Logo Przewdonik Katolicki

Warsztaty Terapii Zajęciowej – droga do samodzielności

Mateusz Knapik
fot. Mateusz Knapik

Pan Jurek do Warsztatu Terapii Zajęciowej uczęszcza od prawie dwudziestu lat. Swoich sił próbuje w aktorstwie. Najchętniej przebywa w pracowni teatralnej, gdzie wraz z innymi uczestnikami, przygotowuje przedstawienia.

Na południu Tarnowa, przy ulicy Ostrogskich, stoi parterowy, niebieski budynek. O godzinie 7.00 parkuje przed nim biały, stary bus, z którego wysiadają uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej. To tu osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogą zdobywać umiejętności przydatne w samodzielnym życiu. Warsztat Terapii Zajęciowej jest placówką prowadzoną przez Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną „Koło” w Tarnowie.

Warsztaty z życia
Wiązanie butów, obieranie ziemniaków, obsługa komputera czy chociażby długopisu – ludzie zdrowi nie zastanawiają się nad takimi rzeczami, one po prostu są wpisane w ich życie. Co w takim razie jest wpisane w życie osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi?
– Rodzice ograniczają możliwości, nie zauważają, że ich dziecko jest już dorosłe. Im się wydaje, że trzeba zawsze zawiązać sznurówkę, choć może właśnie ta osoba by się tego nauczyła. Trzeba ubrać, bo zrobią to szybciej. Spotykałam się z tym, że jakaś osoba nie mogła wejść do kuchni, bo mogłaby sobie zrobić krzywdę. U nas mogą przygotować samodzielnie herbatę, kawę. Staramy się ich nie wyręczać – mówi jedna z pracownic Warsztatu, matka chłopca z niepełnosprawnością intelektualną. I dodaje: – My nieraz widzimy, że ktoś mógłby nauczyć się dojechać samodzielnie autobusem, ale bariera ze strony opiekunów jest tak duża, że trudno jest przez to przebrnąć.
Warsztaty nastawione są na usamodzielnianie uczestników. Niestety, tylko niewielu z nich znajduje później zatrudnienie, co często wynika ze specyfiki danej choroby. Założenie jest proste: uczestnik trafia tutaj na trzy lata, w tym czasie terapeuci starają się na tyle zaktywizować każdą osobę, aby ta mogła znaleźć pracę. Jeżeli po tym okresie sposób funkcjonowania uczestnika nie zmienił się, ma on możliwość starania się o przedłużenie zajęć na kolejne trzy lata.
 
Historie prawdziwe
Pani Edyta jest uczestniczką warsztatów od początku, czyli od 1999 r. – Bardzo lubię przychodzić na te warsztaty. Bardzo nam fajnie jest w towarzystwie – mówi. – Uczymy się posługiwać komputerem. Ksero, drukarka, niszczarka. Tworzymy pudełka dekoracyjne, troszeczkę obsługi aparatu cyfrowego. Najbardziej uwielbiam komputery, bo interesuję się informatyką. Piszemy na komputerze, malujemy na komputerze – wymienia. Pytam o jej marzenia. – Zawsze było tak, że marzyłam być aktorką i to się spełniło, bo mamy pracownię teatralną i tam mamy próby, do jasełek, teraz przygotowujemy się do występów w amfiteatrze – mówi. Zapytana o relacje w grupach, odpowiada: – Naprawdę są bardzo dobre relacje. Instruktorzy też są bardzo fajni. Można się wiele nauczyć – cieszy się pani Edyta. Jest spragniona kontaktu z ludźmi i mogłaby być świetnym marketingowcem, można to było zaobserwować, kiedy zbierała pieniądze w ramach kampanii Kilometry Dobra.
Pan Dawid i pan Piotr na warsztatach szykują się na Wielkanoc, robią palmy i pisanki. Są tutejszymi didżejami. Kiedy pan Piotr nie może brać udziału w zabawach, zastępuje go pan Dawid. Jaką muzykę puszczają? Rozrywkową. Pan Piotr mówi, że lubi zespół Myslovitz, w pewnym momencie zaczyna wymieniać też wykonawców z najnowszych list przebojów. O czym marzą? By zostać rehabilitantami czy też masażystami. Niedawno obydwaj brali udział w stażach zawodowych, pan Piotr pracował w kuchni, zaś pan Dawid w ogrodzie.
W pracowni aktywizacji zawodowej można spotkać pana Andrzeja, który opowiada o tym, że w ramach zajęć w tym miejscu wychodzą między innymi do urzędów. Jakie są ulubione zajęcia pana Andrzeja? – Mam ulubione zajęcia, ale raczej staram się też robić nieulubione. To, co trzeba.
Rozmawiam też z panem Tomaszem. – Jesteśmy w zakładzie stolarskim, w pracowni, gdzie pan Janusz uczy nas podpałki robić. Teraz nam kazał zamiatać, to zamiatam. A poza tym uczymy się, szkolimy się. Pan Janusz nas uczy.
Są też tacy, których choroba postąpiła na tyle, że kontakt werbalny z nimi jest utrudniony. Jednak emocje, które malują się na ich twarzach, zastępują słowa. Jedną z takich osób jest pani Jowita, artystka. Przeciętny człowiek będzie miał kłopoty, żeby zrozumieć jej słowa, ale pani Jowita, malując, pokazuje światu to, czego nie da się opisać słowami – swoją duszę.
To tylko kilka miejsc, pracowni, to tylko kilka historii ludzi, którzy pod okiem instruktorów codziennie starają się zdobywać nowe umiejętności. Każdego dnia przyjeżdżają sami bądź „warsztatowym” busem na zajęcia, które choć trochę mają ich przybliżyć do samodzielności. Ale to nie wszystko. Gdyby nie to miejsce, najprawdopodobniej ich życie ograniczyłoby się do ich domów, do czterech ścian.
 
Kurs na bus
Pan Kierowca, wspomnianym na początku starym busem, wykonuje trzy kursy rano i trzy wieczorem, łącznie ponad 350 kilometrów. Uczestnicy, którzy mogą przyjeżdżać samodzielnie, robią to. Ale niektórzy nie są w stanie sprostać temu wyzwaniu – ten stary bus jest właśnie dla nich. Teraz zbierają na nowy, bo jest im po prostu potrzebny. Potwierdzeniem tego niech będą słowa jednej z pracownic Warsztatu: – Są takie osoby, które są przyzwyczajone, że wykonują tym busem kurs z domu do placówki i z placówki do domu. Kiedy chcemy ich wziąć np. do kina, ta osoba nie zgodzi się na to, bo ma zakodowane w głowie, że wykonuje się te dwa kursy. Żeby wprowadzić jakąś zmianę, trzeba bardzo długo nad tym pracować.
Zbiórka pieniędzy w ramach kampanii Kilometry Dobra, której inicjatorem jest Polski Instytut Filantropii, przeznaczona jest na zakup nowego busa oraz na innowacyjne formy wsparcia dla przedszkola terapeutycznego „Kolorowy Zakątek”, będącego, podobnie jak Warsztat Terapii Zajęciowej, placówką należącą do stowarzyszenia. Chodzi głównie o to, żeby dzieci z niepełnosprawnościami mogły korzystać z różnego rodzaju rehabilitacji, dogoterapii, hipoterapii, różnych aktywności społecznych, bez których ich rozwój jest wręcz niemożliwy. Te dzieci w przedszkolu znalazły już swoje miejsce na świecie, pytanie tylko, jakie metody rehabilitacyjne będą towarzyszyły im w ich codziennych trudach.
Dorośli z Warsztatu Terapii Zajęciowej są już na tej wyboistej drodze do samodzielności i można być pewnym, że podołają temu wyzwaniu. Pytanie tylko, czy stary biały bus przetrwa próbę czasu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki