Logo Przewdonik Katolicki

Rodzina w Biblii

Monika Białkowska
Fot.

Trudno byłoby w Biblii szukać definicji rodziny Biblia nie jest wszak filozoficznym wykładem ani podręcznikiem teologii. Ale możemy znaleźć w niej wiele obrazów, które pomagają odkryć prawdę o mężczyźnie i kobiecie, o ich razem, które tworzy rodzinę.

 

Trudno byłoby w Biblii szukać definicji rodziny – Biblia nie jest wszak filozoficznym wykładem ani podręcznikiem teologii. Ale możemy znaleźć w niej wiele obrazów, które pomagają odkryć prawdę o mężczyźnie i kobiecie, o ich „razem”, które tworzy rodzinę.

 

Rodzina, stworzona w momencie stworzenia człowieka, nie jest instytucją czysto ludzką. Bez Boga nie byłoby ani mężczyzny, ani kobiety, nie byłoby ich odmienności, która pozwala tworzyć nową jakość. Stworzeni razem, stworzeni zostali dla siebie i stanowią nierozerwalną jedność dwojga. Rodzina jest więc obrazem miłości, jaką Bóg kocha człowieka. Jednocześnie obdarowana jest misją strzeżenia i przekazywania tej miłości.

 

Stworzenie

Kiedy mężczyzna był sam, nie było to dobre. Bóg postawił go przed całym stworzeniem, ale on we wszystkim, co Bóg mu pokazał, nie znalazł istoty sobie pokrewnej. Wciąż czegoś pragnął. Dopiero kiedy zobaczył Ewę, poczuł się sobą, poczuł się człowiekiem.

We wszystkim, co Bóg stwarzał, pojawiają się kontrasty, odmienność, odrębność. Jest świat, który nie jest Bogiem, jest światłość, która nie jest ciemnością, jest w końcu kobieta, która nie jest mężczyzną. Te bieguny są sobie wzajemnie potrzebne, by w pełni okazać swoją istotę.

Aby jednak różne bieguny mogły się przyciągać, potrzebna jest miłość, którą Pismo Święte mocno łączy z wiernością i wyborem. Owszem, na ziemi jest wiele pięknych kobiet – ale ja wybieram jedną i chcę jej być wierny do końca. Jest na ziemi wielu wspaniałych mężczyzn, ale ja wybieram życie z tym oto jednym. Miłość w Biblii to wierność: wierność, która zaczyna się świadomym wyborem i realizuje w długiej drodze, w opuszczeniu rodzinnego domu i wspólnym budowaniu nowej jakości, nowej rodziny.

 

Grzech i odnowienie

Grzech pierworodny nie pozostał bez wpływu na relację między mężczyzną i kobietą, na ich małżeństwo. Pojawiła się niezgoda i niewierność, zazdrość i zdrada. Grzech zdominował człowieka i w miejsce nierozerwalności pojawił się obyczaj rozerwalności, rozwodu, mający miejsce już na kartach Starego Testamentu. To właśnie dlatego Mojżesz dał prawo pozwalające napisać mężowi list rozwodowy i odesłać z domu żonę.

Kiedy pytano o to Jezusa, odpowiedział, że Mojżesz uczynił tak ze względu na ludzką słabość Izraela. Zaraz jednak przywrócił właściwą perspektywę, mówiąc: „Ale na początku tak nie było”, i przypomniał wszystko, co napisane zostało o stworzeniu człowieka. Przyjście Jezusa Chrystusa pozwoliło odnowić przymierze między ludźmi i nadać mu inny, już nie czysto ludzki wymiar. Jezus nie wymyślił tu niczego innego, a jedynie wrócił do prawd zapisanych w stworzeniu. Jednocześnie jednak sam wszedł w relację między małżonkami sprawiając, że małżeństwo przestało być tylko ludzką umową, a stało się sakramentem mającym znamię prawdziwej trwałości i nierozerwalności. Nawet w sytuacji ludzkiej słabości czy odejścia małżonków od siebie ta sakramentalna więź nie zostaje zerwana.

 

Biblijne lekcje jedności

Pewnie zbyt rzadko jesteśmy wrażliwi na proste prawdy zapisane w Biblii dla rodzin. Na przykład na tę prawdę, że rodzina powinna być razem.

Kiedy Bóg mówił do Abrama, kazał mu iść do obcej ziemi, do Kanaanu, gdzie miało go czekać szczęście i pomyślność. I Abram poszedł – ale nie sam. Poszedł w nieznane razem ze swoją żoną, z Sarą. Nie powiedział jej, że pójdzie pierwszy, zbuduje dom, urządzi się jakoś, a potem po nią pośle i wtedy będą znów szczęśliwi. Poszli razem – niezależnie od tego, co ich czekało, czy miało być trudno, czy łatwo: byle razem.

Podobnie przecież było już w czasach Noego. Noe był człowiekiem sprawiedliwym, więc Bóg chciał go uratować z potopu. Ale uratować Noego znaczyło również uratować jego żonę i żony synów, i córki, i mężów córek, i ich dzieci… Bóg nie mógł uratować Noego samego, bez rodziny, Noe z rodziną stanowił całość, musieli być razem. To przecież bardzo aktualne wzory dla czasów, w których ojcowie czy matki wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszego świata i lepszego życia, dla całej rodziny przecież – ale oddzielnie…

 

Lekcje dialogu

Rodziny w Biblii nie zawsze były doskonałe. Nie raz zdarzały im się kłopoty. Ale właśnie dzięki temu otrzymujemy dziś z Biblii wzór normalnego życia, jakie wieść może każdy z nas.

Czytamy, że bracia sprzedali Józefa i usnuli misterną intrygę, by przekonać ojca, że jego syn nie żyje. Ojciec przeżywał wielką żałobę po stracie syna. A Józef zdobył w Egipcie wysoką pozycję i pomógł po latach swojej rodzinie. To pozwala również nam mieć nadzieję, że we wszystkich trudnych czy konfliktowych sytuacji można znaleźć drogę pojednania.

Rabin Michael Schudrich, w kontekście historii Józefa, zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny element pouczający dla współczesnych rodzin. Józef w czasie, gdy miał już władzę w Egipcie, nie wysłał żadnego posłańca do rodzinnego domu, żeby sprawdzić, co dzieje się z jego ojcem. To dziwne i nienaturalne zachowanie. Może powodem tego był żal, że ojciec go nie szuka? Przecież Józef nie wiedział o intrydze braci, nie wiedział, że ojciec uważa go za zmarłego. Sytuacje konfliktowe w naszych rodzinach biorą się właśnie z braku wystarczającej informacji: ktoś czegoś nie słyszał, ktoś coś myślał, spodziewał się że druga strona wie… Problemy międzyludzkie często opierają się właśnie na różnej liczbie informacji, jakie posiadamy. Wiele z nich ominęłoby nas, gdyby od razu pytać: czy wiesz wszystko co ja wiem? Czy wiem o wszystkim, o czym ty wiesz?

 

Lekcje mamy i taty

Ewa, kobieta – to matka. Nawet jeśli kiedyś inżynieria genetyczna przekona nas, że można wyhodować człowieka, matka nie przestanie być potrzebna. Trudno przecież sobie wyobrazić wychowanie człowieka bez matki, która buduje dom. Trudno wyobrazić sobie dojrzewanie człowieka bez matki, która każdym słowem i gestem pokazuje: „Dobrze, że jesteś. Urodziłam cię i pochylam się nad tobą, niczym Jahwe nad Adamem, twarzą w twarz – dobrze, że jesteś!”.

Po tej nauce od matki przychodzi dla człowieka czas na lekcję od ojca. Ojciec jest potrzebny po to, żeby posyłać człowieka w świat. To on uświadamia dziecku: „Teraz musisz zacząć żyć sobą. Musisz odkryć swoją tożsamość i zrozumieć, kim jesteś. Nie roszczę sobie do ciebie pretensji, nie jestem twoim panem ani właścicielem: wstań i idź. Czynię nad tobą znak krzyża na twoją własną drogę”.

Kobieta daje człowiekowi poczucie własnej wartości i miłości. Mężczyzna nadaje mu tożsamość i odrębność, oddzielając dziecko od matki. Oboje są więc niezbędni na jego drodze do dojrzałości.

Tego uczy nas już historia Adama i Ewy, tego uczą nas historie biblijne – wciąż aktualne dla każdej z rodzin.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki