Logo Przewdonik Katolicki

Chcą być samodzielni

Marcin Jarzembowski
Fot.

Aerobik, filmoterapia, psychoedukacja rodziny, trening antystresowy to tylko niektóre pozycje z długiego alfabetu form terapii, jaki jest realizowany w poszczególnych pracowniach Warsztatu Terapii Zajęciowej Wiatrak. Kiedy choć raz odwiedzi się tę placówkę, na zawsze zapamięta się szczęście, jakie maluje się na twarzach niepełnosprawnych.

Aerobik, filmoterapia, psychoedukacja rodziny, trening antystresowy – to tylko niektóre pozycje z długiego alfabetu form terapii, jaki jest realizowany w poszczególnych pracowniach Warsztatu Terapii Zajęciowej „Wiatrak”. Kiedy choć raz odwiedzi się tę placówkę, na zawsze zapamięta się szczęście, jakie maluje się na twarzach niepełnosprawnych.

 


 

Celem codziennych zajęć jest rehabilitacja zawodowa oraz przygotowanie wychowanków – na miarę ich możliwości psychofizycznych – do samodzielnego życia zarówno w rodzinie, jak i poza nią. Poprzez kontakt z dużą grupą osób, młodzi niepełnosprawni odnajdują sens życia w pracy i poznają własne możliwości.

 

Przede wszystkim – służyć

Kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej „Wiatrak” Anna Leszczyńska podkreśla, że fundacja od samego początku współpracowała z niepełnosprawnymi, starając się im służyć na różnorakie sposoby. – Najpierw były to zajęcia pozalekcyjne dla dzieci, potem pojawiła się idea promowania twórczości niepełnosprawnych poprzez konkursy, wystawy i festiwale. Nasze spotkania zawsze miały charakter integracyjny – opowiada.

Pewnego dnia „Wiatrakowi” została złożona propozycja poprowadzenia warsztatu. Młodzi ludzie po krótkim namyśle uwierzyli, że wystarczy im sił, by zmierzyć się z takim zadaniem. Placówka istnieje od 1 kwietnia 1999 roku. Natomiast „Wiatrak” prowadzi ją od stycznia 2007 roku. Uczęszcza do niej trzydzieści osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Pracują w sześciu pracowniach – stolarskiej, rękodzieła, krawieckiej, ogrodniczej, plastycznej i gospodarstwa domowego. – Prowadzimy rehabilitację zawodową i społeczną. Wszystko się łączy i bez siebie nie istnieje. Niepełnosprawni próbują się odnaleźć w codzienności. To przełamywanie lęków i barier, które w nich tkwią, stawianie kolejnego kroku w całym etapie rozwoju – dodaje Leszczyńska.

 

Autentyczność i spontaniczność

W warsztacie pracuje czternaście osób. Są to terapeuci zajęciowi, pielęgniarka, rehabilitant, psycholog, kierowca i trzy osoby z administracji. Mocny filar stanowią wolontariusze. Wśród nich były osoby z Niemiec, Gruzji i Turcji. – Są to osoby, które potrafią dzielić się sobą i dają niepełnosprawnym serce. W zamian za to podopieczni uczą nas otwartości, serdeczności, prawdziwości. Z biegiem lat u wielu z nas ten obraz się zniekształca, a w nich jest to wciąż świeże – podkreśla kierownik warsztatu.

Nieodłącznym elementem placówki jest opieka duchowa kapłana. Są rekolekcje i czas przygotowania do różnych sakramentów. To także Dzień Godności Osób Niepełnosprawnych, pielgrzymka ulicami miasta czy nabożeństwo Drogi Krzyżowej w Dolinie Śmierci. – „Wiatrak” jest silny tym, że Pan Bóg jest dla nas bardzo ważny. Inaczej sobie tego nie wyobrażamy – zakończyła Leszczyńska.

 

Oni są tacy kochani

Dorota Dybiona jest terapeutą zajęciowym. Jak mówi, podczas zajęć trzeba mieć oczy „szeroko otwarte”, ale praca nie jest trudna i daje wiele radości. – Uczestnicy za wszystko bardzo nam dziękują. Sama czerpię od nich chęci do codziennych zajęć. Terapeuta musi niepełnosprawnych przygotować do pracy i wyposażyć w pewne umiejętności do pokonywania codzienności. Oni kiedyś zostaną sami i w związku z tym muszą się dużo nauczyć – powiedziała.

Z warsztatami zetknęła się również wolontariuszka z Gruzji Meja Mchedlishvili. – Oni są tacy kochani. Czuję z ich strony wiele ciepła i zainteresowania. Kiedy przyjechałam tutaj do pracy, nie myślałam, że będzie mi się tak bardzo podobać – stwierdziła. – Jestem uczestnikiem warsztatów od maja ubiegłego roku. Tutaj mam przede wszystkim kontakt z ludźmi. Krzyż choroby nie jest lekki, a zarazem nie aż tak ciężki. Uczę się tutaj malować, rysować, pisać. Po to bym był samodzielny – zakończył Bartek Hinz.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki