Logo Przewdonik Katolicki

Fenomen narodu wybranego

Małgorzata Szewczyk
Okładka książki K. Kłopotowskiego "Geniusz Żydów"

„Żydzi są tacy sami, tylko bardziej…” − powtarza w swojej książce Krzysztof Kłopotowski. I krok po kroku udowadnia swoją tezę, wyjaśniając przyczyny ich sukcesów.

Filosemita czy antysemita? A może świadomy prowokator, rzucający wezwanie szerokiego otwarcia drzwi w Polsce dla osób żydowskiego pochodzenia? Dlaczego znakomity publicysta i krytyk filmowy podejmuje w książce Geniusz Żydów na polski rozum dość newralgiczny temat, niemal zawsze wywołujący burzliwą dyskusję? Dlatego, że jest przekonany, iż Polacy powinni patrzeć na Żydów z podziwem i ciekawością i starać się czerpać inspirację, przyjmując ich kod kulturowy. Kłopotowski pisze bowiem o kodzie kulturowym, czyli utrwalonym w tradycji sposobie bycia i myślenia, wyróżniającym ten naród spośród innych i czyniących ich tym samym „tylko bardziej”. I to w każdej dziedzinie życia − od handlu, po intelektualne i profesjonalne działania.
 
Jak oni to robią?
Jeden maleńki naród, a takie osiągnięcia – chciałoby się rzec po lekturze książki znakomitego publicysty. Analizując twarde fakty, trudno nie odnieść wrażenia, że Żydzi są narodem wybranym. Choć stanowią zaledwie dwa promile ludności świata i zaledwie dwa proc. mieszkańców USA, to można w ich przypadku mówić o żywym gejzerze sukcesów w elicie finansowej, umysłowej, kulturalnej i politycznej. Jedna czwarta 50 najbogatszych ludzi świata jest pochodzenia żydowskiego, 139 z 400 najbogatszych Amerykanów na liście magazynu „Forbes” to Żydzi. „Kto chce wielkiego sukcesu, ten pracuje głową i sam zleca innym wykonanie mniejszych zadań” − pisze Kłopotowski, upatrując w tej tezie klucz do sukcesu narodu wybranego. 23 proc. ogółu noblistów w latach 1901–2014 ma pochodzenie żydowskie. Swoją silną reprezentację mają też w sądownictwie i wśród prawników – stanowią jedną trzecią sędziów Sądu Najwyższego USA, a 40 proc. wspólników w najważniejszych kancelariach prawniczych Nowego Jorki i Waszyngtonu to właśnie Żydzi.
Niemały wpływ mają na amerykańską scenę polityczną, a częściej jeszcze na rozgrywki poza jej kulisami, dobrze czują się w Hollywood oraz w światowej nauce. W pewnych okresach byli rektorami niemal wszystkich amerykańskich szkół elitarnych: Harvardu, Yale, Princeton, Columbii i Chicago University. Zakładali przemysł filmowy na początku XX w., nie przyjmując się złą reputacją tej rozrywki, a pod koniec XX stulecia to właśnie Żyd, adwokat, złamał tabu handlu w sieci, zamieszczając ogłoszenie swej firmy w internecie. W swoich rękach trzymają też światowe media, by wspomnieć o żydowskich wpływach w „New York Timesie”. Krzysztof Kłopotowski wskazuje również na to, w jak doskonały sposób Żydzi amerykańscy potrafili zorganizować skutecznie działający mechanizm lobbystyczny, nie tylko w polityce.
 
Rodzina modelem społeczeństwa
W Galicji po I wojnie Żydzi stanowili 10 proc. ludności, przed II wojną światową − 10 proc. polskiego społeczeństwa. Hitler w pewnej mierze dopiął swego: po II wojnie światowej zaginął świat żydowski w takim kształcie, w jakim istniał w okresie międzywojennym, zwłaszcza na terenach Europy Środkowej i Wschodniej, głównie w Polsce. I nie jest to przypadek, że obecnie istnieją dwa ośrodki judaizmu, obydwa poza Europą: w Stanach Zjednoczonych oraz w Izraelu. Tam − mimo nieustannego zagrożenia − czują się jak u siebie, próbują kierować własnym losem. Kluczem do wielkości Żydów jest życie w dwóch światach. Kłopotowski, za Kevinem MacDonaldem i jego Kulturą krytyki, odtwarza strategię Żydów w diasporze, która − paradoksalnie − staje się pożywką dla żydowskich sukcesów. Żydzi − przekonuje Kłopotowski − są bardziej twórczy w zetknięciu z innymi kulturami. Nie ma się co dziwić: od dwóch tysięcy lat mieszkają w rozproszeniu. Dobrze czują się w świecie multikulturowym, multinarodowym i multireligijnym, bo wówczas ze zdwojoną siłą odwołują się do swych narodowych i kulturowych tożsamości, dbają o własne etniczne interesy, czerpią z własnego kodu kulturowego. Niebagatelną rolę w żydowskim świecie odgrywa specyficzne wychowanie żydowskich dzieci, co − w opinii Kłopotowskiego − jest jednym z najistotniejszych czynników sukcesu tego narodu. Założenie jest proste: dzieci należy wychowywać „ku wybitności”. Od najmłodszych lat w narodzie wybranym kultywowane jest wychowanie ku śmiałości, nawet posuniętej do bezczelności, za którą dzieci żydowskie są przez rodziców chwalone.
Rodzina jest modelem społeczeństwa. Wypracowane umiejętności współżycia społecznego z ojcem, z matką, z rodzeństwem są przenoszone na całość gminy żydowskiej, na całość wspólnoty żydowskiej na całym świecie. Na wychowywanie w rodzinie składa się również silny związek z matką i autorytet ojca, który wprowadza dziecko w świat wiedzy już od najmłodszych lat. W rodzinach żydowskich dziecko ma być słyszane, jest pełnoprawnym członkiem dyskusji, ma możliwość zadawania pytań, prezentowania swojego stanowiska, nawet jeśli dotyczy to spraw globalnych, może brać udział w poważnych sporach i polemikach, także tych religijnych − pisze autor. W ten sposób kształtowane są w narodzie postawy nonkonformistyczne. To wszystko ma pielęgnować w dzieciach ciekawość świata, rozwijać młody umysł.
Kłopotowski uważa, że warto poznać i przyjąć żydowski kult kulturowy, bo fenomenu narodu żydowskiego nie można sprowadzić jedynie do genów.
Autor stawia w swojej publikacji odważną tezę: „Geniusz Żydów jest wypadkową dwóch sił. Od wewnątrz stworzyła go własna religia i kultura, ale od zewnątrz ukształtował Kościół przez tysiąclecia prześladowany − Kościół założony zresztą również przez nich samych”.
 
 
Krzysztof Kłopotowski, Geniusz żydów na polski rozum, Fronda 2015
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki