Kardynał, który został "aniołem"

Przed tygodniem pisałem o tym, jak św. Franciszek Salezy uzdrowił św. Joannę de Chantal relikwiami św. Karola Boromeusza, którego otaczał wielką czcią. Pochowany w mediolańskiej katedrze Boromeusz to jeden z najbardziej fascynujących świętych. Ten potomek rodu Hohenzollernów, jako najmłodszy syn został przeznaczony do stanu duchownego. I chociaż był szpetnym, cherlawym jąkałą,...
Czyta się kilka minut

Przed tygodniem pisałem o tym, jak św. Franciszek Salezy uzdrowił św. Joannę de Chantal relikwiami św. Karola Boromeusza, którego otaczał wielką czcią. Pochowany w mediolańskiej katedrze Boromeusz to jeden z najbardziej fascynujących świętych. Ten potomek rodu Hohenzollernów, jako najmłodszy syn został przeznaczony do stanu duchownego. I chociaż był szpetnym, cherlawym jąkałą, to – jako nepot późniejszego papieża Piusa IV – zdołał osiągnąć najwyższe godności kościelne i jako arcybiskup Mediolanu i legat papieski na Italię wykazał się wielką troską o dobro Kościoła. Uczestniczył aktywnie w soborze trydenckim, inspirując wiele reform kościelnych i zyskując przydomek „nauczyciela biskupów”. Mediolańczycy czczą go jednak jako „anioła miłosierdzia”.

A to dlatego, że latem 1576 r. – kiedy w Mediolanie szalała epidemia dżumy – na kolanach błagał Boga o ratunek, a potem wyruszył do zadżumionych dzielnic, opuszczonych przez przerażonych urzędników państwowych.

Z narażeniem życia organizował pomoc dla dotkniętych zarazą, przekazując na zbożne cele wszystko co posiadał, a także drogocenne sprzęty z pałacu arcybiskupiego. Nie tylko sam niósł pomoc, ale zachęcał do niej również kapłanów i mnichów. A jeśli któregoś z nich dosięgło morowe powietrze, osobiście udawał się z posługą sakramentalną.

Prowadził ulicami Mediolanu – boso, w szacie pokutnej, z powrozem u szyi – procesje błagalne, które kończył kazaniami, wzywając do poprawy życia jako warunku zmiłowania Bożego. Nie miał czasu na posiłki, a nocą kładł się na deskach, bo swoje łoże oddał wcześniej do szpitala. Po roku zaraza wygasła, a mediolańczycy zaczęli nazywać Boromeusza „ojcem”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2007