Zapewne polski bokser Michał Cieślak, który pod koniec czerwca br. zdobył tymczasowy pas mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej, nie przypuszczał, że jego sukces stanie się okazją do dyskusji na całkiem inny temat niż sport. A wszystko za sprawą innego sportowca, Artura Szpilki, boksera oraz zawodnika mieszanych sztuk walki wagi ciężkiej. To on w czasie Mszy Świętej w ostatnią czerwcową niedzielę w trakcie modlitwy wiernych podszedł do ks. Wojciecha Drozdowicza i poprosił o modlitwę w intencji Cieślaka. Znany z prowadzenia niegdyś telewizyjnego programu „Ziarno” duszpasterz oddał mu mikrofon ze słowami: „Sam to zrób!”.
Wkrótce media obiegły zdjęcia Artura Szpilki w opisanej sytuacji. Fotografie wywołały emocjonalne komentarze części internautów. Niektórzy zwrócili uwagę na jego strój. Pięściarz przyszedł do kościoła w krótkich spodenkach i podkoszulku. Ktoś napisał: „Artur, z całym szacunkiem, nie róbmy cyrku z kościoła, a godny strój nadal obowiązuje w takich miejscach”. Ktoś inny dodał: „W krótkich spodenkach do kościoła, zwłaszcza na Mszę, się nie chodzi”. Natomiast indagowany przez redakcję jednego z serwisów internetowych ks. Drozdowicz z Lasku Bielańskiego bardzo chwalił Szpilkę, nazywając go nawet apostołem, ale odmówił komentowania ubioru sportowca podczas Eucharystii.
Zrobili sobie przepaski
Po co człowiekowi ubranie? Jak ładnie ktoś to ujął, „chroni przed dokuczliwościami klimatu”, takimi jak zimno, śnieg, deszcz, podmuchy wiatru. Ubiór chroni też przed nadmierną ekspozycją naszego ciała na słońce, która może się okazać bardzo szkodliwa dla zdrowia. W czasach czających się w różnych miejscach kleszczy eksperci przypominają, aby również stroju używać jako zabezpieczenia przed tymi i im podobnymi owadami.
Ale nie tylko ze względu na pogodę i rozmaite kryjące się w przyrodzie zagrożenia ma chronić człowieka jego strój. Pierwszy ubiór, o którym mówi Pismo Święte, był efektem uświadomienia sobie przez człowieka jego nagości, czego wynikiem był wstyd. Adam i Ewa „spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski” (Rz 3, 7). Z taką funkcją ubioru łączy się ściśle ochrona przed traktowaniem człowieka jak przedmiotu pożądania. Choć dzisiaj w naszym kręgu kulturowym niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że strój służy czemuś dokładnie odwrotnemu, to jednak nie brak na ziemskim globie miejsc, w których rzeczywiście ubiór ma chronić (przede wszystkim kobiety) przed pożądliwymi spojrzeniami.
Piuska i tożsamość
Chociaż pojawienie się w latach 60. XX w. mody unisex wprowadziło ubrania, które mogą nosić zarówno kobiety, jak i mężczyźni, to jednak wciąż w sklepach są osobno działy odzieży męskiej i damskiej.
W poradnikach, podpowiadających, jak się ubierać, bardzo często można znaleźć stwierdzenie, że strój służy do wyrażania siebie, że jest narzędziem komunikacji oraz sygnalizuje tożsamość. Tych funkcji ubioru nie można lekceważyć. Jak są znaczące, pokazuje m.in. prośba skierowana do jednego z polskich biskupów, aby podczas spotkania zdjął piuskę. Okazało się, że prośba ta wkroczyła głęboko w emocje hierarchy, który – jak relacjonowały media – wprost powiedział, że ten niewielki element ubioru wyraża jego tożsamość.
Pstrokata kurtka na pogrzebie
„Prezbiter powinien być rozpoznawalny nie tylko przez swoją postawę, lecz także przez strój, dzięki któremu dla świata staje się znakiem obecności Kościoła” – przypomniał w styczniu br. biskup włocławski Krzysztof Wętkowski w specjalnym rozporządzeniu. Podobne sformułowania można znaleźć w dokumentach innych polskich diecezji – i trudno się dziwić. Nie tylko księdza przecież wciąż rozpoznaje się po ubiorze. Funkcjonariusze rozmaitych służb mają charakterystyczne mundury. Dzięki temu bez trudu odróżniamy żołnierza od policjanta i strażaka. Również niektóre zawody łączą się z określonym strojem – np. konduktor w pociągu przystępuje do pracy w ściśle określonym ubiorze, prawnicy w sądzie występują w togach itd. Ubiór często sygnalizuje również miejsce konkretnego człowieka w hierarchii zawodowej lub środowiskowej. Inaczej wyglądają strój generała i szeregowego. Inaczej ubiera się papież, inaczej wikariusz.
Nawet jeśli dana branża nie jest związana z konkretnym mundurem, to jednak w ogromnej części firm obowiązuje określony dress code. To pojęcie dotyczy nie tylko stroju, w którym należy udawać się do pracy. Mówiąc w uproszczeniu i przy znacznym uogólnieniu, jest to zbiór zasad, dotyczących odpowiedniego dopasowania ubioru do okazji. Wiążą się one ściśle z regułami savoir-vivre’u, czyli tym, co nazywamy dobrymi manierami lub ogładą albo etykietą. Przywdziewając odpowiedni strój, ludzie sygnalizują swoje emocje w konkretnej sytuacji, a także dają znać np. o współczuciu, o szacunku dla kogoś lub dla instytucji. W naszym kręgu kulturowym przyjście na pogrzeb w jaskrawej, pstrokatej kurtce odebrane zostanie zapewne jako przejaw lekceważenia dla zmarłego i jego najbliższych.
Przecież jest gorąco!
W zapisanej przez Mateusza Ewangelistę wersji przypowieści o zaproszonych na ucztę król wszedł, aby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Zbulwersowany, zapytał, jakim sposobem bez odpowiedniego ubioru ktoś znalazł się na jego uczcie. A nie uzyskawszy odpowiedzi, kazał go wyrzucić „na zewnątrz”. Opowieść Jezusa dowodzi, że przekonanie o tym, iż świętowanie wymaga odpowiedniego ubioru, było czymś powszechnym. Już w Księdze Rodzaju sam Bóg nakazuje, aby lud przed spotkaniem z Nim na Synaju zadbał o odpowiedni strój (Wj 19, 10).
Specjalny strój kojarzony jest wciąż przez wielu nie tylko z celebracjami religijnymi, ale również z uczestnictwem w wydarzeniach kulturalnych. Na koncert, do teatru albo na wernisaż wciąż większość ubiera się bardziej elegancko niż np. na spacer lub zakupy. Ale nie wszyscy. Stali bywalcy „świątyń sztuki” raz po raz zbulwersowani dostrzegają uczestników w jeansach, szortach, T-shirtach i klapkach.
Niejeden duszpasterz w Polsce z oburzeniem, ale też głębokim niepokojem obserwuje, że także do kościoła coraz więcej ludzi (w tym także bardzo poważnie traktujących sprawy wiary, jak np. wspomniany Artur Szpilka) przychodzi bez odświętnego ubrania. Nie pomagają umieszczane w gablotach i na drzwiach kościołów plakaty i piktogramy przypominające o odpowiednim ubiorze. Nie skutkują apele w ogłoszeniach parafialnych. Coraz częściej wierni nie rozumieją, o co chodzi księżom, gdy apelują (nie tylko do kobiet), aby unikać ubrań odsłaniających znaczną część ciała. Zwłaszcza latem nie rozumieją, dlaczego mają zakrywać ramiona i kolana. Albo dlaczego mężczyźni nie powinni pojawiać się na Mszy w krótkich spodniach. „Przecież jest gorąco!”.
Kolęda w dresach
Gołym okiem widać, że następuje poważna zmiana w podejściu do stroju jako wyrazu postawy religijnej, ale także elementu świętowania i sposobu wyrażania szacunku. Można spotkać głosy, według których wiąże się to z narastającym brakiem wyczucia sacrum i malejącą potrzebą wyrażenia zewnętrznym wyglądem swojej relacji z Bogiem. Pojawiają się również sugestie, że samo świętowanie coraz bardziej w świadomości coraz liczniejszych ludzi traci swój uroczysty i wyjątkowy charakter i staje się czymś bardzo przyziemnym, ograniczanym głównie do przyjemności, bez odczuwania jakichś szczególnych, wyższych doświadczeń ze sfery duchowej i intelektualnej.
Być może coś jest na rzeczy. Być może udział we Mszy Świętej okazuje się dla niejednego czymś zwyczajnym i wręcz pospolitym, że nie ma powodu, aby podkreślać jego znaczenie lepszym strojem. A może problem leży jeszcze gdzieś indziej? Pewna rodzina przyjęła przychodzącego po kolędzie księdza ubrana w dresy. Gdy ten delikatnie zwrócił na to uwagę, usłyszał: „Myśli ksiądz, że to się opłaca przebierać na te kilka minut?”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














