Dramatyczny wymiar naszej kruchej niepodległości

Ks. Eugeniusz Okoń żywił tak wielką awersję do wielmożów, iż z liturgii chciał usunąć słowa Pan z wami. Winno być Chłop z wami przekonywał lud. Biskupi bledli.

Republika żalu

Na nic zdawały się kanoniczne upomnienia, przeniesienia z jednej parafii do drugiej. Ks. Okoń pozostał chłopskim radykałem. Czas upadku potęgi zaborców,...
Czyta się kilka minut

Ks. Eugeniusz Okoń żywił tak wielką awersję do „wielmożów”, iż z liturgii chciał usunąć słowa „Pan z wami”. Winno być „Chłop z wami” – przekonywał lud. Biskupi bledli.

Republika żalu

Na nic zdawały się kanoniczne upomnienia, przeniesienia z jednej parafii do drugiej. Ks. Okoń pozostał chłopskim radykałem. Czas upadku potęgi zaborców, wojenny chaos, rodził okazję, aby najśmielsze nawet idee zamieniać w rzeczywistość. Nie zawsze przewidywalną, dającą się kierować.

Dajcie nam ziemię!

Chłopskie Stronnictwo Radykalne, zainicjowane przez ks. Eugeniusza Okonia oraz działacza lewicowego Tomasza Dąbala, było rzeczywiście radykalne. Rok 1918 przywitało z kłonicami i widłami w rękach. Wiecowano. Jeśli miała odrodzić się Polska, to jej pierwszą powinnością powinno być rozdanie ziemi najuboższym – chłopom! – grzmiały nośne hasła. Wrzało.

Polska Komisja Likwidacyjna, a potem gabinet Ignacego Daszyńskiego, pomimo otwartości na socjalne postulaty, rozdawnictwa majątków ziemskich oczywiście zarządzić nie mógł. Doszło do dramatu. 6 listopada 1918 roku zgromadziła się w Tarnobrzegu ok. trzydziestotysięczna ciżba zrewoltowanego chłopstwa. „Bóg jest z wami!” – przekonywał ks. Okoń. Wezbrana fala ruszyła. Przypomniano sobie gromadzone od dziesięcioleci żale, krzywdy, urazy. Chłopi przejęli władzę w mieście i na prowincji. Przemocą dokonywano przyspieszonej „dehabsburgizacji” okolicy oraz przejęcia majątków ziemiańskich. Jak jednak sprawować kontrolę nad rozproszonym żywiołem?! „Republika tarnobrzeska” niebezpiecznie pogrążała się w anarchii.

Wojsko wierne Polskiej Komisji Likwidacyjnej, wcześniej usunięte ze zbuntowanych powiatów, powróciło w regularnej karnej ekspedycji. Padły bratobójcze strzały. Polała się krew.

Ks. Eugeniusz Okoń został suspendowany przez władze kościelne. Trafił również do więzienia, skąd szybko wyszedł, poświęcając się legalnej działalności publicznej. O najuboższych walczył odtąd na forum sejmowym, jako prasowy publicysta. W życiu duchowym – pokutował.

Zawsze charyzmatyczny

Pochodził z ubogiej chłopskiej rodziny. Od najmłodszych lat przejawiał jednak chęć zgłębiania wiedzy, charakteryzował się pracowitością, nieustępliwością. Jako kleryk Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu uważany był za bardzo zdolnego. Studiował także w Krakowie.

Dla pełnego portretu ks. Okonia ważny jest i fakt, iż w czasie II wojny światowej duchowny zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był kapelanem Armii Krajowej.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2007