Logo Przewdonik Katolicki

"Boska Kohorta" Braci Męczenników

Michał Gryczyński
Fot.

Powszechnie uznawani są za patronów polskich kamedułów, choć ci eremici przybyli na nasze ziemie dopiero w XVII wieku. W Polsce Pięciu Braci Męczenników od tysiąca z górą lat otacza wielka cześć, bo ich krew uświęciła chrześcijańskie korzenie naszej Ojczyzny. Idea wyprawy misyjnej na ziemie polskie, w której wzięli udział, narodziła się w trakcie spotkania cesarza Ottona...



Powszechnie uznawani są za patronów polskich kamedułów, choć ci eremici przybyli na nasze ziemie dopiero w XVII wieku. W Polsce Pięciu Braci Męczenników od tysiąca z górą lat otacza wielka cześć, bo ich krew uświęciła chrześcijańskie korzenie naszej Ojczyzny.

Idea wyprawy misyjnej na ziemie polskie, w której wzięli udział, narodziła się w trakcie spotkania cesarza Ottona III z Bolesławem Chrobrym, podczas zjazdu gnieźnień­skiego w 1000 roku. Kilkanaście miesięcy później eremici z Włoch: Benedykt, Jan i, prawdopodobnie, Barnaba, przybyli – przez Alpy, Ratyzbonę oraz Pragę – do Poznania. Dźwigali uposażenie ofiarowane im przez cesarza, paramenty i księgi liturgiczne. A w Poznaniu zostali serdecznie przyjęci przez Bolesława Chrobrego i otrzymali od niego w darze, jako miejsce na erem, wieś Wojciechowo niedaleko Międzyrzecza. Tam mieli rozpocząć chrystianizację Wieletów. Na miejsce dotarli w towarzystwie polskich mnichów Izaaka i Mateusza, którzy się do nich przyłączyli. Znalazł się pośród nich również młody chłopiec – Krystyn.

Kim byli, skąd pochodzili?
Benedykt, nazywany przywódcą „Boskiej Kohorty”, urodził się ok. 970 r. w Benewencie. Pochodził z możnego rodu i już w dzieciństwie został przeznaczony do stanu duchownego. A ponieważ zapobiegliwa rodzina kupiła mu święcenia kapłańskie, toteż przez wiele lat próbował odpokutować owo świętokupstwo. Długo szukał swego miejsca: został benedyktynem w klasztorze św. Salwatora, potem osiadł w samotni na wzgórzu Soracte, a trzy lata później przeniósł się do pustelni w okolicach Monte Cas­sino. Kiedy poznał św. Romualda z Camaldoli, wielkiego reformatora życia eremickiego, rychło pojął, że znalazł swoją drogę. Romuald zrezygnował właśnie z godności opata w Classe i osiadł w Pereum pod Rawenną, gdzie założył ere­m.

Zrządzeniem Opatrzności Benedykt dzielił celę zakonną z Brunonem z Kwerfurtu, krewnym cesarza Ottona III, z którym połączyła go serdeczna przyjaźń. Może już wtedy planowali wspólną wyprawę misyjną do Polski? A połączyło ich wiele, także męczeńska śmierć, ponieważ św. Bruno z Kwerfurtu miał zginąć kilka lat po Benedykcie, podczas wyprawy misyjnej do Jadźwingów, pogańskiego ludu Bałtów prusko-litewskich.

Kiedy Benedykt oznajmił Romualdowi o zamiarze wyprawy do Polski, ten usiłował odwieść go od tego, uciekając się nawet do chłosty. Nosił się bowiem z zamiarem ustanowienia Benedykta opatem w Pereum. Ostatecznie jednak wyraził zgodę, bo do Pereum przybył sam cesarz, który zapewnił Romualda, że po­kryje koszty wyprawy.

Przyjacielem Benedykta z Pereum był także Jan, starszy od niego wiekiem i bardziej doświadczony pustelnik, z którego rad duchowych często korzystał. Jan pochodził z Wenecji i był synem zamożnego patrycjusza. Na skutek przebytej ospy miał zeszpecone oblicze oraz porażone jedno oko. Cieszył się sympatią władcy Rzeczpospolitej Weneckiej doży Piotra I Orseolo, ale pewnego dnia przepadł bez wieści. Znalazł się u benedyktynów we francuskim opactwie w Cuxa, a z czasem zaczął wieść żywot eremity u boku Romualda.

Do Benedykta i Jana przyłączyli się także dwaj rodzeni bracia, Izaak i Mateusz, którzy pochodzili z kraju „mowy słowiańskiej”. Musieli pochodzić z bardzo pobożnej rodziny, bo również dwie ich siostry były mniszkami w jednym z klasztorów w Polsce.

A kim był Krystyn? Cóż, najprawdopodobniej miejscowym chłopcem, który przystał do wspólnoty, aby pełnić w eremie rozmaite funkcje służebne, m.in. przyrządzać posiłki. Niekiedy podaje się jednak także informację, że był bratem-laikiem w pierwszym na ziemiach polskich eremie benedyktyńskim.

Zbrodnia i kara
Po śmierci Ottona III w 1002 r. Bolesław Chrobry popadł w konflikt z nowym cesarzem Henrykiem II, który był niechętny Polsce. Wybuchła wojna, toteż pustelnicy nadaremnie oczekiwali przybycia Brunona z Kwerfurtu, jako biskupa misyjnego. Z tego powodu zaniepokojony Benedykt wysłał Barnabę, aby ro­zeznał sytuację. I to uratowało mu życie.

10 listopada, po wieczornych modłach, mnisi udali się jak zwykle na spoczynek. W tym czasie sługa, którego przydzielił im Chrobry, brał udział w libacji z chłopami, snującymi plan napadu. W nocy pijani złoczyńcy wtargnęli do eremu i zabili mie­czami Benedykta oraz Jana, a potem Izaaka. Mateusza przeszyli oszcze­pem na dziedzińcu, kiedy uciekał do kościoła. Ostatni zginął Krystyn, który pró­bował bronić pustelni. Po zbrodni zabójcy splądrowali kościół, szukając pieniędzy i kosztowności. Podzielili między siebie zrabowany ornat – dar cesarski, podłożyli ogień pod kościół oraz erem i zbiegli. Na szczęście ogień szybko przygasł.

Rankiem wierni spieszący do kościoła na uroczystości ku czci św. Marcina odkryli w świątyni ciała mnichów, więc rychło przekazali wieści do Międzyrzecza. Powiadomiony kasztelan międzyrzecki zorganizował pościg za bandytami, których niebawem pochwycono. Złożyli wówczas obszerne zeznania, dzięki czemu znane są szczegóły męczeństwa eremitów. Sprawcy zostali skazani na śmierć, wyroki wykonano, a pogrzeb ofiar odbył się kilka dni później – być może 13 listopada – z udziałem biskupa Ungera. Potem biskup Unger, a u jego boku Barnaba, wyruszyli do Rzymu, aby zdać relację Janowi XVIII i prosić o uznanie ich za świętych. Papież, poruszony opowieścią, polecił zaliczyć męczenników do grona świętych i oddawać im cześć.

Duchowi synowie św. Romualda
„Żywot Pięciu Braci Męczenników” spisał osobiście św. Bruno z Kwerfurtu, który podczas pobytu w Polsce wysłuchał opowieści jedynego ocalonego – Barnaby. Rękopis ów został odnaleziony dopiero w XX w., a wtedy zweryfikowano datę zbrodni w pustelni z 1005 na 1003 rok.

Kult rozwijał się początkowo za pośrednictwem benedyktynów, a później kamedułów, którzy uznali ich za swych konfratrów. Jak się wydaje, było to całkowicie uzasadnione, bo chociaż męczennicy kamedułami zapewne nie byli, to przecież św. Romuald z Camaldoli, który połączył życie pustelnicze z zakonnym, wywarł znaczący wpływ na ich rozwój duchowy oraz wybór drogi życia, zwłaszcza Benedykta i Jana.

Wędrówka relikwii
Relikwie zamordowanych mnichów zostały przewiezione do Ascoli we Włoszech oraz do Gniezna, skąd w 1038 r. zagarnął je, razem ze zrabowanymi skarbami i wywiózł do Czech, książę Brzetysław. Złożył relikwie w praskiej katedrze św. Wita, co przyczyniło się do rozwoju kultu na czeskiej ziemi.

Po wiekach biskup Jan Lubrański, który gościł w Czechach, zdołał wyjednać część relikwii dla Kazimierza Biskupiego. Podczas transportu zawitały one do poznańskiej katedry na Ostrowie Tumskim, a wówczas kapituła postanowiła zatrzymać część relikwii. Jednak kilka lat później, w 1525 r., część z nich została przeniesiona do kościoła św. Marcina w Kazimierzu Biskupim, zaś pomiędzy XVI a XVII wiekiem pozostałe relikwie rozesłano do kościołów w Jasieniu, Mniszewie, Rokitnie i Obrze oraz do klasztoru Kamedułów w Bieniszewie koło Konina. W drugiej połowie XX w. kazimierska część relikwii trafiła do Międzyrzecza, Bieniszewa oraz do kościoła Misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki