Dziś powszechnie przyjmuje się, że było to w puszczy nieopodal grodu Międzyrzecz, obszar wsi zwanej przez wieki Święty Wojciech. Wkrótce przyłączyli do nich Polacy "z kraju i mowy słowiańskiej": Mateusz i Izaak oraz chłopiec imieniem Krystyn ze wsi, obok której zbudowano erem. Fundacja klasztoru przy samej granicy z poganami miała być przykładem trzech sposobów przeżycia powołania zakonnego pod regułą reformy św. Romualda. Św. Brunon z Kwerfurtu pisał: "dla tych, którzy rozpoczynają życie monastyczne mamy klasztor, gdzie mogą się rozwijać we wspólnocie; dla tych którzy przychodzą ze świata - upragnioną ciszę; dla dojrzałych duchem mnichów - miejsce, gdzie mogą żyć w pustelni, w samotności, ale nie bezpłodnej, a płodnej, dojrzałej, którą nazywamy złotą samotnością. A tam, gdzie jest już naprawdę wielkie pragnienie, żeby być z Chrystusem, jest trzecia możliwość, trzecie dobro - jest misja wśród pogan i - jeżeli trzeba - gotowość oddania swojego życia".
Wśród tych form życia rozpoczęły się przygotowania do pracy misyjnej. Wysłano poselstwo dla uzyskania papieskiego upoważnienia. Ponadto Bolesław Chrobry, zamierzając uzyskać koronę królewską, sfinansował wyprawę do Rzymu - wpływowym włoskim eremitom przesłał srebro. Na tle tych pieniędzy rozegrała się w nocy z 10 na 11 listopada 1003 roku tragedia. Chciwi owego skarbu rozbójnicy napadli na erem i wymordowali Pięciu Braci: Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna. Ocalał Barnaba, który był w drodze do Rzymu. Powiadomiony o okrutnym zabiciu eremitów-misjonarzy biskup poznański Unger pospieszył do Międzyrzecza i pochował zwłoki męczenników. Biskup Unger złożył Janowi XVIII sprawozdanie o męczeństwie, papież "bez wahania kazał ich zaliczyć w poczet świętych męczenników".
Około 1006 roku przybył do eremu misyjny biskup Brunon z Kwerfurtu. Opracował tam natchniony swym słowem przepiękny Żywot Pięciu Braci Męczenników.
Po wiekach nieobecności na ziemi międzyrzeckiej, relikwie Pięciu Braci zabrane z Międzyrzecza podczas reakcji pogańskiej, po śmierci Mieszka II, znajdowały się najpierw w Gnieźnie skąd zabrał je książę Brzetysław do Pragi, gdzie pozostają do dziś. W międzyczasie ośrodkami kultu Pięciu Braci Polskich stały się kościoły w Czechach, na Morawach i we Włoszech. Od 1514 roku ich kult rozwinął się także w Kazimierzu Biskupim koło Konina. Biskup poznański Jan Lubrański uzyskał z Czech część relikwii Męczenników. Dla rozwoju ich czci osiedlił tam bernardynów jako Conventus Casimiriensis ad Quinque Fratres. Oni to szeroko spopularyzowali kult Męczenników i dotąd promieniuje on na całą Wielkopolskę. W tamtym czasie relikwie Męczenników nie mogły powrócić na swoje miejsce do Międzyrzecza, ponieważ na tych ziemiach nie było Polski i panował już protestantyzm. Sytuacja ta wywołała niemały spór, który wymaga wnikliwego podejścia. Polega on na tym, że historia wskazuje na Międzyrzecz jako na miejsce pracy misyjnej i śmierci Pięciu Braci, a tradycja - i to późniejsza, przejawiająca się w kulcie - na Kazimierz Biskupi. Profesor Gerard Labuda dodaje w swojej książce o Mieszku I, że Pięciu Braci założyło swoją pustelnię w Kaźmierzu koło Szamotuł.
Wytarty z pamięci potomnych międzyrzecki klasztor świętych Pięciu Braci Męczenników zajął jednak ważne miejsce w dziejach Polski. W nowej encyklopedii PWN pod hasłem "Międzyrzecz" można wyczytać zdanie: "wczesnośredniowieczny gród piastowski; na początku XI wieku klasztor eremitów założony przez Bolesława I Chrobrego; wzmiankowany w 1005 roku". W 1005 r. niemiecki kronikarz Thietmar, biskup z Merseburga odnotował, że w czasie wyprawy przeciwko Bolesławowi Chrobremu cesarz Henryk II zatrzymał się w opactwie i z szacunku dla znajdujących się tam relikwii męczenników nakazał oszczędzić pobliski gród Meseritzi. Na początku XX wieku uczony polski historyk Tadeusz Wojciechowski, a za nim wielu innych, w oparciu o badania przeszłości i cenne źródła historiografii, umiejscawia erem śmierci Pięciu Braci w okolicy Międzyrzecza. Stanisław Kurnatowski, profesor Archeologii i Etnologii PAN, który w latach 1956-61 prowadził badania archeologiczne w Międzyrzeczu, wskazuje na to, że Jan i Benedykt założyli swój erem w Świętym Wojciechu koło Międzyrzecza.
Patronowie Kościoła na Ziemi Lubuskiej
Kiedy po II wojnie światowej ziemie zachodnie zostały włączone na powrót do Polski, to patronami odradzającego się na Ziemi Lubuskiej Kościoła została ogłoszona Matka Boża Rokitniańska oraz święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn. Z okazji obchodów Milenium Chrztu Polski w 1966 roku kościołowi pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu została przekazana z Kazimierza Biskupiego część relikwii Męczenników. Biskup włocławski Antoni Pawłowski w urzędowym dekrecie przekazującym część relikwii napisał: "Do niedawna było ogólne przekonanie, że zarówno życiem, jak i śmiercią Męczennicy Ci związani byli z Kazimierzem Biskupim. Dzisiaj badacze naszych dziejów utrzymują raczej, że miało to miejsce w Międzyrzeczu". O Braciach Polskich mówił w Gorzowie Wlkp. Jan Paweł II 2 czerwca 1997 r. W ramach przygotowań diecezji zielonogórsko-gorzowskiej do jubileuszu 1000-lecia śmierci w 2001 roku uzyskano relikwie z Pragi dla nowo budowanego przez księży pallotynów kościoła sanktuarium w Międzyrzeczu pw. Pierwszych Męczenników Polski. Relikwie te wędrowały przez wszystkie parafie diecezji.
Świadectwo wiary odważnej i żywej
W eremie międzyrzeckim znaleźli się zakonnicy różnych narodowości. Zespoliła ich w jedność wiara Chrystusowa, dążenie do doskonałości i zapał misyjny. Te wartości przypieczętowało w końcu wspólne męczeństwo, które stało się błogosławieństwem dla przyszłych pokoleń. "Bo jeśli ziarno w ziemi obumrze, Ożyje w kłosach na Bożej roli, By stać się chlebem, który znużonym przywraca siły na dalszą drogę" (Hymn z Liturgii godzin). Uroczystość Jubileuszowa Męczenników Międzyrzeckich winna być także świadectwem skuteczności wezwania Jana Pawła II do dawania świadectwa wierze odważnej i żywej przez nas samych. Brak wierności Ewangelii podważa nieustannie wiarygodność chrześcijaństwa. Historia chrześcijaństwa w niejednym zdaje się sama wystawiać tego rodzaju świadectwo. Jak trudno osiągnąć owo dojrzewanie i "wydoskonalenie" ku świadectwu, wiemy już z własnych doświadczeń, zwłaszcza zaś z ostatnich lat. Świadectwo uczniów Chrystusa, świadectwo mądre siłą spełnionej miłości i życzliwości, jest wielką szansą dla świata. Bez tego świadectwa trudno uwierzyć w sens Jego nauki i zbawczej misji. Chyba nie szukamy wystarczająco mądrze i gorliwie przyczyn naszej bezradności w obliczu dramatu niewiary. Nie zastanawiamy się nad źródłem niepowodzeń i zawodnością uzgodnień. Może owo "nie chcieliście" w przypowieści o uczcie królewskiej (por. Mt 22, 1-14) oznacza także: "nie potrafiliście dać się porwać świadectwu"? Może brak nam mądrości, zrozumienia i wyobraźni?
Ktoś powiedział mi niedawno, iż boleje nad brakiem w Kościele chrześcijaństwa myślącego, wrażliwego na ludzkie lęki, na niepokoje i wątpliwości. Chrześcijaństwo myślące i modlące się szuka źródła własnych nieporadności i wychodzi ludziom na przeciw w poczuciu solidarności losów. Tymczasem jakże często mamy przede wszystkim do czynienia z chrześcijaństwem "imprezowym", a w konsekwencji także ze świadectwem deklaratywnym, kongresowym, konferencyjnym, który nie odmienia oblicza Kościoła. Nic dziwnego, że wielu ludzi decyduje się na exodus. Szukają prawdy i przeżycia sensowności istnienia gdzie indziej. Uciekają z duchowego domu, w którym zamieszkiwali. Dom pustoszeje. Inni grzęzną w stereotypach i płytkiej apologii tradycyjnych przekonań i form życia. Długie wywody o świadectwie zbawczym Chrystusa oraz Kościoła niczego w tym względzie nie zmieniają.
Czeka nas jeszcze wielki trud dawania świadectwa. Jest to trud przezwyciężania rozbieżności. Jest to trud odkrywania większej mądrości w rozumieniu chrześcijaństwa i jego roli w świecie, coraz bardziej zsekularyzowanym i obojętnym na sprawy religii. Trud dawania świadectwa musi rozwijać się dalej i przenikać coraz szersze kręgi wierzących. Alternatywą dla postawy świadka byłyby jedynie całkowity indyferentyzm lub antagonizmy i konflikty religijne, a tego chyba żaden człowiek dzisiaj nie pragnie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








