Logo Przewdonik Katolicki

Urok pamięci

Natalia Budzyńska
Fot.

Cmentarz to nie tylko miejsce pochówku naszych najbliższych zmarłych. To kronika dziejów narodu, świadek przeszłości, symbol życia nie śmierci. Dlatego w cmentarzach widzieli niebezpieczeństwo ci, którzy chcieli naród i kulturę zniszczyć.

Cmentarz to nie tylko miejsce pochówku naszych najbliższych zmarłych. To kronika dziejów narodu, świadek przeszłości, symbol życia – nie śmierci. Dlatego w cmentarzach widzieli niebezpieczeństwo ci, którzy chcieli naród i kulturę zniszczyć.

Niektóre są bardzo znane, do tego stopnia, że ich zwiedzanie staje się żelaznym punktem turystycznym. Stają się bardziej parkami i galeriami na wolnym powietrzu, muzealnym zbiorem pięknych rzeźb, nagrobków o wyszukanych formach z napisami przypominającymi o ważnych postaciach kultury, polityki, nauki. O tych najsłynniejszych cmentarzach się nie zapomina, a od kilkunastu lat przypominają o ich zabytkowym charakterze kwesty organizowane na ratowanie niszczejących z powodu upływu czasu nagrobków. Polacy dbają nie tylko o stary Cmentarz Powązkowski, ale także o ten na Rossie w Wilnie i o polskie groby na najsłynniejszym cmentarzu Europy Père-Lachaise w Paryżu. Pamiętajmy także o miejscach, po których zostały same cmentarze. Polskie Karpaty i wschodnie pogranicze pełne są cmentarzy, o które nikt nie dba. Nikt – ponieważ ludzie zamieszkujący tamte wioski zostali wywiezieni. Pamiątkami po tętniących życiem wioskach w Beskidzie Niskim czy w Bieszczadach są tylko cmentarze.

 

W stolicy i u stóp gór

„Stary cmentarz warszawski jest jak olbrzymia księga opisująca w różnych warstwach – bardziej i mniej ważnych, tyczących się spraw publicznych i osobistych – dzieje dwustu lat trudnej sławy i chwały stolicy (…). Chodząc od grobu do grobu, jak gdyby się przerzucało karty owej wielkiej księgi do przodu, to znów wstecz…” – pisał Jerzy Waldorff, założyciel Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami, który także zaangażował się w opiekę nad cmentarzem wileńskim na Rossie. Kwesty na oba te cmentarze są organizowane co roku 1 listopada na wszystkich nekropoliach w Polsce. Najsłynniejszy polski cmentarz został założony 4 listopada 1790 r. i początkowo zajmował powierzchnię dwóch i pół hektara. Był wielokrotnie powiększany w sposób tak chaotyczny, że dzisiaj najlepiej poruszać się po nim z mapą. Tak pisano o Cmentarzu Powązkowskim w 1880 r.: „Wielkie mnóstwo drzew bujnie rozrosłych nadaje Cmentarzowi Powązkowskiemu dziwnie piękny i sielski charakter. Wygląda on prawie jak ogród spacerowy”. Pochowanych na nim zostało niemal milion osób, w tym bardzo wielu zasłużonych Polaków. Aleję Zasłużonych utworzono w 1925 r., a pierwszą osobą tam pochowaną był Władysław Stanisław Reymont. Po II wojnie światowej cmentarz znajdował się w opłakanym stanie, zniszczonych zostało 20 proc. zabytkowych pomników i nagrobków. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze w latach 70. to miejsce było skrajnie zaniedbane, a kradzieże zdarzały się bardzo często. Ratunkiem stało się najpierw wpisanie Cmentarza Powązkowskiego do Rejestru Zabytków, a potem utworzenie Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami. Gdyby nie to,  dziś wiele grobów istniałoby tylko w ruinie. „Dla mieszkańców Warszawy Powązki były ucieczką od teraźniejszości, czymś w rodzaju galerii portretów historycznych umieszczonych w szczególnym otoczeniu, narzucających nastrój i powagę. Także inskrypcje na pomnikach cmentarnych były jedną z niewielu możliwości publicznego używania wyłącznie języka polskiego, zaś liczne przykłady takiej „literatury nagrobkowej”  zawierały głęboko patriotyczne treści. Ten rodzaj politycznego azylu dla zabronionych myśli i uczuć, nadawał powązkowskiej nekropolii wymowę dodatkową, nieznaną w krajach politycznie niezawisłych” – pisała o Powązkach Danuta Jendryczko. Nie ma tu miejsca, aby wymienić wszystkich ludzi kultury i sztuki, którzy leżą na Starych Powązkach. Na obszarze równym słynnej nekropolii paryskiej, Père-Lachaise, znaleźli swoje miejsce spoczynku najsłynniejsi polscy aktorzy, pisarze, artyści. Trochę inny, mniej martyrologiczny klimat panuje na  kameralnym starym cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Uroczy, niewielki, w otoczeniu wysokich drzew, z pięknymi, zaprojektowanymi często przez artystów, nagrobkami zachował niemal rodzinną atmosferę. Na tabliczkach znane nazwiska: Witkiewicz, Orkan, Makuszyński, Sabała, Kenar, Przerwa-Tetmajer, Stryjeński, Hasior. Nie ma tu „alei zasłużonych”, poeci leżą obok ratowników górskich, malarze obok lekarzy i zwykłych mieszkańców. Cmentarz powstał w połowie XIX w., był pierwszym cmentarzem zakopiańskim, ale od lat 20. XX w. chowano na nim już tylko zasłużonych dla Zakopanego. To miejsce przeznaczone dla tych, którzy tworzyli legendę tego niezwykłego miasta pod Tatrami. Spoczywa tutaj 500 osób. Niemal każdy nagrobek to małe dzieło sztuki, niepowtarzalne ludowe krzyże i kapliczki, rzeźbione motywy podhalańskie. Konserwator zabytków już w 1931 r. uznał tę nekropolię za zabytek narodowy. Wciąż jest miejscem szczególnym, oazą spokoju w zabieganym, przepełnionym turystami mieście u stóp Tatr.

