Logo Przewdonik Katolicki

Wsłuchując się w żywe Słowo

Natalia Budzyńska
Fot.

Gustaw Holoubek dwanaście lat temu zainaugurował projekt Verba Sacra. Do bazyliki archikatedralnej w Poznaniu przyszły tłumy, aby wysłuchać słynnego aktora interpretującego fragmenty Biblii. Po latach cykl wymyślony przez Przemysława Basińskiego rozwija się i udowadnia, że tęsknimy za sztuką słowa.

 

Pomysł mógłby wydawać się ryzykowny i wiele osób na pewno tak myślało. Czy możliwe jest sprawić u progu XXI w., aby świątynia na Ostrowie Tumskim zapełniła się ludźmi pragnącymi wysłuchać całej księgi biblijnej? Owszem, można było sobie wyobrazić, że przybędą członkowie wspólnot katolickich, kręgów biblijnych, może też część osób przyciągnie osoba znanego aktora. W końcu słowo w obecnej kulturze jest mało ważne, dominuje obrazek i to wręcz obrazek dynamiczny. Co może być interesującego w słowie czytanym w kościele? A jednak dziś możemy się zastanawiać nad fenomenem Verba Sacra – Świętych Słów, których słuchać do polskich katedr przyszło przez te kilkanaście lat ponad 200 tys. osób. Projekt, który początkowo miał być prezentacją tekstów biblijnych, poszerzył się o klasykę literatury nie tylko religijnej, festiwal słowa z udziałem znanych aktorów i konkurs dla aktorów młodszych. Choć wciąż katedra w Poznaniu jest domem dla Verba Sacra, to cykl zawędrował także do świątyń w innych miastach. Łączy sztukę aktorską z naukowym opracowaniem tekstu, specjalnie dobraną muzyką i sztuką sakralną wnętrz skłaniających do kontemplacji. To prawdziwie interdyscyplinarny projekt, w którym słowo ma wartość nadrzędną. Otwiera drzwi do przeżyć głębokich i duchowych, przypomina, że wiara rodzi się ze słuchania. 

 

Plejada aktorów czyta Biblię

Początki cyklu sięgają wieczorów w piwnicy u ojców karmelitów w Poznaniu, gdzie teksty prezentował poznański aktor, nieżyjący już Mariusz Sabiniewicz. W styczniu 2000 r., jako inauguracja Roku Jubileuszowego, przeniósł się do poznańskiej katedry, rozpoczynając comiesięczną recytację Biblii i tekstów religijnych przez znanych polskich aktorów. Podczas pierwszego spotkania Gustaw Holoubek odczytał całość Księgi Koheleta i fragmenty Pieśni nad Pieśniami. Towarzyszył mu Poznański Chór Katedralny. Nie sposób wyliczyć wszystkich aktorów, którzy w ciągu 12 lat brali udział w kolejnych edycjach Verba Sacra , m.in. Krzysztof Kolberger czytał księgę Rodzaju, Jan Peszek – Księgę Hioba, Jerzy Zelnik – Ewangelię według św. Jana, Teresa Budzisz-Krzyżanowska – Apokalipsę, Piotr Adamczyk – Księgę Tobiasza, Joanna Szczepkowska – Księgę Rut, Olgierd Łukaszewicz – Księgę Ezechiela, Daniel Olbrychski – Księgę Jozuego, Maja Komorowska – Listy św. Pawła. Ale w ramach Modlitw Katedr Polskich czytane były także teksty pochodzące z dzieł religijnych. Kazania Skargi interpretował Zbigniew Zapasiewicz, Dzienniczek siostry Faustyny – Dorota Segda,  Dzieje duszy św. Teresy z Lisieux – Małgorzata Kożuchowska, Księgę życia św. Teresy od Jezusa – Stanisława Celińska. A przecież jest jeszcze cykl  Wielka Klasyka prezentowany w Auli Uniwersyteckiej, a więc Homer, Seneka , Jan Kochanowski, Sienkiewicz, Cervantes, Kafka, a nawet Dzieci z Bullerbyn. Czytane przez kolejne gwiazdy polskich scen: Annę Polony, Martę Lipińską, Zbigniewa Zapasiewicza, Macieja Stuhra. Od kilku lat teksty biblijne wybrzmiewają także w Wejherowie – czytane po kaszubsku przez Danutę Stenkę. 

 

Tradycje Teatru Rapsodycznego

Jednym z najważniejszych cykli projektu Verba Sacra jest Festiwal Sztuki Słowa. Ten listopadowy festiwal wprost odwołuje się do tradycji Teatru Rapsodycznego Mieczysława Kotlarczyka, a jego pierwsza edycja nieprzypadkowo odbywała się w 60. rocznicę powstania tego Teatru Słowa. Mieczysław Kotlarczyk marzył: „…a może sięgniemy tu z czasem i do Pisma Świętego? Może zdążymy wypracować artystyczną formę wygłaszania Słowa Starego i Nowego Testamentu, Apokalipsy i Listów św. Pawła?”. Można powiedzieć, że Przemysław Basiński zrealizował te marzenia. W ramach festiwalu organizowany jest konkurs na artystyczną interpretację Biblii oraz klasyki polskiej i obcej, a nagroda Grand Prix nosi imię twórcy Teatru Rapsodycznego, który odegrał wielką rolę w historii polskiego teatru. Festiwal odbywa się co roku przez kilka listopadowych dni w Poznaniu. Jest prawdziwym świętem słowa w świecie opanowanym przez krótkie znaki – komunikaty pozawerbalne. Język, którego świat używa, już dawno przestał być „święty”, potoczność języka zdominowała także literaturę. Verba Sacra to ważne doświadczenia słuchania żywego słowa, ale i recytacji. Każdy, kto choć raz brał udział w tym niezwykłym wydarzeniu, jakim jest Verba Sacra, ze zdumieniem odkrywał, że język jest piękny, że samo słuchanie staje się doświadczeniem mistycznym i ubogacającym duchowo.  Tłumy ludzi w katedrze poznańskiej, ale także w  świątyniach Gniezna, Torunia, Wrocławia, Krakowa, Katowic, Gdańska, Szczecina, Warszawy, Lublina, Pelplina – bo aż tam zawędrowało Verba Sacra – oraz w Auli UAM, świadczą o tym, że jesteśmy spragnieni obcowania ze słowem i powrotu do duchowych korzeni. Projekt Verba Sacra jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem na świecie.

