Non possumus

Za oknem brzoza rozrosła się za bardzo, a że nie jest moja, to nic poradzić na to nie mogę. W ten sposób już na wiosnę pozbawiona zostałam telewizji i czekam, aż liście w końcu opadną.
Czyta się kilka minut

 

Kasztanowiec już dawno stoi goły, a na mojej brzozie liście trzymają się dzielnie. Pozwalają przeniknąć tylko jednemu programowi, dzięki czemu chcąc usłyszeć czasem co nieco o świecie, trafiam na rzeczy, których sama nigdy bym nie szukała.

W ten właśnie sposób dane mi było słuchać programu, w którym prawnik, psycholog i ofiara rozmawiali o pedofilii. I w ten sposób przekonałam się, jak wielkie spustoszenie w człowieku może zrobić ten grzech.

Rozmowę zaczęli pan prawnik z panią psycholog. Mówili o konieczności nieuchronności kary (ileż razy to słyszymy w różnych kontekstach!), ale dyskutowali też o tym, że pedofilia jest zaburzeniem i o tym, jaką pomoc powinni uzyskać pedofile. I wtedy głos zabierała pani – ofiara pedofila. A mnie robiło się zimno.

Z całą delikatnością podejść trzeba do ogromu krzywdy, która się stała. Ale równie przerażająca jak owa krzywda jest nienawiść z tej krzywdy zrodzona. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś reagował tak emocjonalnie i z taką agresją na samo tylko umieszczenie słów „pedofil” i „pomoc” w jednym zdaniu. Pani przerywała, nie dopuszczała do głosu, reagowała na skraju histerii. Miała rację – trzeba mówić o ofiarach. Ale też i nie miała racji – bo jeśli dziś ludzie, którzy mają skłonności seksualne w kierunku dzieci, a nie podejmują żadnej aktywności w tym kierunku, nie otrzymają stosownej i profesjonalnej pomocy, za chwilę ofiar będzie jeszcze więcej i więcej.

Zło i grzech nigdy nie pozostają osobiste. Zło i grzech nie ranią tylko dwóch osób. Zło i grzech roznoszą się jak gruźlica, budząca się po latach, pustosząca organizm i zarażająca następnych. Zło i grzech nie tylko samego grzeszącego, ale i ofiarę mogą zarazić, mogą zamknąć go na miłość, mogą sprawić, że ważne będzie tylko „ja” i kara, tylko „ja” i zemsta.

Trudno jest winić o cokolwiek kobietę, którą w dzieciństwie krzywdził ktoś z bliskiej rodziny. Może nawet trudno jest się jej dziwić. Ale też trudno nie zastanowić się nad przerażającym mechanizmem zła i nie pomyśleć nad tym, jak ważne jest, by nie stracić czujności ani na chwilę. By nie dać ani palca. Non possumus.

A wszystko to przez jedną brzozę, która za oknem rozrosła się zbyt mocno…

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2013