 

Polskie Wilno, polski Paryż

Dwa cmentarze europejskie są dla Polaków bardzo ważne – wileńska Stara Rossa i paryski Père-Lachaise. Stara Rossa uważana jest wręcz za zabytek bezcenny, często nazywa się ją księgą historii Polski. Jest tu grób matki Józefa Piłsudskiego i jego serce, mogiła ojca Juliusza Słowackiego, groby profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, m.in. Joachima Lelewela – historyka i nauczyciela Adama Mickiewicza. Rossę wymienia się wśród czterech najważniejszych nekropolii, obok Powązek, krakowskiego cmentarza Rakowickiego i lwowskiego Łyczakowa. Założony w 1810 r. został zamknięty dla pochówków w latach 60. XX w. Doliczono się wówczas 26 tys. nagrobków, pomników, kapliczek i grobowców rodzinnych. „Wieczorem łuna wielka od świeczek na Rossie i innych cmentarzach pali się nad całym Wilnem” – pisał w okresie międzywojennym Stanisław Cat-Mackiewicz. Za czasów ZSRR cmentarz Na Rossie został niemal całkowicie zrujnowany, a jego renowacja rozpoczęła się właściwie dopiero w latach 90. z inicjatywy Jerzego Waldorffa. Cmentarz umierał, wiele nagrobków zdewastowano, inne rozkradziono. Ostatnio wiele szkód poczynił duży ruch samochodowy na drogach wokół nekropolii. „Drewniane krzyże padają, żeliwne znikają, groby zapadają się pod ziemię. Musimy spieszyć się z udokumentowaniem tych wszystkich grobów, by w ten sposób je uwiecznić” – mówiła Alicja Klimaszewska, przewodnicząca Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą. O cmentarz Na Rossie, który jest jednym z najpiękniejszych cmentarzy w Europie troszczą się jak na razie jedynie polskie organizacje społeczne. Z zebranych przez nie pieniędzy odnawianych jest rocznie zaledwie dziesięć nagrobków. Również w Paryżu trwa renowacja polskich grobów znajdujących się w najsłynniejszej nekropolii Europy. Fundusze na ten cel pochodzą od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Fundacji im. Zygmunta Lubicz-Zaleskiego. Na Père-Lachaise, cmentarzu założonym w 1804 r., wśród ponadstuletnich drzew znajduje się ok. 100 tys. grobów. Ponad 70 nagrobków zdobią bezcenne dzieła sztuki. Turyści szukają grobów Abelarda i Heloizy, Moliera, Edith Piaf, Balzaka, Marcela Prousta, Oscara Wilde’a – lista jest niewyobrażalnie długa. A oprócz nich ok. 60 wybitnych Polaków. Przede wszystkim tłumnie odwiedzany jest grób Fryderyka Chopina. Grób ten zdobi cokół z marmurową figurą płaczącej muzy Euterpe pochylonej nad złamaną lirą. Wędrując po alejach cmentarza, natrafić też można na mogiły powstańców listopadowych, ale większości polskich grobów już nie odnajdziemy.

 

Samotne cmentarze

„Cmentarze pełne są ludzi, bez których świat nie mógłby istnieć” – na ten cytat powołują się członkowie Stowarzyszenia „Magurycz”, którzy od lat opiekują się opuszczonymi cmentarzami Beskidu Niskiego i Bieszczad. Te cmentarze kiedyś leżały w centrum wsi, po których dziś pozostały tylko nazwy. Nieludzkie akcje wysiedleńcze po wojnie spowodowały, że zabrakło ludzi, którzy mogliby odwiedzać swoich zmarłych. Dzieła sztuki kamieniarskiej niszczeją, krzyże nagrobne kryją się w chaszczach, zarośnięte krzakami. Dzięki działalności stowarzyszenia dzisiaj wiele cmentarzy jest zadbanych, brakuje tylko ludzi, którzy zapaliliby znicz. „Magurycz” zachęca do „permanentnych powrotów do przeszłości i odkrywania tajemnicy pozornej pustki bez względu na narodowość czy wyznanie”. Samotne cmentarze są w każdym regionie Polski, także na Lubelszczyźnie, na ziemiach zachodnich, wszędzie tam, gdzie mieszkańcy zmuszeni byli do pozostawienia swoich domów. I zmarłych. Znane jest zdanie przypisywane francuskiemu marszałkowi Ferdynandowi Fochowi: „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie”. Nieważne, gdzie te groby są, wielkie i małe nekropolie wołają o pamięć. Te sławne, nazywane przez niektórych galeriami  czy parkami, oraz te zapomniane, niewielkie, pozarastane trawami. Wszystkie są pełne ludzkich historii, które składają się na historię o wiele większą, historię naszego narodu, naszej ojczyzny. Pamiętajmy o tym.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki