Cudem odnalezione skarby




















Przepiękne złote i srebrne monstrancje, relikwiarze i zabytkowe ornaty oraz inne kosztowności przywieziono z Litwy na wystawę w Polsce, choć był czas, że wywiezienie z kraju takich skarbów było wręcz niemożliwe. Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych dyrektor Litewskiego Muzeum Państwowego Romuald Budrys twierdził, że ubezpieczenie, jakie trzeba by zapłacić...
Czyta się kilka minut

 

Przepiękne złote i srebrne monstrancje, relikwiarze i zabytkowe ornaty oraz inne kosztowności przywieziono z Litwy na wystawę w Polsce, choć był czas, że wywiezienie z kraju takich skarbów było wręcz niemożliwe. Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych dyrektor Litewskiego Muzeum Państwowego Romuald Budrys twierdził, że ubezpieczenie, jakie trzeba by zapłacić w przypadku pokazania skarbu za granicą, byłoby nieprawdopodobnie wysokie. Litwini zobaczyli wszystkie te drogocenne przedmioty dopiero osiem lat temu. Przez wieki przechowywano je w katedralnych skarbcach, a potem skutecznie przez dziesięciolecia ukrywano. Wtajemniczone osoby umierając zabierały sekret do grobu. Dzięki temu nienaruszony skarb przetrwał nawałnicę II wojny światowej i okupację sowiecką.

Dzieje wileńskiego skarbca

 Pierwsze sprzęty liturgiczne przywiózł do Wilna jego biskup, a potem Jagiellonowie i Wazowie, którzy mieli ambicję bogato wyposażyć królewską kaplicę katedralną. Papież Aleksander VI przysłał do miasta liczne relikwie już w 1501 roku. W czasie potopu szwedzkiego, kiedy to na Litwę napadła Rosja, próbowano uchronić skarbiec katedralny przed nieuchronną grabieżą. Część skarbów wywieziono na łodziach rzeką Wilią, a część furmankami. Niestety, nie w pełni się to udało. Skarby przewożone łodziami zostały zrabowane przez rozbójników lub rosyjskie wojska. Zaginął wówczas między innymi puchar księcia Witolda i krzyż Jagiełły. Po zakończeniu wojen kozackich część skarbu wywieziona na furmankach szczęśliwie powróciła do katedry. Tymczasem nastał wiek XX i rok 1939. W obliczu wojny, kilka zaufanych osób (do dziś nie znamy ich nazwisk) postanowiło ukryć katedralne kosztowności, a było ich wówczas 270 sztuk. Skrytka okazała się tak doskonała, że przez dziesięciolecia nikt jej nie odkrył. Nie wiadomo, czy ludzie odpowiedzialni za uratowanie skarbca zginęli w czasie zawieruchy wojennej, zabierając tajemnicę do grobu, czy milczeli zastraszeni sowiecką okupacją Litwy. W każdym razie po wojnie rozpoczęto poszukiwania skarbca – bezskutecznie. Istniało nawet podejrzenie, że skarb został wywieziony do Polski. Do 1985 roku nikt nic nie wiedział, a katedra spełniała rolę galerii obrazów (wilnianie przekręcali nazwę, mówiąc nie „galeria obrazów”, ale „galeria obrazy”). W 1985 roku w związku z decyzją zamontowania w budynku klimatyzacji rozpoczęto prace budowlane, którym towarzyszyły prace konserwatorskie. Przypadek sprawił, że odkryto zamurowaną niszę, a w niej błyszczące złote przedmioty wysadzane drogimi kamieniami. To jednak nie koniec perypetii wileńskiego skarbca. Ci, którzy dokonali odkrycia, zdawali sobie sprawę z tego, że skarb natychmiast przepadnie gdzieś w Moskwie. Znów więc ukryto odnalezione skarby – tym razem w jednym z muzeów wileńskich – podobno w sprawę wtajemniczone były tylko trzy osoby. Opinia publiczna została powiadomiona o odzyskaniu wspaniałego wielowiekowego skarbu dopiero w 1998 roku. Przeszedł on w państwowe ręce, by w 2006 roku, po trudnych negocjacjach powrócić do prawowitego właściciela – archidiecezji wileńskiej. Publiczność litewska mogła zobaczyć zasoby katedralnego skarbca na wielkiej wystawie „Chrześcijaństwo w sztuce Litwy” (2000-2003). Kolekcja wileńska jest bezcenna, należy do najwartościowszych tego rodzaju zbiorów w Europie. Liczy 270 złotych i srebrnych kielichów mszalnych, monstrancji, relikwiarzy i innych przedmiotów liturgicznych z XIV-XX wieku. Najstarszą kosztownością skarbca jest relikwiarz ręki św. Stanisława, biskupa krakowskiego, przywieziony do Wilna z okazji wyświęcenia katedry.

Z katedry do warszawskiego Zamku

 Wystawa w Polsce to pierwsza podróż wileńskich skarbów za granicę. Wielu było przeciwników tego pomysłu, ale dzięki metropolicie wileńskiemu kard. Bačkisowi został on zrealizowany. Ekspozycja jest wspólnym przedsięwzięciem Zamku Królewskiego w Warszawie, Zamku Królewskiego na Wawelu i archidiecezji wileńskiej. Zgromadzono na niej sto przedmiotów ze skarbca, wśród nich wspomniany cenny relikwiarz św. Stanisława z pozłacanego srebra. Przedmioty liturgiczne pamiętające Jagiellonów i Wazów, dary wotywne od zwykłych wilnian, wysadzane drogimi kamieniami kielichy mszalne, złote monstrancje, relikwiarze, pastorały, krucyfiksy oraz tkaniny liturgiczne składają się na tę zachwycającą wystawę. Skarby fundowały wybitne postaci historyczne i dostojnicy, jak choćby Erazm Ciołek czy biskup Jerzy Tyszkiewicz. Ta wystawa to nie tylko spotkanie ze skarbami, ale z historią Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Ekspozycji towarzyszy bogato ilustrowany katalog, w którym oprócz zdjęć można przeczytać eseje litewskich historyków.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2008