Ilu modli się o dobrą żonę, dobrego męża? Bóg sam raczy wiedzieć.. By się o to modlić, trzeba być człowiekiem wiary.
W ubiegłym roku ukazała się książka pt. „Ocalona, aby mówić” autorstwa Immaculee Iibagiza. Jest ona światowym bestsellerem, który opisuje ludobójstwo w Rwandzie. Bohaterka książki doświadcza wprost cudownego ocalenia. Po odzyskaniu wolności i spełnienia marzenia pracy w ONZ, Immaculee pragnie spotkać dobrego człowieka i zawrzeć z nim małżeństwo, założyć rodzinę. Forma realizacji tego pragnienia jest jednak niezwykła. Tak to opisuje.
Mężczyzna moich snów
„Biblia mówi, że jeśli prosimy, to będzie nam dane, więc to właśnie zrobiłam: poprosiłam Boga, by przyprowadził mi mężczyznę z moich snów. Nie chciałam się oszukiwać, wolałam być konkretna co do osoby, którą Bóg ma mi zesłać.
Siadłam z kartką papieru i narysowałam twarz tego, za którego pragnęłam wyjść za mąż. Potem spisałam jego wzrost i inne cechy wyglądu. Prosiłam o mężczyznę z silnym charakterem, ale przy tym pełnego ciepła, który byłby dobry, kochający, który miałby poczucie humoru i ustalone zasady moralne. Prosiłam o kogoś, kto kochałby mnie dla mnie samej, kto tak jak ja cieszyłby się dziećmi i – przede wszystkim – kto kochałby Boga. Nie chciałam wyznaczać Bogu żadnych terminów, ale – dając Mu swobodę co do rasy, narodowości i koloru oraz zważywszy, że mamy na naszej planecie ponad 5 miliardów osób – uznałam, że sześć miesięcy to rozsądny okres czekania, aż Pan ześle mi towarzysza duszy. Zrobiłam tylko jedno zastrzeżenie: otóż, ponieważ tak bardzo kocham różaniec i Najświętszą Maryję Pannę i ponieważ tak wiele aspektów katolicyzmu jest mi drogich, powiedziałam Bogu, żeby lepiej przysłał mi katolika. Chciałam być pewna, że w moim małżeństwie nie będzie napięć dotyczących religii i że mój mąż będzie czcił Boga w ten sam sposób, co ja. […]
W trzy miesiące później przyjechała pan Bryan Black, przysłany od Boga przez uprzejmość Organizacji Narodów Zjednoczonych, wprost z dalekiej Ameryki! […] Gdy po raz pierwszy zobaczyłam Bryana w siedzibie ONZ pomyślałam, że wygląda dokładanie tak, jak mężczyzna, o którego prosiłam. Potem, gdy mijałam go na korytarzu i zauważyłam w jego oczach tę wielką łagodność, byłam pewna, że to «ten». Lecz skoro złożyłam moją nadzieje w Bogu, poczekałam, aż On sam przyprowadzi do mnie Bryana…I zrobił to.
Bryan zaprosił mnie na randkę i było cudownie. Pod koniec wieczoru byłam przekonana, że to dla mnie idealna para i że to właśnie osoba, z którą chciałabym spędzić resztę życia… Żeby jeszcze tylko był katolikiem! Zebrałam się w sobie i zadałam kluczowe pytanie:
- Jakiego jesteś wyznania?
- Jestem katolikiem.
Chciała skoczyć mu w ramiona i krzyknąć: «Chwała Bogu! Witaj w moim życiu i zostań w nim na zawsze!», ale bałam się, że wystraszę biedaka. Tak więc zamiast tego ujęłam jego rękę w dłonie, uśmiechnęłam się i rzekłam:
- Ja też.
Dwa lata później pobraliśmy się z Bryanem…”.
Mąż, żona – dar od Boga
W pierwszej chwili może się wydawać powyższy opis jakby legendarny albo ze świata fantastyki. Zawsze jednak przez ludzi małej, słabej wiary interwencje i działania Boga będą odbierane jakby nie do końca prawdziwe. Przykład Immaculee potwierdza wiarygodność zapewnienia Pana Jezusa: „Proście, a otrzymacie”. Ilekroć z wiarą i wytrwale prosimy Boga o łaski, jeśli są one zgodne z wolą Bożą, Bóg je da.
Zdecydowana większość ludzi ma powołanie do małżeństwa. Zdają sobie z tego sprawę i w tym kierunku podejmuje takie czy inne działania. Ilu modli się o dobrą żonę, dobrego męża? Bóg sam raczy wiedzieć.. By się o to modlić, trzeba być człowiekiem wiary.
Dzisiaj, gdy część młodych ludzi nie chce zawierać związków małżeńskich kościelnych ani cywilnych, tym samym wysyłając sygnał: nie wiemy, czy będziemy razem do końca życia; gdy tak wielu po krótkiej i płytkiej znajomości rozpoczyna współżycie, do którego uprawnia tylko sakrament małżeństwa; wreszcie, gdy poznania tej „drugiej połowy” dokonuje się na internetowych czatach, szukanie żony czy męża jako daru od Boga należy do wyjątków. Znalezienie męża lub żony to sprawa, w której - jak uważa wielu - Bóg nic nie ma do powiedzenia. Zaczyna być potrzebny dopiero, gdy małżeństwo nie może mieć dzieci, a potem, gdy jedna ze stron zaczyna doświadczać niepokoju o trwałość swojego związku. Wielu modli się do Boga w intencji swoich dzieci. Te i tym podobne prośby mają jednak charakter wtórny: Bóg jest potrzebny, bo zawiódł człowiek.
Zauroczenie przemija
Zapewne nie byłoby tylu kryzysów małżeńskich, rozwodów i małżeństw na niby, gdyby miłość, a nawet zakochanie, zaczynałby się od kolan… to znaczy od modlitwy. Tak łatwo pod wpływem zauroczenia się drugą osobą powiedzieć: „kocham cię”, a tak trudno powtarzać to do końca życia. Zauroczenie przemija i zostaje miłość albo pustka.
Ojciec Święty
Jan Paweł II wśród wielu słów wypowiedzianych do młodych wypowiedział i te: „Powiedz mi, jaka jest twoja miłość, a powiem ci, kim jesteś”. Bo miłość określa człowieka, każdego człowieka, a swój szczególny wraz i spełnienie ma w małżeństwie.
Miłość prawdziwa i trwała zawsze będzie darem. A dar to inaczej łaska. Bóg nie tylko zbawia i uzdrawia, ale także uczy i pomaga kochać. Łącząc w sakramencie małżeństwa kobietę i mężczyznę pragnie, by małżonkowie byli Jego wymodlonym darem. Bóg stwarzając ludzi, mężczyźnie dał kobietę. Dziś też daje mężczyźnie kobietę, a kobiecie mężczyznę. Tak powstaje małżeństwo, a z niego rodzina.
Nie pamiętam, bym kiedyś odprawiał Msze św. w intencji o dobrą żonę czy męża. Także podczas modlitw w nowennach do Matki Bożej niezmiernie rzadko można usłyszeć prośbę: „Maryjo, wyjednaj mi u Boga łaskę spotkania dobrego człowiek, z którym założę szczęśliwą rodzinę”. O wiele częściej można spotkać małżonków, którzy Bogu dziękują za jubileusz miłości i wierności małżeńskiej.
Moja córka jest baranem
W tym roku rozmawiałem z rodzicami, których córkę znam od pewnego czasu z racji aktywnej działalności w parafii. Zapytałem ich, jak wygląd jej przygotowanie do małżeństwa. I usłyszałem: „Moja córka jest baranem i lubi się kłócić z narzeczonym, ale szybko się godzą. Wie ksiądz, barany tak mają…”. Słysząc te słowa, lekko zbaraniałem… Nie komentując tego, wkrótce zakończyłem rozmowę na ten temat. Jeśli kryterium dobru męża czy żony polega na doborze według znaków zodiaku, to gdzie jest tam miejsce na Boga, na Jego łaskę?
Prosimy Boga o zdrowie, pogodę, pracę, o przebaczenie grzechów, spokojną śmierć… Tak rzadko prosimy o dobrego człowieka na wspólną drogę w małżeństwie. A wszystko jest darem Boga i „bez Niego nic uczynić nie możemy”.
Tak łatwo za 5 zł kupić serce z pluszu, papieru czy czekolady z angielskim czy niemieckim napisem „Kocham Cię”. Tak trudno każdego dnia prosić Boga o dar dobrego człowiek, by rodzić dobre dzieci, mieć szczęśliwą rodzinę, kochać naprawdę i na zawsze. Nie tylko 14 lutego, ale cały rok.
Zaufanie
Wspomniana powyżej Immaculee doświadczyła działania Boga od początku życia. Urodziła się i wychowywała w bardzo zgodnej, kochającej się katolickiej rodzinie. Gdy widziała na własne oczy bratobójcze walki i bestialskie morderstwa w Rwandzie, doznawała jednocześnie cudownego działania Boga. Nauczyła się ufać Bogu i nigdy się na Nim nie zawiodła. Stąd, tak jakby po dziecięcemu, powiedziała: „poprosiłam Boga, by przyprowadził mi mężczyznę z moich snów”. I przyprowadził… Czy tylko jej?
Oby każdy, kto przygotowuje się do sakramentu małżeństwa, czynił to także przez modlitwę, a wysłuchany mógł powiedzieć swojej żonie, mężowi, nie tyle w dniu ślubu, ile po latach: „Ciebie to mi Pan Bóg zesłał…”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













