Logo Przewdonik Katolicki

Gliniany namiot

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. (2 Kor 5, 1)

 

Ludzie to mieszkańcy „glinianych lepianek osadzonych na mule. Łatwiej ich zgnieść niż mola (…) Czyż nie zerwą się liny ich namiotów? Umrą, lecz nie w mądrości”. Te gorzkie i zarazem prawdziwe słowa zaczerpnięte z Księgi Hioba (4, 19.21) oddają niezmierną kruchość ludzkiej istoty, którą inny biblijny mędrzec, autor Księgi Mądrości, ukaże językiem klasycznej kultury greckiej, podkreślając napięcie między duchową duszą a materialnym ciałem: „Śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski namiot obciąża rozum pełen myśli” (Mdr 9, 15).

Doświadczamy tego wszyscy, kiedy w chorobie czujemy, jak nasila się lodowaty uścisk śmierci, powodujący zniszczenie „namiotu naszego ciała”, w którym nasza dusza rozbiła obóz. Ten obraz koczowniczego namiotu jest w naturalny sposób drogi Biblii, która objawia się ludowi pasterskiemu. Oto jak król Judei Ezechiasz, współczesny Izajaszowi (VIII w. przed Chr.) widzi swój stan poważnie chorego człowieka: „Mieszkanie me rozbiorą i wyniosą daleko ode mnie jak namiot pasterzy. Zwijam jak tkacz moje życie. On mnie odcina od nici. Za dzień lub dwa skończysz ze mną” (Iz 38, 12).

Św. Paweł, opisując naszą śmierć, również ucieka się do tych obrazów, mówi bowiem o namiocie, ale odwołuje się  też do symbolu życia osiadłego, jakim jest dom, po grecku oikía. Niemniej jego spojrzenie wykracza poza rozkład człowieka, który dla wielu jest tragicznym, jedynym i ostatecznym zamknięciem naszego istnienia. Robi to, opierając się na wierze w zmartwychwstanie Chrystusa. Sam Syn Boży, który ze swej natury jest wieczny, naprawdę przeszedł przez zepsucie śmierci. W tej kupie rozłożonej gliny, jaką są ludzkie zwłoki, zasiał ziarno nieśmiertelności, wszczepił w nie pierwiastek naszego chwalebnego ponownego powstania.

Będziemy mieli nowe mieszkanie, które jak zmartwychwstałe ciało Chrystusa, nie jest  uczynione ludzką ręką. Sam Jezus pośrednio to potwierdził i zapowiedział przed sędziami Sanhedrynu, gdy nie zaprzeczył oskarżeniu świadków zeznających:  „Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony” (Mk 14, 58). Rzeczywiście, w dniu, w którym wyrzucił kupców ze świątyni, wypowiedział takie słowa: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo”, co ewangelista Jan skomentował następująco: „Mówił o świątyni swojego ciała” (2, 19.21). Natomiast apostoł tak opisał Koryntianom czekające nas zmartwychwstanie: „Sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne (…) zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe” (1 Kor 15, 42–44).

Wielkie znaczenie ma tu ostatnie zdanie greckiego oryginału: to, czym teraz jesteśmy, to „ciało zmysłowe”, czyli złączone, ożywione i zdolne do funkcjonowania dzięki psyche, czyli duszy, ale oczekujemy na ciało ożywione przez pneuma, czyli poddane władzy i przemienione przez Ducha Świętego, na „ciało duchowe”, przeniknięte życiem samego Boga, o jakim mówi św. Paweł w rozważanym dziś fragmencie Listu. Poetka Margherita Guidacci (1921–1992) tak o tym pisała: „To, co z ciebie zostaje/ jest w innym miejscu, tajemniczym/ otrzymuje nowe imię/ które zna tylko Bóg”.

 

Tłum. Dorota Stanicka-Apostoł 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki