Kiedy prezesem telewizji publicznej przestał być Bronisław Wildstein, w mediach pojawiły się głosy podobne do tych, które słyszeliśmy po wcześniejszych dymisjach ministrów. Podczas sprawowania swoich urzędów nie mieli na ogół dobrej prasy, ale z chwilą ich odejścia mówiono, że nie byli tacy źli i dopiero teraz będzie naprawdę „be”. Tak to się dziwnie plecie w tym powszechnym biadoleniu o „straszliwym reżimie Kaczyńskich”.
Sam mam, zacni utracjusze raju, zastrzeżenia do rządu PiS, choćby o mnożenie liczby urzędów i urzędników, utrzymywanie horrendalnie wysokich podatków czy nazbyt ślamazarną lustrację (a co z dekomunizacją?). Irytuje mnie jednak bezmyślna krytyka totalna – za wszystko. Przykładem jest propozycja rozwiązania problemu zaległości alimentacyjnych, którą wyśmiano, choć nikt nie zgłosił innego pomysłu. A przecież w Polsce ponad pół miliona kobiet samotnie wychowujących dzieci nie otrzymuje żadnego wsparcia od byłych partnerów. Niefrasobliwi rodzice – najczęściej tatusiowie, choć bywa, że i mamusie – uchylają się od płacenia alimentów. Z raportu NIK wiadomo, że ściągalność zaliczek alimentacyjnych sięga niespełna pół procent: na wypłacone przez gminy 25 milionów złotych świadczeń, komornicy odzyskali niewiele ponad 120 tysięcy! Wniosek jest prosty: obowiązek alimentacyjny przejęliśmy na siebie my, podatnicy.
Powiada się wprawdzie, że wszystkie dzieci są nasze, ale skoro moich jest tylko czworo, to dlaczego miałbym – wraz z innymi, którzy utrzymują swoje dzieci – ponosić obciążenia finansowe za tych, na których spoczywa taki obowiązek? Pojawił się więc pomysł PiS, aby koszty ponosiła nowa partnerka tatusia-nieudacznika, czyli jego konkubina. Zaraz podniosło się larum: co też ten PiS i Kaczyńscy wymyślili, toż to odpowiedzialność zbiorowa!
I po co histeryzować? Skoro konkubina żyje z takim „kawalerem z odzysku”, udając jego żonę, niechaj – jak małżonka – ponosi odpowiedzialność finansową za jego długi. Na odsiecz konkubinom ruszyła Izabella Jaruga-Nowacka, znana bojowniczka o przywileje małżeńskie dla konkubinatów. Oświadczyła, że właściwie nie wiadomo, od kiedy uznać związek za konkubinat. To dopiero hipokryzja: gdy chodzi o przywileje wiadomo, ale kiedy w grę wchodzą obowiązki to już nie?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













