Logo Przewdonik Katolicki

Skrawek nieba na ziemi

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Obok Fryderyka Chopina i Ryszarda Wagnera, obok stogów siana i wędzonych fląder maluje portret szlachcica ze słodkim gofrem w ręku i Drogę krzyżową z ogryzkiem czy niedopałkiem w tle. Z jednakową pasją przelewa na płótna portrety, jak i pejzaże, które są odzwierciedleniem świątyni Boga. Dla Waldemara Zyśka sztuka sakralna to sztuka z większą odpowiedzialnością. Jak...

Obok Fryderyka Chopina i Ryszarda Wagnera, obok stogów siana i wędzonych fląder maluje portret szlachcica ze słodkim gofrem w ręku i Drogę krzyżową z ogryzkiem czy niedopałkiem w tle. Z jednakową pasją przelewa na płótna portrety, jak i pejzaże, które są „odzwierciedleniem świątyni Boga”. Dla Waldemara Zyśka sztuka sakralna to sztuka z większą odpowiedzialnością.

Jak wspomina, artystów w rodzinie nie było, chociaż ojciec „rysował profile”. – Z perspektywy czasu wydaje mi się to trochę banalne i naiwne, ale byłem tym zafascynowany. To mnie „wzięło” – mówi. Oscylował gdzieś pomiędzy sztuką cyrkową, czyli tańcem, śpiewem i akrobacjami, a rzeźbą. Inklinacje artystyczne i ciężki wypadek, któremu uległ w wieku 11 lat, przeważyły na korzyść tej drugiej.

Wżeniłem się w Bydgoszcz
Czego się nie robi dla sztuki! Z rodzinnego Olsztyna do liceum plastycznego w Lublinie pokonywał odległość czterystu kilometrów. – Nie ma przypadków, jest Opatrzność – tak kwituje swoje niepowodzenie podczas składania egzaminów na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Dzięki temu poznał „obieg sztuki” od podszewki, pracując w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Później wybrał Gdańsk. Nie zdał. Udało się dopiero za trzecim razem. Trafił na ciekawy czas... – Czekając na konsekwencje Sierpnia’ 80. czekałem na wyniki egzaminu. I jedno, i drugie zakończyło się pomyślnie. Zanim zacząłem malować, wiedziałem, że to właśnie chcę robić – zapewnia.

Skąd na tym szlaku wzięła się Bydgoszcz? – Wżeniłem się w to miasto, chociaż go unikałem, wybierając liceum plastyczne – dodaje. Zakopane, Gdynia Orłowo i Warszawa też nie wytrzymały konkurencji z Lublinem. – Lublin ma dużo zabytków, poza tym oddali wówczas do użytku Zalew Zemborzycki, a ja – rodem z Olsztyna – bez wody nie wyobrażałem sobie życia – tłumaczy. Teraz Bydgoszcz to „jego miasto”. Żona Małgorzata, dzięki której Waldemar Zyśk „zakotwiczył” nad Brdą, jest skrzypaczką w Capelli Bydgostiensis.

Jestem człowiekiem wierzącym
– Praktykowałem w zaciszu i półmroku gotyckiej katedry olsztyńskiej. Była dla mnie enklawą medytacji i modlitwy – wspomina. Kolejnym etapem „dojrzewania” były studia i stan wojenny. W 1982 roku zaczął malować Drogę krzyżową – nad „dyplomem” pracował trzy lata. Temat męczeństwa przedziwnie zakorzenił się w realiach Polski walczącej. – Widziałem odniesienia. Chrystus dostał ocet i w Gdańsku na półkach sklepów mięsnych też można było znaleźć smalec i ocet. To była kara dla narodu, który żądał chleba i wolności – podkreśla Zyśk. Droga na Golgotę zyskała wymiar symboliczny. Bohaterowie, tacy jak Weronika czy Cyrenejczyk, zostali „zredukowani” do dłoni. – Chrystus ma niejako podwójne oczy. Jedne patrzą na Weronikę, drugie – na odbiorcę. Jakby chciał powiedzieć: „Też możesz pomóc, też możesz być takim «Weronikiem» lub taką Weroniką”...

Inspiracje znajduje wszędzie. Tak było z obrazem „Veni Creator”. – Robiąc fotograficzne ujęcia Gdańska, zatrzymałem w kadrze witraż z remontowanego kościoła św. Jana – właściwie witraż zabity dechami. Okno to dla mnie symbol wolności i ten łuk gotycki jest nie tyle oknem, ile duszą, która się czasami „barykaduje” na innych. Potrzeba takiego destruktora, który rozbije te okowy, rozświetli wnętrze i posprząta. I to jest malarstwo religijne – kiedy malarz stawia sobie pytania i szuka na nie odpowiedzi.

Ojciec Pio i Matka Teresa to po Franciszku z Asyżu ulubieni święci Waldemara Zyśka. Dlaczego? Bo dotknęli cierpienia. – Jak nie portretować tych, którzy byli gigantami wiary i ducha? Kiedy maluję obrazy sakralne, Bóg trochę bardziej mnie doświadcza, niejako przygotowuje, żebym wszedł głębiej w temat, żebym nie prześlizgnął się tylko po jego powierzchni...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki