– Jestem w Kościele od dziewięćdziesięciu lat i wiem, że jeżeli kapłani domowego Kościoła, ojciec i matka, nie wychowają swojego potomstwa należycie, to my, księża, niewiele możemy zrobić – mówi kard. Henryk Gulbinowicz, metropolita senior archidiecezji wrocławskiej.
Z czego Wasza Eminencja cieszy się najbardziej, spoglądając na swoje życie?
– Jestem wdzięczny Panu Bogu, że wychowano mnie w duchu katolickim i prawdziwie polskim. Za moją „kresowość”: kresową mentalność i tradycje, które w naszym domu były bardzo przestrzegane. Za to, że Pan Bóg postawił na drogach mojego życia wielu ludzi znaczących, z których mogłem brać przykład.
II wojna światowa, prześladowania czasów stalinowskich, obchody 1000-lecia chrztu Polski i odwilż, stan wojenny, budowanie III i IV RP, wprowadzenie Kościoła w trzecie tysiąclecie… można by jeszcze długo ciągnąć tę listę, wszystkie te wydarzenia były udziałem Księdza Kardynała. Jak Wasza Eminencja – w kontekście tych doświadczeń – postrzega współczesny Kościół?
– Jestem w Kościele od 90 lat i pamiętam wiele sytuacji z Nim związanych, także z dzieciństwa. Kościół jest mocny, dlatego że jest dziełem Boga Wszechmogącego. Ale proszę zauważyć, że stwarzając świat, Pan Bóg jedną tylko instytucję powołał dla ludzi: rodzinę. Powiedział do Adama i Ewy: rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną. We współczesnym świecie i Kościele niezwykle istotna jest rola ojca i matki. Jeżeli ojciec i matka, czyli kapłani domowego Kościoła, potrafią utrzymać religijną atmosferę w domu, wtedy Kościół jest bardzo mocny. Cała hierarchia Kościoła katolickiego jest pięknie przez Chrystusa Pana powołana do istnienia, ale jeżeli kapłani Domowego Kościoła, ojciec i matka, nie wychowają swojego potomstwa należycie, to my, księża, niewiele możemy zrobić. Trzeba czekać, aż człowiek dorośnie i sam zechce przekonać się o słuszności prawdy Bożej, która została zamknięta na kartach Ewangelii.
Ale współczesna rodzina jest tak bardzo zagrożona, czyha na nią coraz więcej niebezpieczeństw.
– Jest jedna prawda, którą odczytać możemy z ponad 2 tys. lat historii Kościoła: jakąkolwiek niekorzystną czy niszczącą dla ludzi wierzących zmianę wprowadzą politycy, wcześniej czy później oni odejdą, ich sposób myślenia pójdzie w zapomnienie, a Kościół zostanie. To, co jest w tym pomocne, to podtrzymywanie zwyczajów.
Tak było na Kresach?
– Kresy, te północno-wschodnie i te południowe, to był bastion katolicyzmu. Przemawiające do serca tradycje pozwalały utrzymać swoją tożsamość i odrębność w tym kulturowo-religijnym tyglu. Myślę, że zwyczaje, będące wyrazem naszej polskości czy religijności, warto utrwalać także dzisiaj, w świecie kosmopolityzmu.
Jakie tradycje pamięta Ksiądz Kardynał ze swojej młodości?
– Gdy młodzi byli już jakiś czas po ślubie, nietaktem byłoby zapytać: „Czy ty jesteś w ciąży?”. Właściwym było ująć to tak: „Czy u was było święto małżeńskie?”. Gdy żona powiedziała mężowi, że nosi pod sercem dzieciątko, mąż miał obowiązek uklęknąć przed nią na jedno kolano, pocałować ją w rękę, wstać i uczynić znak krzyża nad łonem matki, czyli pobłogosławić swojego potomka. Gestem przyklęknięcia wyrażał wdzięczność Bogu za duszę dziecka, nieśmiertelną i uczynioną na obraz Stwórcy. Pocałunkiem okazywał swoją wdzięczność wobec żony za trud noszenia dziecka. Błogosławiąc, czyli wzywając Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego nad maluchem, podkreślał, że to on jest kapłanem domowego Kościoła. A kapłan zawsze błogosławi. Ładne to?
Piękny zwyczaj. Pierwszy raz o nim słyszę.
– A bo Pani nie na Kresach urodzona. Były też inne zwyczaje: jak błogosławienie przez ojca dziecka zaraz po jego urodzeniu. To oznaczało przyjęcie tego dziecka. Był też w Wilnie specjalny rytuał powierzenia Matce Bożej Ostrobramskiej kilkuletniego chłopca. Pamiętam, jak uczestniczyłam w nim jako pięcioletni chłopiec: elegancko ubrany poszedłem przed obraz z rodzicami, a ksiądz odmawiał nade mną modlitwy. To jest ten skarbiec, którego zachowywanie sprzyja utrzymaniu tożsamości i integralności. Jeżeli mówi się dużo o teologii, to dobrze. Ale trzeba także podkreślać znaczenie podtrzymywania tradycji.
A jak teraz wygląda tradycyjny dzień Księdza Kardynała seniora?
– Ciągle jestem zajęty: czy to będąc w domu, czy na wyjeździe. Wstaję o godz. 4 rano, czasem o 4.30. Odmawiam pierwszą cześć Różańca w jakiejś intencji (dzisiaj odmówiłem w intencji tej pielgrzymki, którą jutro mamy odbyć [dopisać dokąd – JH]), potem Koronkę do Miłosierdzia Bożego za umierających i uwięzionych. Robię porządki, a już o 6.30 jestem w kaplicy: odmawiam brewiarz, odprawiam rozmyślania i czytania duchowne, czyli przygotowuję się do Mszy św. Potem sprawuję Eucharystię. O godz. 8.15 jem śniadanie i przeglądam prasę: katolicką i świecką. Od godz. 9.00 przyjmuję interesantów lub wyjeżdżam do parafii. O godz. 12.00 odmawiam Anioł Pański, o godz. 13.00 idę na obiad. Po obiedzie czytam pocztę, a mam jej zawsze dosyć dużo, piszą do mnie rozmaici ludzie. Na przykład mam powodzenie u więźniów.
Popołudnie jest zapewne spokojniejsze?
– Niekoniecznie. To czas na spotkania towarzyskie. Trzeba się spotykać, bo ja nie mam nieograniczonych możliwości, jak to się mówi, a tu trzeba ludziom pomóc, na życie coś wysłać. Dzięki pomocy osób ze środowisk biznesowych i rządowych mogę pomagać potrzebującym. Oni już teraz mówią: „Z księdzem nie warto się spotykać, bo trzeba zawsze coś dać”. Ale „wycyganiłem” na przykład dla jednego studenta niemal 10 tys. na wyjazd. Tak mnie nauczono. Miałem bardzo dobrych rodziców, którzy umieli dzielić się z ludźmi. Ja to chyba mam w genach – że nie przechodzę obok człowieka obojętnie. To wygląda na chwalenie… Ale ja relacjonuję tylko, nie chwalę się.
Czego życzyć Waszej Eminencji z okazji 90. urodzin?
– Proszę się modlić, żebym umiał wykorzystać ten ostatni czas, jaki daje mi Pan Bóg, ku Jego chwale i pożytkowi Kościoła świętego. I bym umarł po Bożemu: żeby to nie była nagła śmierć, żebym umiał się do tego przygotować.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













