odbiorcą i wywołać niepokój metafizyczny, który z kolei doprowadzi go do przeżycia Tajemnicy Istnienia. Przede wszystkim należy więc zerwać z realizmem, naturalizmem i logiką. Dzieło Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia wydał w 1919 r., kiedy miał za sobą traumatyczne doświadczenia na froncie wschodnim. Według jego teorii treść życiowa (czyli anegdota, która jeszcze na początku XX w. stanowiła o wartości dzieła) nie powinna wysuwać się na plan pierwszy w obrazie. Miał być on kompozycją powiązanych ze sobą dynamicznych barwnych form figuratywnych. W pracy O istocie malarstwa napisał, że „istotą malarstwa jako sztuki nie będzie przedstawianie świata jako takiego, realnego czy fantastycznego i jego różne formalne ujmowanie, tylko sama forma tego ujęcia, konstrukcja obrazu w ograniczonej ramie”. Ta teoria zaowocowała serią obrazów olejnych, jakie powstały na początku lat 20. XX w., w tym tych, które będzie można zobaczyć wkrótce w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej w ramach wystawy „Kuszenie Witkacego”.
Skąd u Witkacego znany w sztuce sakralnej motyw kuszenia św. Antoniego? Znane są dwa obrazy tak zatytułowane. Pierwszy pochodzi z lat 1916–1920, drugi z 1922 r. Pustelnik nie jest tu kuszony przez demony, jak tego chciała tradycja i jak przedstawiała to ikonografia i dzieła takich artystów jak Matthias Grünewald, Hieronim Bosch, Martin Schongauer czy James Ensor. Witkacowski św. Antoni jest kuszony przez potwory, które przybierają różne postaci. To jego wizja walki z grzechem, i choć znane są dwa obrazy o tym tytule, to można zauważyć, że w kilku innych kompozycjach z tego okresu także ten temat podejmuje. Mimo obecnej groteski wspaniałe są te obrazy: dynamiczne i barwne, pełne życia i zdarzeń. Groteskowa, przerysowana cielesność z uwidocznionymi ścięgnami, powyginane ramiona i nogi, szponiaste dłonie, budzące nie tyle grozę czy odrazę, ile paradoksalne poczucie absurdu. Ta skromna warszawska wystawa jest trochę prowokująca ze względu na miejsce – Witkacy w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej to pomysł oryginalny. Zaprasza jednak do zastanowienia się nad metafizycznym światem Witkacego, nie sprowadzając jego sztuki jedynie do towarzyskich układów i skandali. Zadaje pytania i nie szuka szybkich i jednoznacznych odpowiedzi.
Witkacy zakopiański
O pokusach wiedział wiele: nie był wiernym mężem, walczył z nałogami, eksperymentował z narkotykami, sprawdzając, jak działają na proces twórczy. O jego kręgu znajomych, jego kobietach i wpływach opowiada duża wystawa w willi „Oksza” w Zakopanem, na której zgromadzono chyba po raz pierwszy wszystkie dzieła artysty należące do kolekcji Muzeum Tatrzańskiego. Jej tytuł Składanie osobowości wskazuje na wpływ środowiska na rozwój osobowości jednego z najbardziej oryginalnych polskich twórców. Więc najpierw autorytety: wiadomo, że najważniejszą relacją w dojrzewaniu artysty była ta, która łączyła go z ojcem. Stanisław Witkiewicz, zakochany w swoim jedynaku, przeprowadzał na nim swoisty eksperyment pedagogiczny, pragnąc wychować go na swój obraz i podobieństwo. Dając mu początkowo wiele wolności, później starał się narzucić mu swoją wizję świata, sztuki i wartości etycznych. Tyle że syn się zbuntował. W cieniu tej skomplikowanej emocjonalnie relacji była matka Witkacego, Maria Witkiewiczowa, z którą Witkacego łączyła silna więź. W okresie kształtowania się charakteru i poglądów Stanisława Ignacego pewną rolę odgrywali nauczyciele i mistrzowie, którzy inspirowali młodego artystę, jak Mieczysław Limanowski, Władysław Śliwiński i inni, których zresztą narzucał mu w procesie wychowania ojciec. W końcu przyszedł czas na samodzielne życie artystyczne, bo z matką Witkacy będzie mieszkał do jej śmierci. W ten sposób stała się łącznikiem pomiędzy pierwszą a drugą częścią wystawy. Ta druga dotyczy kobiet w życiu Witkacego, a tych było sporo. Wiele z nich stało się idealnymi modelkami portretów. Witkacy miał wyjątkowy talent do portretowania, potrafił – jak mawiano – wejść w duszę portretowanej osoby. Wkrótce porzucił malarstwo i założył Firmę Portretową, która miała przynosić mu zyski. Niektóre twarze pociągały go szczególnie, zwłaszcza gdy ich właścicielka miała do tego fascynującą osobowość. Całe piętro willi „Oksza” zajęły portrety najważniejszych kobiet w życiu Witkacego i jego ulubionych modelek: Jadwigi Janczewskiej, Ireny Solskiej, Jadwigi Witkiewiczowej, Czesławy Oknińskiej i Neny Stachurskiej. Ta ostatnia pozowała mu często podczas sesji z narkotykami, stąd tak wiele jej spotworniałych wizerunków. Ostatni etap podróży w kierunku poznania jego złożonej osobowości to przystanek Zakopane: jako miejsce i jako środowisko. „Uwikłania” – tak brzmi jej tytuł. Uwikłania w społeczność i towarzyskie wpływy. Z każdej relacji Witkacy brał coś dla siebie, z niektórymi osobami znał się długo, pielęgnując przyjaźń, z innymi zrywał znajomość szybko, czasem z nieznanego powodu. Niektórzy krążyli wokół niego i grzali się w cieple jego kontrowersyjnej osobowości, inni go nie znosili. Nikogo nie pozostawiał obojętnym.
---
Witkacy. Biografia,
Przemysław Pawlak,
Wydawnictwo Iskry 2025
---
„Kuszenie Witkacego”,
Muzeum Archidiecezji Warszawskiej,
wystawa czynna do 21 września 2025 r.
---
„Składanie osobowości”,
willa „Oksza” – filia Muzeum Tatrzańskiego,
wystawa czynna do 30 października 2025 r.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