 

 


 


Rozmowa z Przemysławem Basińskim, twórcą i dyrektorem projektu Verba Sacra

 

Pamięta Pan moment narodzin pomysłu Verba Sacra?

– Najważniejszym impulsem był Wielki Jubileusz Chrześcijaństwa, który przypadał na rok 2000.  Zaproponowałem, żeby z tej okazji w katedrach polskich wybitni aktorzy przeczytali najważniejsze księgi Pisma Świętego. Miało być tych czytań 12, co miesiąc jedna w formie prapremiery w najstarszej katedrze polskiej, czyli w bazylice archikatedralnej w Poznaniu. Całość miała zakończyć się w grudniu 2000 r. Nie mogliśmy jednak tego uczynić ze względu na tłumy przybywające do katedry. W sumie w Roku Jubileuszowym odbyło się 20 prezentacji Verba Sacra w dziewięciu katedrach z udziałem 50 tys. ludzi. To był prawdziwy fenomen! Dzisiaj doszliśmy do 130 premier i mamy co robić dalej!

Nazwę Verba Sacra wymyśliłem, nawiązując do homilii gnieźnieńskiej Jana Pawła II z 3 czerwca 1979 r., w której mówił o słowach świętych, modlitwach, jakie usłyszała ziemia piastowska, kiedy rozpoczęła się w jej dziejach epoka chrześcijańska. Nazwa Verba Sacra zdobyła sobie od razu wielką popularność, podobnie nazwa cyklu Modlitwy Katedr Polskich. Natomiast źródłem, które mnie najbardziej inspirowało jako reżysera był Mieczysław Kotlarczyk – twórca Teatru Rapsodycznego – który w 1942 r. tak marzył: „Może Polsce XX wieku danym będzie wypracować najartystyczniejszą formę głoszenia tekstów świętych masom”. Tadeusz Malak (aktor Teatru Rapsodycznego) powiedział mi, że Verba Sacra to marzenie spełniły.

 

Długo musiał Pan namawiać Gustawa Holoubka do wystąpienia w pierwszej odsłonie cyklu? Czy słynni aktorzy chętnie przyjmują Pana propozycje i jak Pan myśli, dlaczego?

– To była jedna rozmowa w gabinecie dyrektora Teatru Ateneum. Kiedy przedstawiłem mu pomysł całego przedsięwzięcia i to, że chciałbym, aby to on jako Kohelet dokonał jego inauguracji – zgodził się od razu. Obecność Holoubka nadała Verba Sacra najwyższą rangę i większość liczących się aktorów chciała tutaj się znaleźć. I tak jest do dzisiaj. Dlaczego? Z pewnością Biblię aktorzy czytali wcześniej w kościołach, ale nigdy dotąd w formie osobnych i tak obszernych spotkań. Tu trzeba zaznaczyć, że jest to dla artysty nowe wyzwanie, nieznane praktyce teatralnej. Tego nie da się wyreżyserować. Pismo Święte otwiera się dla aktora tylko wtedy, gdy ten porzuca estetyczny oręż i w pokorze zbliża się do Słowa Bożego – jako człowiek. Takie doświadczenie przeżywają wszyscy aktorzy, nawet najwięksi, stając do czytania biblijnego tekstu naprzeciw tłumu w katedrze. Oto co powiedziało mediom troje aktorów:

Anna Seniuk: – To była nadzwyczajna przygoda. Zresztą nawet nie nazwałabym tego przygodą. To jest jakiś dar, powiedziałabym dar losu. Jakaś łaska mnie spotkała, że miałam zaszczyt wziąć udział w tym wielkim cyklu świętych słów.

Andrzej Seweryn: – Wieczór w Poznaniu miał dla mnie znaczenie niezwykle intymne. I miejsce – ołtarz, przy którym mówiłem. To miejsce wyjątkowe, daje siłę. Nie chciałbym przesadzać, ale człowiek jest niesiony przez coś, przez to, co przywołuje. My nie zginiemy duchowo w Europie, jeśli będziemy kontynuowali Verba Sacra, czytali naszą literaturę, grali ją. Dla mnie to był powrót do źródeł polskości.

Wiesław Komasa: – Jako młody człowiek nie chciałem uprawiać teatru rapsodycznego, chociaż w krakowskiej szkole teatralnej miałem zajęcia z prof. Danutą Michałowską, która współtworzyła teatr Kotlarczyka. Dopiero w trakcie Verba Sacra, kiedy przyszło mi w katedrze poznańskiej po raz pierwszy czytać Biblię, zrozumiałem, na czym ten rodzaj teatru polega. Aktor jest robotnikiem w słowie, który musi opanować indywidualne emocje, bo one mogą być zgubne.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki