Logo Przewdonik Katolicki

Globalna pułapka

Renata Krzyszkowska
Fot.

Najwyższy czas uwierzyć, że żyjemy w szklarni, którą sami stworzyliśmy. Uwalniane przez człowieka gazy cieplarniane podgrzewają atmosferę i procesu tego nie da się łatwo zatrzymać. Woda z topniejących lodowców podnosi poziom mórz. W 2050 r. pod wodą może znaleźć się część nawet tak dużych miast jak Tokio, Nowy Jork, Amsterdam, a także tych nam bliższych,...

– Najwyższy czas uwierzyć, że żyjemy w „szklarni”, którą sami stworzyliśmy. Uwalniane przez człowieka gazy cieplarniane podgrzewają atmosferę i procesu tego nie da się łatwo zatrzymać. Woda z topniejących lodowców podnosi poziom mórz. W 2050 r. pod wodą może znaleźć się część nawet tak dużych miast jak Tokio, Nowy Jork, Amsterdam, a także tych nam bliższych, jak Gdańsk czy Szczecin – ostrzega Wojciech Stępniewski z organizacji ekologicznej WWF.

Z powodu wywołanego ociepleniem klimatu „wielkiego topnienia” Antarktyda traci rocznie około 152 km kw. lodu. W XX wieku średni poziom oceanów wzrósł o 10-20 cm. Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu ostrzega, że w tym stuleciu ich poziom może podnieść się o 45 cm, natomiast zdaniem niektórych klimatologów nawet o 70 cm. Całkowite stopnienie pokrywy lodu zachodniej Antarktydy lub Grenlandii spowodowałoby podniesienie się poziomu wody w oceanach aż o siedem metrów. Strefa tropikalna powiększa się. Jej granice przesuwają się ku biegunom. Badacze z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przeanalizowali dane satelitarne z ostatnich dwudziestu pięciu lat i odkryli, że w tym czasie granice między strefą tropikalną a subtropikalną przesunęły się na północ i południe o ponad 100 km. Cała strefa tropikalna powiększa się więc kosztem strefy klimatu umiarkowanego.

Europa w tropikach
W następnych dekadach granice strefy mogą się przesunąć o kilkaset kilometrów i pustynie wkroczą do strefy umiarkowanej. Pustynnieniem najbardziej zagrożone są obszary basenu Morza Śródziemnego, południe Europy czy północna część Bliskiego Wschodu. Upały powyżej 35 stopni, wysychające koryta rzek, straty w rolnictwie to już wydaje się latem w Europie normą. W Hiszpanii od stycznia prawie nie padało, rezerwy wody skurczyły się do ok. 54 procent. Hiszpania i Portugalia cierpią najbardziej. Nie dość, że leżą nad zamkniętym akwenem Morza Śródziemnego, to jeszcze w sąsiedztwie gorącego klimatu Sahary. Portugalia na południe od Lizbony może w tym stuleciu również zmienić się w pustynię. Naukowcy ostrzegają, że z roku na rok kraj ten nawiedzają coraz większe susze. Już teraz ciągle brakuje tu wody.

Procesy te nie omijają także Polski. Tegoroczny lipiec był w Warszawie najbardziej upalny od 227 lat, od początku prowadzenia pomiarów; zaś stan wód w polskich rzekach – najniższy od trzydziestu lat. W Warszawie Wisła ma niewiele ponad metr głębokości. Ubiegłoroczny raport WWF „Europe feel the heat” pokazał, że średnia temperatura latem wzrosła w Warszawie o 1,3 stopnia Celsjusza, z 19,6 stopni w 1970 roku do 20,9 stopni Celsjusza obecnie. Według raportu, polska stolica jest czwartym w kolejności europejskim miastem – po Londynie, Atenach i Lizbonie – pod względem wzrostu temperatury w ostatnich dekadach.

Będzie jeszcze cieplej
Gorąco jest także na innych kontynentach. Fala upałów połączona z wysoką wilgotnością powietrza nawiedziła środkowozachodnie stany USA. Tegoroczna susza w Afganistanie postawiła ten kraj na skraju kryzysu żywnościowego. W Australii tegoroczny styczeń należał do najcieplejszych w historii. Słupek rtęci wskazywał nawet 45 stopni Celsjusza. Rekordowe temperatury panowały także w Arktyce. Na Spitsbergenie w styczniu było cieplej niż w Polsce. Średnia temperatura w grudniu i styczniu wynosiła zaledwie minus 1,6 stopnia Celsjusza, czyli była o 13 stopni wyższa od średniej wieloletniej. W połowie stycznia słupek rtęci pokazał nawet 8 stopni Celsjusza. Na Islandii rekord temperatury był tylko o jeden stopień niższy. W ciągu ostatnich trzydziestu lat Ziemia ociepliła się średnio o 0,6 stopnia Celsjusza, a przez ostatnie sto lat – o 0,8 stopnia Celsjusza. W obecnym wieku średnia temperatura może wzrosnąć nawet o 5 stopni Celsjusza. Zdaniem niektórych, np. brytyjskiego klimatologia Jamesa Lovelocka, wzrost ten może być jeszcze nawet o trzy stopnie większy.

Bilans nie wychodzi na zero
Naukowcy z NASA zaobserwowali, ze Ziemia absorbuje więcej energii ze Słońca, niż oddaje z powrotem w przestrzeń kosmiczną. W obliczeniach wykorzystali pomiary temperatur oceanów z ostatnich dziesięciu lat. Dane te wprowadzili do stworzonego przez nich komputerowego modelu klimatu Ziemi. Okazało się, że na każdy metr kwadratowy powierzchni Ziemia absorbuje 0,85 wata energii więcej, niż jej emituje w przestrzeń kosmiczną. Stanowi to w sumie równowartość energii wytworzonej przez prawie pół miliona 1000-megawatowych elektrowni. Przyczyną „uwięzienia” dodatkowej energii w atmosferze jest bez wątpienia emisja gazów cieplarnianych: dwutlenku węgla, metanu i podtlenku azotu. Otaczają one kulę ziemską i stanowią jak gdyby „dach szklarni” zatrzymujący w atmosferze ciepło promieni słonecznych.

Upalne lata będą pod koniec XXI w. już coroczną normą. Coraz rzadsze będą mroźne zimy. Z czasem zanikną też pory roku, a pozostanie jedynie pora deszczowa i sucha.

Nie liczmy na polityków
– Zmiany klimatu nie są już jakąś odległą groźbą. Dzieją się tu i teraz na naszych oczach – mówi Wojciech Stępniewski. – Aby uniknąć tak katastrofalnych skutków zmian klimatycznych, rządy wszystkich państw powinny jak najszybciej zredukować emisję głównego gazu powodującego efekt szklarniowy, czyli dwutlenku węgla, do atmosfery. Polscy politycy – wydaje się – nie rozumieją tego aspektu, na co dowodem jest najnowszy Krajowy Plan Rozdziału Uprawnień do emisji CO² na lata 2008-2012, w którym przyjmuje się, że emisja dwutlenku węgla w Polsce wzrośnie o 17 proc. w porównaniu z emisją założoną w poprzednim Planie Rozdziału na lata 2005-2007. Tymczasem w przyjętej kilka lat temu Polityce Klimatycznej do roku 2020 zakładano redukcję emisji CO² o 40 proc. w porównaniu z emisją w roku 1988.

Co natomiast mogą zrobić zwykli ludzie oprócz przygotowania się na ocieplenie klimatu? Ekolodzy podpowiadają: trzeba zacząć szanować wodę i energię elektryczną, np. docieplić dom, wymienić okna na szczelniejsze, wyłączać z sieci na noc urządzenia pozostające w stanie czuwania, nie pozostawiać niepotrzebnie zasilaczy i ładowarek pod prądem. Kupując nowe sprzęty AGD, warto zwracać uwagę, czy są one energooszczędne, warto też zamienić żarówki na świetlówki kompaktowe. Oprócz wzrostu poczucia odpowiedzialności za naszą planetę w naszych portfelach zostanie więcej zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki