Logo Przewdonik Katolicki

Wojenny wandalizm

Natalia Budzyńska
Fot.

Archeolodzy ostrzegają, że obecne krwawe walki w Syrii mogą nieodwracalnie zniszczyć bezcenne starożytne zabytki. Na skutek ostatnich wojen i religijnych konfliktów ginie na naszych oczach dziedzictwo kulturowe nie tylko tego regionu, ale całej ludzkości.

Archeolodzy ostrzegają, że obecne krwawe walki w Syrii mogą nieodwracalnie zniszczyć bezcenne starożytne zabytki. Na skutek ostatnich wojen i religijnych konfliktów ginie na naszych oczach dziedzictwo kulturowe nie tylko tego regionu, ale całej ludzkości.

 

Starożytna Cytadela w głównym mieście handlowym Syrii Aleppo znów pełni swoją dawną rolę – stała się ważnym wojskowym obiektem strategicznym. Agencje potwierdziły, że siły prezydenta Baszara Assada ostrzeliwują miasto, a żołnierze zajęli już pozycje wewnątrz cytadeli i prowadzą ostrzał przez zamkowe strzelnice. Dla archeologów to ważna informacja, świadczy bowiem o tym, że zagrożony jest jeden z najważniejszych zabytków starożytnego świata. Walki w Aleppo mogą nieodwracalnie uszkodzić inną jedną z najstarszych budowli na świecie – świątynię Teszuba, boga burzy i piorunów, zbudowaną na przeł. III i II w. przed Chr. Świątynia została odkryta niedawno i jeszcze nawet nie zdążono przygotować jej do zwiedzania dla turystów. Ogromne płaskorzeźby chronione są przez worki z piaskiem, ale to raczej marna ochrona. Aleppo ma wiele cennych zabytków, jest przecież uznawane za najstarsze miasto świata bez przerwy zamieszkiwane przez ludzi. Czy można wymagać od sił, dla których nieważne jest ludzkie życie, żeby chroniły zabytki? Takie pytanie od lat zadają sobie archeolodzy. Problem ochrony zabytków tych najbardziej cennych, bo najstarszych, zaczął być szczególnie aktualny w czasach konfliktów na Bliskim Wschodzie. Rewolucje religijne z kolei udowodniły, że zabytki nie mogą być bezpieczne nawet w czasie względnego pokoju.

 

Rakietą w świątynię

Bonnie Burnham, prezes prywatnej fundacji non profit World Monuments Fund, która ma za zadanie chronić dziedzictwo architektoniczne na świecie, wydała oświadczenie, w którym czytamy: „Tragedia w Syrii ma głęboki humanitarny i kulturowy wymiar. Aleppo, które było przez ostatnie dwa tygodnie bezlitośnie bombardowane i ostrzeliwane, jest jednym z największych na świecie zespołów kulturalnych, miejscem, w którym pozostawiła swój ślad cywilizacja od Hetytów do Turków. W wąskich uliczkach Starego Miasta życie praktycznie nie zmieniło się od czasów średniowiecza. Jego starożytny souk jest uważany za najbardziej autentyczny bazar arabski na Bliskim Wschodzie. Górująca nad miastem Cytadela jest świadectwem historii tysięcy lat. Miejsca te tworzą matrycę życia w mieście, są fundamentem tożsamości swoich obywateli i ich historii. Wraz z eskalacją konfliktu sprawa ochrony zabytków może wydawać się obca. Jednak dziedzictwo kulturowe jest podstawą życia obywatelskiego i ekonomicznego, teraz i w przyszłości”. Bonnie Burnham jest szczególnie zainteresowana sytuacją zabytków w Syrii, bowiem jej organizacja od ponad 10 lat współpracuje z syryjskim ministerstwem kultury i grupą niemieckich archeologów prowadzących w Aleppo prace wykopaliskowe. Naukowcy podkreślają, że budowle, które oparły się armiom Aleksandra Macedońskiego, Czyngis-chana, Timura Chromego i Saladyna, mogą zostać dokumentnie zniszczone pod ostrzałem wojsk Assada. Labirynt uliczek starej części Aleppo to skrót całej historii ludzkości. Znaleźć tu można pozostałości fryzów z epoki brązu i fortecy z czasów rzymskich, XII-wieczny meczet, kolorowe średniowieczne domki i XVII-wieczne medresy. Całe Stare Miasto znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. U stóp jednej z najpotężniejszych fortec średniowiecznego świata, Cytadeli Kalat Halab, w 1996 r. niemieccy i syryjscy archeologowie odkopali świątynię Teszuba, liczącą pięć tysięcy lat. Budynek i jego monumentalne płaskorzeźby stworzone przez starożytnych Hetytów są zabytkiem bezcennym. Syryjska Rada Narodowa, czyli koalicja sił antyrządowych, wydała komunikat, że Cytadela została uszkodzona przez wystrzeloną przez wojska rządowe rakietę. Ruszyła fala szabrownictwa, o czym donoszą archeolodzy ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Bliskiego Wschodu, którzy są na miejscu lub uzyskali te informacje od świadków. Bonnie Burnham komentuje dla „The New York Times”: „Początkowo mieliśmy nadzieję, że Aleppo i Damaszek zostaną nietknięte. To najbogatszy kulturowo rejon Bliskiego Wschodu, straty mogą być ogromne”. Oprócz Aleppo na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego wpisane są również: stare miasto w Damaszku, zabytki archeologiczne w Palmirze, zamek Krak des Chevaliers („twierdza rycerzy”), Kalat Salah ad-Din (twierdza Saladyna) oraz starożytne osady w północnej części Syrii. Jednak eksperci tego regionu nie sądzą, żeby apele naukowców i UNESCO cokolwiek pomogły. Najważniejsza jest bowiem strategia woskowa, a nie budynki, nawet jeśli liczą kilka tysięcy lat.

 

Buldożerem w wykopaliska

Syria, tak jak i 120 innych krajów, podpisała konwencję haską o ochronie dóbr kultury w razie konfliktu zbrojnego. Konwencja ta wymaga od rządów krajów, w których trwa wojna, aby zapewnili ochronę obiektów zabytkowych, muzeów i bibliotek. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna, jak pokazuje to historia ostatnich konfliktów na Bliskim Wschodzie. Do dzisiaj trudno oszacować, ile zabytków zniszczono i skradziono od czasu inwazji na Irak w 1991 r., ale są to dziesiątki tysięcy. Wprawdzie ostatnio tamtejsze władze nakładają olbrzymie kary za przemyt zabytkowych przedmiotów, jednak to nie odstrasza złodziei, którzy wiedzą, że mogą liczyć na duże zyski. Dla dzisiejszych mieszkańców Bliskiego Wschodu starożytne zabytki nie są wcale ich dziedzictwem narodowym. To budowle czy przedmioty należące do niewiernych. Nie odczuwają żadnych sentymentów. Stanowiska archeologiczne wciąż są bezczelnie rabowane, według szacunkowych obliczeń dokonanych na początku 2004 r., aż 5 tys. miejsc związanych z przeszłością Iraku zostało rozkradzionych. Agencje donosiły też o alarmujących zniszczeniach, które zostały dokonane przez stacjonujących w Babilonie żołnierzy. Amerykańscy żołnierze w latach 2003–2004 zbudowali w Babilonie obwałowania, wykopali rowy i rozsypali żwir, aby chronić zapasy paliwa dla helikopterów. Używali ziemi ze stanowisk archeologicznych pełnej resztek ceramiki, kości i innych starożytnych pozostałości. Lotnisko dla helikopterów usytuowano zaledwie 300 m od pozostałości pałacu Nabuchodonozora i świątyni Ninmah. Fundamenty tego ostatniego budynku zapadły się na skutek wibracji lądujących śmigłowców. W 2003 r. cały świat był świadkiem jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w sferze kultury: trzydniowej dewastacji Muzeum Narodowego w Bagdadzie. Skradziono kilkanaście tysięcy cennych zabytków, bezsensownie uszkodzono drugie tyle. To samo miało miejsce w czasie ostatniej rewolucji w Egipcie: rozrabowano kilka magazynów i stanowisk archeologicznych, włamano się do słynnego Muzeum Egipskiego, około tysiąc osób niszczyło i kradło zabytki.

 

Łomem w mauzoleum

Nawet w krajach, gdzie sytuacja jest względnie ustabilizowana, zabytki nie mogą być bezpieczne. Latem agencje prasowe podały informację, że zagrożone są piramidy. Przewodniczący partii „Jedność Narodowa”, sunnicki szejk Abd al.-Latif al.-Mahmud wezwał nowo wybranego prezydenta Egiptu Muhammada Mursiego, aby nakazał zburzyć piramidy, ponieważ są „ponurymi pamiątkami pogaństwa”. Islamiści uważają, że na tego typu zabytki nie powinno być miejsca w Egipcie. Wygląda to na ponury żart, ale że takie rzeczy się jednak zdarzają, świadczy historia. Pamiętamy przecież wydarzenia sprzed dziesięciu lat, gdy talibowie afgańscy zniszczyli dwa posągi Buddy liczące ponad półtora tysiąca lat. Posągi były wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale ówczesny talibański przywódca kraju, mułła Omar, zarządził ich zniszczenie. Powoływał się na islamską tradycję, która zakazuje przedstawiania wizerunków ludzi i żywych istot. Posągi ostrzelano z karabinów i dział, podłożono pod nie materiały wybuchowe. Dzieła dokończyli pięć lat temu żołnierze NATO podczas kontrolowanego wybuchu starej amunicji. Z kolei malijscy talibowie w lipcu tego roku zniszczyli kilofami i łomami zabytkowe mauzolea sufickich świętych w Timbuktu. Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze Fatou Bensouda nazwała ten akt zbrodnią wojenną. Niestety, okazuje się, że nikt nie ma władzy nad tymi aktami wandalizmu. Być może starożytny świat Bliskiego Wschodu bezpowrotnie ginie więc na naszych oczach.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki