Logo Przewdonik Katolicki

Dom, do którego chętnie się wraca

Błażej Tobolski
Fot.

Utrata ojcowizny, przesiedlenia i niepewność jutra to los, jakiego podczas ostatniej wojny doświadczyło wielu Polaków. Posiadali oni jednak coś, czego nie zdołano im odebrać, czego nie zagubili podczas wojennej tułaczki i co, oprócz ziemi, mogli przekazać swoim dzieciom: wiarę i tradycję.

Utrata ojcowizny, przesiedlenia i niepewność jutra – to los, jakiego podczas ostatniej wojny doświadczyło wielu Polaków. Posiadali oni jednak coś, czego nie zdołano im odebrać, czego nie zagubili podczas wojennej tułaczki i co, oprócz ziemi, mogli przekazać swoim dzieciom: wiarę i tradycję.

 
Dziadkowie Wincentego Kiliana przybyli do Wielkopolski po II wojnie światowej z powiatu baranowickiego na Kresach. Jednak zanim po długiej wędrówce osiedli nad Notecią, na tzw. Ziemiach Odzyskanych, musieli przetrwać pięć lat na Syberii. Mimo że otrzymali w końcu poniemieckie gospodarstwo we wsi Runowo, jakieś 30 kilometrów na południowy zachód od Piły, podobnie jak inni przesiedleńcy byli przekonani, że to tylko kolejny etap przejściowy i że w końcu wrócą do siebie. Rzeczywistość okazała się inna.

 

Ojcowizna

Jak opowiada Wincenty Kilian, pomimo tej niepewnej do końca przyszłości, jego ojciec, który ma dość przedsiębiorczego ducha, starał się wciąż w miarę możliwości ulepszać i modernizować gospodarstwo. Wyspecjalizował się nawet w hodowli owiec. – Ziemia jest tu dużo słabsza niż w jego rodzinnych stronach, ale zżył się z nią i przekazał mi swoje zamiłowanie do niej – przyznaje rolnik, który w 1982 r. przejął po ojcu 32-hektarową, nieźle już funkcjonującą gospodarkę. – Rodzice byli jeszcze, jak to się mówi, napływowi, ale my jesteśmy już tutejsi – śmieje się pan Wincenty, który wraz z żoną Krystyną i piątką dzieci oraz swoimi rodzicami tworzą tradycyjną rodzinę wielopokoleniową. Podkreśla też, że nie żałuje, iż jako jedyny z czwórki rodzeństwa pracuje w rolnictwie. Dba o swoją ojcowiznę, którą powiększył do 100 ha, z czego połowa to ziemie dzierżawione. Swoje gospodarstwo ocenia jako niemałe i pozwalające utrzymać rodzinę. On sam znajduje jeszcze czas na zaangażowanie społeczne i jest już trzecią kadencję radnym gminy Trzcianka. Za swoją pracę na roli otrzymał w 2005 r. od ministra rolnictwa odznaczenie „Zasłużony dla rolnictwa”.

Tak jak inni rolnicy, Wincenty Kilian korzysta z programów unijnych. – Dopłaty stanowią w tej chwili gwarancję tego, że przy włożonej w uprawę pracy i poniesionych kosztach nie będzie się stratnym. Bywało bowiem, że ceny skupu zboża były niższe niż koszt jego wyprodukowania – zaznacza.

 

Rodzina

Na wsi świetnie odnalazła się także żona pana Wincentego, pomimo że wychowała się w mieście. – Zawsze bardzo lubiłam wieś i nie bałam się pracy w gospodarstwie. Odpowiada mi też to, że jednocześnie mogę prowadzić dom – stwierdza Krystyna Kilian, dodając, że w obowiązkach domowych i gospodarskich zawsze wspierały ją dorastające dzieci. – To u nas normalne, że starsze opiekują się i dbają o młodsze rodzeństwo i że każdy ma swój, stosowny do wieku, przydział zadań. Jednak oprócz wspólnej pracy staramy się też znaleźć czas dla siebie nawzajem, na rozmowy, a przede wszystkim na wspólne posiłki. Choćby to był danego dnia tylko obiad, ale zjedzony razem. Wiem, że u niektórych znajomych dzieci ten zwyczaj budzi zdziwienie, ale jest on dla nas bardzo ważny – podkreśla pani Krystyna. Jej mąż dopowiada, że chcą, aby wszyscy dobrze się w ich domu czuli i dlatego starają się, aby funkcjonował on na bazie wartości, które przekazują także swoim dzieciom: uczciwość, szczerość, wzajemna miłość i zaufanie oraz wiara. I wygląda na to, że udało im się stworzyć taki dom. – Tu po prostu aż chce się wracać – przyznaje ich najstarsza, 26-letnia córka Natalia. Pomimo że pracuje w Pile, w branży nieruchomości, mieszka z rodzicami w Runowie. – Tu czuję się potrzebna, wiem, że to mój dom, dopóki nie stworzę własnego. Dojazd do pracy nie jest już dzisiaj większym problemem, a poza tym na wsi, wśród ludzi, którzy się znają, żyje się spokojniej niż w mieście i nie jest się anonimowym – dodaje. Także 22-letnia Katarzyna studiująca zarządzanie na Politechnice Poznańskiej, chętnie wraca na weekendy do Runowa. I nie tylko po to, żeby odpocząć, bo wie, że czekają tu na nią obowiązki, ale przede wszystkim domowe ciepło.

 

Tradycja

Państwo Kilianowie zaznaczają, że mimo iż mieszkańcy tych terenów są potomkami ludzi przybyłymi tu po wojnie z różnych stron Polski, to udało im się zadomowić, a także stworzyć własną tradycję. – Niektóre zwyczaje przenieśli rodzice ze swoich domów rodzinnych na Kresach, inne przejęli stąd. Oprócz szacunku i przywiązania do ziemi, z pewnością najłatwiej je zauważyć przy okazji obchodzenia świąt. Na przykład u nas w domu podczas wigilii tradycyjne potrawy zawsze podawało się, i tak jest do teraz, po kolei. I każdej choć odrobinę trzeba spróbować – wspomina pan Wincenty. – Tymi zwyczajami, które były dla nas czymś naturalnym, nasiąknęliśmy już jako dzieci – dodaje.

Miejscem kultywowania tradycji jest także działające w Runowie od kilkudziesięciu lat Koło Gospodyń Wiejskich. – Tu spotykają się ze sobą pokolenia kobiet. Uczymy się też od siebie nawzajem, chociażby przygotowywać tradycyjne potrawy – mówi pani Krystyna. Podkreśla też, że w ich wsi bardzo żywa jest tradycja przygotowywania wieńców dożynkowych. – Ta wspólna praca angażuje praktycznie całą naszą społeczność, również młodzież. Każdy uczestniczy w niej w zależności od swoich możliwości i umiejętności, wykonując projekt, tworząc szkielet konstrukcji, przebierając kłosy i ziarna czy wreszcie wyplatając i wykańczając wieniec – wyjaśniają gospodarze. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Runowo słynie z pięknych i okazałych wieńców, często reprezentujących ich powiat podczas dożynek wojewódzkich. – Dożynkami żyje zresztą cała wieś. Jako rolnicy wiemy bowiem, ile pracy trzeba włożyć w to, żeby ziemia wydała obfity plon. I mamy świadomość, że jest potem za co dziękować Bogu – przyznaje Wincenty Kilian.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki