Logo Przewdonik Katolicki

Ambulans dla misji

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Cztery tysiące osób każdego dnia na świecie ginie w wypadkach drogowych, a setki tysięcy zostaje rannych i poszkodowanych. Rocznie w wyniku zdarzeń drogowych życie traci ponad 1,2 mln osób. W niewielkim afrykańskim państwie Burundi wypadki drogowe stanowią jedną z przyczyn przedwczesnych zgonów.

Dlaczego piszę akurat o tym kraju, o którym jakichkolwiek wiadomości w polskich mediach można by naprawdę długo szukać? MIVA Polska (niem. Missions-Verkehrs-Arbeitsgemeinschaft – Stowarzyszenie/Organizacja na rzecz Misyjnych Środków Transportu), agenda Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, organizuje akcję „Ratujemy życie – misyjny ambulans”, mającą na celu pomoc w zakupie tego typu pojazdu dla ośrodka zdrowia w Buraniro w Burundi. Inicjatywa nawiązuje do obchodzonego w trzecią niedzielę listopada Światowego Dnia Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych. MIVA Polska oraz Krajowe Duszpasterstwo Kierowców zachęcają do modlitwy i pamięci o ofiarach zdarzeń drogowych oraz do okazywania troski osobom poszkodowanym. Można to uczynić, wspierając m.in. akcję mającą na celu zakup misyjnego ambulansu. 

Wojna i bieda

Burundi, położone w Afryce Wschodniej, to jedno z najbiedniejszych i najbardziej doświadczonych przez wojny państw na świecie. Ten niewielki kraj zamieszkany jest przez ludność Hutu oraz plemiona Tutsi, Lingala, Pigmejów i Suahili. Polityczne niepokoje z powodu różnic społecznych między Tutsi i Hutu spowodowały po ogłoszeniu niepodległości w 1962 r. na kilkanaście lat stan wojny domowej. Obecnie Burundi jest prezydencką republiką demokratyczną. Mimo biedy jest stosunkowo gęsto zaludnione, choć słabo zurbanizowane. Miejscowa ludność boryka się z wieloma problemami będącymi skutkiem trwającej 15 lat wojny. Jednym z nich jest brak dostępu do podstawowej opieki medycznej. Ogromną rolę w tym względzie odgrywają misyjne ośrodki. W stolicy kraju Bujumburze, w Buraniro i w Gatara siostry kanoniczki Ducha Świętego prowadzą cztery oddziały: przychodnię ambulatoryjną, szpital, porodówkę i centrum zdrowia dziecka. Potrzeby są jednak ogromne.

 

W duchu ewangelicznej miłości

Pracę misyjną siostry kanoniczki w Burundi rozpoczęły w 1982 r., odpowiadając w ten sposób na wezwanie swego założyciela bł. Gwidona z Montpellier do pełnienia czynnej posługi charytatywnej. Ten żyjący w XII w. Francuz, przeniknięty duchem ewangelicznej miłości, osobiście odpowiadał na nią czynem: karmił głodnych, pocieszał smutnych, pielęgnował chorych, ubierał nagich, przyjmował opuszczone dzieci. Do niesienia pomocy najbardziej potrzebującym zobowiązał siebie i każdego członka swojego zakonu. Siostry pracujące w Burundi otaczają troską i opieką chorych, ubogich oraz dzieci osierocone wskutek wojen plemiennych, różnego rodzaju chorób czy niedożywienia. Ośrodek zdrowia mieszczący się przy parafii Buraniro znajduje się w rejonie bardzo zniszczonym przez wojnę. Opieką medyczną obejmuje aż 18,5 tys. chorych spośród 56 tys. wiernych. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie są to wszystkie osoby, którym udzielana jest pomoc medyczna. Korzystają z niego przede wszystkim ci, których nie stać na żadne opłaty za leczenie. Dziennie w przychodni przyjmowanych jest ok. 300 chorych. W szpitalu przebywa nawet do 150 chorych i 80 kobiet w salach porodowych. „W naszym ośrodku pracuje sześćdziesięciu pracowników, którym płacimy pensje. Również zakup koniecznych lekarstw jest w naszym zakresie. Dlatego też nie jesteśmy w stanie zakupić nowego ambulansu, aby móc bezpiecznie przewozić naszych chorych pacjentów. Stary samochód jest już zniszczony jazdą po złych drogach i w trudnych warunkach. Przewiózł wielu chorych i rannych w czasie wojny” – napisała z Burundi s. Ezechiela Pyszka. Jak podaje WHO, w 2011 r. w wypadkach drogowych w Burundi zginęło 1786 osób. Związane jest to m.in. z brakiem dróg i fatalnym stanem tych nielicznych, które istnieją. Do stolicy kraju można dojechać jedną drogą asfaltową. Do parafii Gatara, gdzie posługują siostry kanoniczki, prowadzi gliniasta droga z wyżłobionymi koleinami po ulewnych deszczach. W porze suchej, która trwa trzy miesiące, można jeździć względnie bezpiecznie, chociaż droga jest wąska, pnąca się w górę, a po bokach są głębokie przepaście. W porze mokrej sytuacja jest bardzo trudna – glina się rozrzedza i droga staje się śliska i niebezpieczna. W Burundi ludzie lubią przemieszczać się pieszo. Jest to najpewniejszy i niezawodny sposób dotarcia do celu. W ostatnim czasie pojawiło się dużo rowerów i motocykli, niestety wraz z tymi pojazdami wzrosła liczba wypadków drogowych.

***

MIVA Polska od 13 lat działając przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, pomaga misjonarzom w zdobywaniu i zakupie środków transportu: samochodów (terenowych), motocykli, rowerów, łodzi, silników do łodzi, traktorów. Zajmuje się również promocją dzieła misyjnego pracy polskich misjonarzy, a także wspiera działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach, propagując model kierowcy – chrześcijanina. Zapoczątkowana w ubiegłym roku akcja „Ratujemy życie – misyjny ambulans” przyniosła wymierne skutki. Dzięki ludziom dobrej woli i polskim kierowcom możliwy był zakup ambulansu dla Burkina Faso w Sabou dla Centrum Medycznego św. Maksymiliana Kolbego, prowadzonego przez ojców franciszkanów konwentualnych. W tym roku organizacja chciałaby pomóc siostrom kanoniczkom z Burundi. Misjonarki czekają na naszą pomoc.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki