Właśnie mija 15. rocznica „lewego czerwcowego”, czyli zamachu na rząd w 1992 r. Kiedy minister Macierewicz próbował zrealizować zadanie postawione mu przez Sejm, rozmaite grupy interesu – pozostające w uścisku peerelowskich służb specjalnych – okrzyknęły go oszołomem i obaliły rząd Jana Olszewskiego. Wysłuchiwaliśmy potem mętnych wywodów o „polowaniu na czarownice” i „przedsionku polskiego piekła”, podczas gdy jedynym błędem Macierewicza była nazbyt dokładna realizacja uchwały sejmowej, autorstwa Janusza Korwin-Mikkego. Ujawnione wówczas zasoby archiwalne bezpieki uderzyły jednocześnie we wszystkie ośrodki władzy. Kłamią jednak ci, którzy podtrzymują mit, jakoby Macierewicz był nierzetelny, bo wystarczy przypomnieć, że te same nazwiska – i kilka innych – pojawiły się także na tzw. liście Milczanowskiego.
I oto coś się zmienia. Wygląda na to, że obserwujemy początek agonii zakłamanej Rzeczypospolitej ubecko-komunistycznej. Jej symbolami były, jak wiadomo, matactwa okrągłostołowe oraz fraternizacja Michnika z Kiszczakiem. Kilka miesięcy temu znakomicie opisał ów pokraczny twór pozornej demokracji, urągający elementarnej przyzwoitości, redaktor Maciej Rybiński.
Do tej pory państwo polskie było zbyt słabe, a sądy nieudolne, albo nie całkiem niezawisłe, aby ukarać sprawców zbrodni komunistycznych. Tymczasem teraz – co by nie powiedzieć o rządach Kaczyńskich – stało się to możliwe. Już dawno hymn narodowy nie robił takiego wrażenia, jak wtedy, gdy na sali sądowej śpiewali go krewni i przyjaciele górników zabitych w kopalni „Wujek”, po ogłoszeniu wyroków na zomowców. I nareszcie orzeczono, że strzelali, aby zabić. Czas, aby osądzono także ich mocodawców, z Kiszczakiem i Jaruzelskim na czele. A po okresie „józiolenia” – jak malowniczo nazwał „drogi Leszek” słowa towarzysza Józefa Oleksego o przekrętach w SLD – nastał nam czas „jerzolenia”. Uaktywnił się bowiem poseł Jerzy Wunderlich: wszędzie go pełno! Gdzie się nie pojawi, plecie, plecie i nic mu się nie podoba, jak na zasłużonego „komucha” przystało. Najzabawniej, że towarzysz użala się, iż w obecnym Sejmie nie ma co robić, jakby mu kto zabraniał zgłaszać inicjatywy legislacyjne. Skoro jednak uznał, że nie ma nic do roboty, to może zachowa się honorowo i złoży mandat?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













