Logo Przewdonik Katolicki

"Chodząca kaplica"

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Skandal czy zamierzona prowokacja, a może filozofia życia? Z ks. Łukaszem Piórkowskim kapłanem archidiecezji krakowskiej, znanym dzieciom jako Profesor Kręcony, twórcą Laboratorium wiary portalu ewangelizacyjnego dla dzieci, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak

 

Skandal czy zamierzona prowokacja, a może filozofia życia?

Z ks. Łukaszem Piórkowskim – kapłanem archidiecezji krakowskiej, znanym dzieciom jako Profesor Kręcony, twórcą Laboratorium wiary – portalu ewangelizacyjnego dla dzieci, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak

 

 

Dlaczego w programie „Dzień dobry TVN” wystąpił Ksiądz bez koloratki, mimo że władze kościelne zalecają, by kapłani w mediach byli obecni w stroju duchownym? Jeden z naszych czytelników napisał do redakcji, że „Księdza dekolt odsłaniał o wiele za dużo”.

– Mam świadomość, że moje zachowanie wzbudziło zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. Widać na tym przykładzie, że schematycznie oceniamy osoby duchowne, że wszelka inność budzi natychmiastowy sprzeciw. Czy uzasadniony? Tu nie o to chodzi, że światła, kamery i trzask aparatów to jest miejsce, w którym panuje całkowita dowolność. Zależy mi, by mówić o Bogu językiem zrozumiałym dla współczesnego człowieka, posługiwać się symbolami z dzisiejszego świata. By to robić, trzeba się zanurzyć w tym świecie, a nie izolować. Nie możemy żyć w kulturowej zamrażarce. Rozumiem, że jest to postrzegane jako ryzykowne działanie.

 

Czy to ryzyko się opłaciło, skoro zarówno wśród starszych, jak i wśród młodych, znajdują się osoby oburzone i zgorszone tą sytuacją? I kto odebrał Księdza pozytywnie?

– Szanuję osoby, które wyrażają takie zdanie. Rozumiem, że nasza rozmowa musi orbitować wokół tego tematu, ale ja podchodzę do niego nieco inaczej. Kościół to bardzo szeroka przestrzeń. Są w nim i dobry łotr, i św. Jan Apostoł. Kościół to nie sekta, gdzie obowiązuje jeden model zachowania. Wspólnota chrześcijan dopuszcza różnorodność form i zachowań. Jedni akcentują to, drudzy co innego. Oczywiście, podstawowym punktem odniesienia powinien być zdrowy rozsądek, Dobra Nowina oraz nauka Kościoła, a ta nie odmawia sobie wzajemnie prawa do bycia innym. Więcej – sądzę, że taka postawa to szansa dotarcia do ludzi, którzy są poza Kościołem. Proszę jeszcze pamiętać, że rozmawiamy, o czymś, co jednym się podoba, a drugim nie, o emocjach.

 

To, czy kapłan ma nosić sutannę i koloratkę, czy nie, nie jest sprawą emocji. Tak po prostu jest.

– Oczywiście, tak po prostu jest. Jednak moje powołanie nie ze stroju wynika. Strój duchowny nie jest dla mnie tylko jakimś dodatkiem. On wyraża, że Boga przyjąłem, Boga noszę w swym sercu i chcę Go ukazywać innym. Pozycja społeczna księdza się zmienia i sądzę, że może to być zmiana ozdrowieńcza. Ksiądz nie powinien być postrzegany jak „chodząca kaplica”. Proponuje oddramatyzować sytuację.

 

Uważa Ksiądz, że medialna popularność pozwala na takie zachowanie?

– Fakt, że dzięki obecności w mediach jestem w pewnym stopniu rozpoznawalny, nie czyni mnie skłonnym do zachowań typu „na wszystkie kłopoty i troski najlepszy jestem ja”. Taką przyjęliśmy formułę obecności w programie, o której teraz możemy dyskutować. Zdecydowałem się na nią i wiedziałem, jakie ona może budzić opory. Niemniej, zbyt łatwo zwalniamy się z obowiązku myślenia i dokonujemy prostych ocen: „Jeśli coś nie mieści się w moich przekonaniach i opiniach to na pewno jest to złe”.

 

Widzom nie spodobał się nie tylko Księdza świecki strój. Pytają, dlaczego nie zareagował Ksiądz, kiedy prowadząca program Jolanta Pieńkowska żartowała sobie z sakramentu spowiedzi. Sugerowała, że ustawiają się do Księdza długie kolejki, bo jest Ksiądz przystojny.

– Trzeba pamiętać, jaki jest charakter programu na żywo. Formuły krótkich antenowych wejść nie należy traktować jako polemiki. To nic nie da. Jak ktoś chce szukać dziury w całym, to ją zawsze znajdzie. Poza tym, jak zawsze, zdania są podzielne i nie należy się koncentrować tylko i wyłącznie na jednej z możliwych reakcji.

 

Zamierza Ksiądz przeprosić widzów?

– Uważa pani, że powinienem? Nikt nie ma monopolu naprawdę. I nie można od razu kwestionować szczerości intencji drugiego człowieka. Czy nie lepiej założyć, że może on mieć coś sensownego i ważnego do powiedzenia? To wielki luksus uważać, że jedynie moja ocena jest słuszna. Niekiedy chcemy uczynić z naszych rzekomo „zdruzgotanych doznań” narzędzie dominacji, atrybut własnej nieomylności. Zachęcam, byśmy próbowali nastawić się no to, co się mówi i robi. Ważne jest, kim się jest, a nie jaki strój nosi.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki