W jednej ze szkół wybiegającemu z klasy uczniowi wypadł z kieszeni różaniec. – Patrzcie, jaki on religijny! – zawołał z drwiną jeden z kolegów. – Nie, to matka pewnie mi go włożyła – odpowiedział wymijająco właściciel różańca. Nauczyciel, który był świadkiem całego zajścia, przystanął obok uczniów i wyjął z kieszeni swój różaniec ze słowami: Kto jest przeciw różańcowi, niech podejdzie. Grupa rozeszła się w milczeniu...
Ta autentyczna historia pokazuje, że prawdziwy chrześcijan daje świadectwo swojej wiary nie tylko w rodzinie, ale w każdym miejscu, w którym się znajduje. Jednym z takich środowisk jest szkoła, a świadczyć o Chrystusie powinni w niej nie tylko katecheci, ale również dyrekcja, nauczyciele oraz uczniowie.
Religijność jest niemodna
− Chodzę do katolickiego liceum i muszę przyznać, że większość moich pedagogów przyznaje się do swojej wiary. Wybrałam tę szkołę w pełni świadomie, wiedząc, jakie wartości są w niej cenione – opowiada Marta. Szkoły katolickie proponują bowiem swoim uczniom różne formy rozwoju duchowego. W ciągu dnia jest miejsce na wspólną modlitwę, nikt też nie wstydzi się rozmawiać o swojej wierze. Uczniowie często także uczestniczą we Mszach św. sprawowanych w szkolnej kaplicy. Ale cóż, w Polsce działa około 500 szkół katolickich i uczęszcza do nich mniej niż 1 proc. wszystkich uczniów. Przyjrzyjmy się zatem sytuacji pozostałych 99 proc. − W świeckich szkołach obecnie religijność jest niemodna. Młodzież coraz częściej w ostry sposób wyraża swój protest przeciwko Kościołowi i wartościom, które on proponuje – mówi Anna Lipczyńska, pierwszy dyrektor XXV LO w Poznaniu. − Natomiast ci uczniowie, którzy są gorliwi w wyznawaniu swojej wiary, angażują się w różnorodne ruchy katolickie, ale głównie poza miejscem nauki. Ta druga obserwacja jest smutna, ale ta pierwsza budzi nadzieję − dodaje. Wśród młodych ludzi dominuje zasada przypodobania się ogółowi. − Wystarczy, że w szkole pojawi się krzykliwa jednostka nastawiona negatywnie do Kościoła. Pozostali idą za nią wtedy w owczym pędzie – opowiada licealistka Karolina. − Nie jest to zapewne postawa, której oczekuje od nas Chrystus, ale w momentach, kiedy czuję, że powinnam przyznać się do swojej wiary, naprawdę brakuje mi odwagi – dodaje.
Dyskutując o wierze
To prawda, we współczesnej szkole potrzeba odwagi, aby wobec kolegów świadczyć o Jezusie, a także, aby lubić uczyć się religii. Ważną rolę ogrywa tutaj osoba katechety. Musi to być człowiek, który jest dla młodzieży oparciem. Niepokojące jest to, że postawa młodych ludzi nastawionych negatywnie do Kościoła bywa także lekceważąca, a nawet bezczelna wobec katechetów. – W mojej klasie na lekcjach religii nie ma szans na normalną rozmowę. Uczniowie zaczynają się przekrzykiwać, a katecheta zupełnie nad nimi nie panuje – opowiada Karolina. Natomiast w liceum, do którego chodzi Filip, ksiądz prowadzący lekcje religii ma dobry kontakt z uczniami. − Można go o wszystko zapytać, ciekawie prowadzi dyskusje, ma świetne pomysły, mnóstwo energii i pociąga tym za sobą młodzież − opowiada uczeń.
W szkołach można też spotkać młodych ludzi, którzy atakują rówieśników mających odwagę stanąć na straży wartości chrześcijańskich. − Dyskutowaliśmy kiedyś na religii na temat tego, że życie jest cenne od poczęcia. To była trudna rozmowa. Koleżanki i koledzy opowiadali się za aborcją. Pod koniec okazało się, że ja jeden staję w obronie życia. Gdy wyszedłem po tej lekcji na korytarz, nikt nie chciał ze mną gadać. Następnego dnia wszystko wróciło do normy, koledzy rozmawiali ze mną normalnie, jak gdyby nigdy nic. Nie potrafię tego zrozumieć – relacjonuje Jasiek.
Żyć tak, aby sami o Niego pytali
Wychowawcy mają w szkołach bardzo wiele do zdziałania. Ich zadaniem jest nieustanne szukanie dróg dojścia do młodzieży. − Jako pedagodzy musimy wychowywać młodych ludzi do odwagi. Sami też musimy być odważni, pamiętając o dawaniu świadectwa swoim życiem − mówi Anna Lipczyńska. − Można to czynić w różny sposób na lekcjach z każdego przedmiotu. Jeżeli uczeń ściągał na sprawdzianie pytałam, czy ma świadomość, że to jest oszustwo, czyli grzech. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Taka jednoznaczna postawa nauczyciela jest bardzo potrzebna – podkreśla pani dyrektor. Nauczyciele nie muszą przecież słownie deklarować, że są osobami wierzącymi. − Preferuję postawę wynikającą z pewnej głębokiej myśli: „Nie trzeba innym mówić o Bogu, należy jednak tak żyć, aby oni sami nas o Niego zapytali” – wyjaśnia Marta Mickiewicz-Metelska, nauczyciel fizyki w XXV LO w Poznaniu. − Cieszę się, kiedy uczniowie przychodzą do mnie ze swoimi problemami, pytając, jak je rozwiązać i nie są zażenowani, kiedy obiecuję im swoją modlitwę – dodaje.
To nie prywatna sprawa
Także chrześcijańskim wychowawcom młodzieży akademickiej nie wolno nie dawać świadectwa swojej przynależności do Jezusa. − Nie spotykam się podczas wykładów z wyraźnymi deklaracjami ze strony profesorów dotyczącymi spraw religii – mówi Magda, studentka II roku filologii polskiej. Zdarzają się jednak okazje do podjęcia rozmowy na temat wyznawanych wartości, jak np. indywidualne konsultacje i niektórzy wykładowcy z nich korzystają. − Podczas zajęć na moim kierunku studiów często poruszamy zagadnienia związane z etyką – opowiada natomiast Kinga, studentka II roku medycyny. − Wielokrotnie spotkałam się z tym, że wykładowcy otwarcie mówią, iż nie zgadzają się ze stanowiskiem Kościoła np. w kwestii in vitro czy antykoncepcji. Ja natomiast oczekuję od nich przekazu wiedzy, a nie wypowiadania nacechowanych negatywnie opinii na temat Kościoła – dodaje Kinga.
Wielu studentów, wychowanych w rodzinach katolickich, dało sobie wmówić, że religia jest sprawą prywatną i świadczenie o swojej wierze tym bardziej sprawia im trudności. Nie jest to jednak regułą. − Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona postawą moich znajomych z roku. Często zdarza mi się słyszeć w trakcie rozmów: byłam na Mszy czy idę na rekolekcje – wyznaje Kinga. Niewątpliwie także odwagę do prowadzenia rozmów na temat wiary daje przynależność do duszpasterstwa akademickiego. To taka grupa chrześcijańskiego wsparcia dla studentów.
O szkole marzeń i składaniu świadectwa wiary opowiada pani Anna Lipczyńska, założycielka i wieloletnia dyrektor XXV LO im. Generałowej Jadwigi Zamoyskiej w Poznaniu:
− Ucząc młodzież, starałam się być po prostu dobrą nauczycielką, wiarygodną jako człowiek. Nigdy jednak nie szłam do szkoły z nastawieniem, że będę dawała świadectwo wiary, nie „wypisywałam na sztandarach”, że jestem wierząca. Jednak przed stanem wojennym, gdy młodzi ludzie zainicjowali w szkole wieszanie krzyży, przyszli do mnie i do kilku innych nauczycieli po radę i wsparcie. Wiedzieli, że mogą się do nas zwrócić, że ich wesprzemy. To było dla nas potwierdzenie, że „coś” odczytują, pomimo iż możliwości dawania świadectwa były wtedy ograniczone do minimum. Kiedy nastała wolność, ludzie natychmiast wskoczyli w światopogląd liberalny. Nadal, tak jak w czasie komunizmu uważano, że religia jest sprawą prywatną. Tak więc zarówno w tej nowej rzeczywistości, jak i dzisiaj, dawanie świadectwa wiary było i jest ciągle trudne.
Na początku lat 90. uznałam, że to czas, aby stworzyć szkołę moich marzeń, której fundamentem będą wartości chrześcijańskie. I tak rozpoczęło działalność XXV LO im. Generałowej Jadwigi Zamoyskiej – szkoła, w której na pierwszym miejscu stawiane są po prostu wartości takie jak prawość, mądrość, przygotowanie do godnego życia i rzetelna praca. Nie są one tylko „martwą literą”. Każdego nauczyciela, którego zatrudniałam, pytałam, czy wartości chrześcijańskie są jego wartościami i czy na nich chce budować. Zawsze podkreślałam, że musimy wymagać od siebie, wtedy inni od nas już nie będą musieli wymagać. Wychowawca bowiem musi być żyjącym wzorem tego, czego uczy. Dla mnie moja postawa była czymś oczywistym, a składanie świadectwa wiary nie wymagało jakiejś szczególnej odwagi. Poczytuję sobie to za wielką łaskę, że nie zostałam nigdy postawiona w sytuacji wymagającej szczególnego męstwa ani nie przeszłam „próby wiary” i dlatego tak naprawdę nie mam się czym chwalić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













