Kiedy na murach wypisywano hasło: „Bendzie wiencej mjensa!”, któż przypuszczał, że to prześmiewcze proroctwo wkrótce urzeczywistni się? Nazbyt długo straszyły nas puste półki i kartki na mięso. Jeszcze z lat dziecięcych pamiętaliśmy wywody towarzysza Gomułki, tylekroć wyśmiewane później w kabaretach: „Mamy, towarzysze, tyle stali, że moglibyśmy zarzucić „kunserwami” całą Europę; problem jednak w tym, że nie mamy mięsa...”. A wystarczyło tylko skończyć z centralnym systemem planowania – odmalowanym przez Janusza Szpotańskiego w poemacie „Towarzysz Szmaciak” jako pompa tłocząco-ssąca – i księżycową gospodarką socjalistyczną. Ale dziś to łatwo powiedzieć. Tylko jarosze mieli całe owo zagadnienie w głębokiej pogardzie, zerkając z nieukrywanym obrzydzeniem na tych, których zwali padlinożercami. Czyli na nas, którym obce było rozkoszowanie się smakiem kotletów sojowych czy golonek ze szczawiu.
Dzisiaj nikt nie wieści radośnie: „Jezd wiencej mjensa!” Ba, ostatnio nawet mamy problem, bo jest go – i na razie nadal będzie – nadmiar, ponieważ negocjacje w sprawie zniesienia przez Rosję embarga zakończyły się fiaskiem. Skoro nie ma co liczyć na eksport, to warto przypomnieć, że pretekstem dla władz rosyjskich były rzekome przypadki łamania przepisów i fałszowania dokumentów. Tak się jednak dziwnie złożyło, że embargo zostało ogłoszone przez Rosję w dniu wygłoszenia exposé przez premiera Marcinkiewicza. Czy miał to być sygnał z Kremla, że eksport będzie znowu możliwy, ale dopiero po zmianie rządu?
Niedawno przeżywaliśmy euforię po decyzji UEFA, zaś w prasie rosyjskiej pojawił się pogląd, że jest to kość, którą otrzymaliśmy od europejskich władz piłkarskich jako „wierny pies łańcuchowy USA i Unii Europejskiej”. Cóż, przypomina to język propagandy doby stalinowskiej, gdy pisano: „Tito – pies imperializmu amerykańskiego”. Rosjanom zadedykujmy więc piosenkę, którą nucił przed wiekami św. Filip Neri jednemu z kardynałów: „Jestem psem, który gryzie kość / bo nie dostaję mięsa do gryzienia / gdy przyjdzie czas, że będę mógł szczekać / pożałuje ten, kto nie pozostawia mnie w spokoju”.
Ale jeśli my dostaliśmy tylko kość, to gdzie się podziało mięso? Warto to wyjaśnić, zanim zabierzemy się do jej ogryzania.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













