Logo Przewdonik Katolicki

I nasze to orędowniczki…

Adam Gajewski
Fot.

Niech wybaczą mi poloniści; podczas swej pierwszej krótkiej wizyty w Nowogródku na Białorusi nawet nie zajrzałem do Muzeum Adama Mickiewicza. Nie starczyło czasu. Całą uwagę poświęciłem historii jedenastu męczeńskich nazaretanek. Wyjeżdżałem zadumany. Jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, iż wielu mieszkańców Bydgoszczy nowogródzkim świadectwem wiary żyje nieomal na co dzień....

Niech wybaczą mi poloniści; podczas swej pierwszej krótkiej wizyty w Nowogródku na Białorusi nawet nie zajrzałem do Muzeum Adama Mickiewicza. Nie starczyło czasu. Całą uwagę poświęciłem historii jedenastu męczeńskich nazaretanek. Wyjeżdżałem zadumany. Jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, iż wielu mieszkańców Bydgoszczy nowogródzkim świadectwem wiary żyje nieomal na co dzień. Niektórzy od dziesięcioleci.

Było ich jedenaście: s. Stella, przełożona tamtejszego domu zakonnego, s. Rajmunda, s. Daniela, s. Kanuta, s. Imelda, s. Sergia, s. Gwidona, s. Felicyta, s. Heliodora, s. Gwidona oraz s. Felicyta. Zginęły o świcie, 1 sierpnia 1943 roku, w lesie. Hitlerowcy troszczyli się, aby ta zbrodnia nie miała świadków, poszła w niepamięć. – Niemcy zgładzili nawet chłopca, którego prawdopodobnie zmusili do kopania dołu na ciała rozstrzelanych. Mieszkańcy, wiedząc, że siostry uwięziło gestapo, zaczęli snuć najgorsze przypuszczenia. Kobiety krążyły pomiędzy komisariatem i więzieniem. Były wyrzucane, zastraszane. – opowiada białoruska nazaretanka, s. Maria Vianneja, oprowadzając mnie po nowogródzkiej farze. – Zakonnice nie wrócą! Zamordowano je! Ludzie to zrozumieli, patrząc na puste klęczniki w kościele. Modlono się już za ich dusze, a nie o ocalenie... – dodaje przewodniczka.

Klęczniki pozostają puste do dziś.

Zwycięstwo prawdy
Zmowa morderców nie na długo utrzymała się w sekrecie. Patrząc z perspektywy lat, wypadki zdają się układać w Boży zamysł, w świadectwo, które odmieniło już niejedno życie, w świadomą ofiarę. Gestapowcy nie schwytali dwunastej zakonnicy, s. Marii Małgorzaty, pracującej w miejscowym szpitalu, umknął im również rektor kościoła farnego, kapelan nazaretanek – ks. Aleksander Zienkiewicz. Do tej dwójki szybko zaczęli zgłaszać się świadkowie. Być może jeden z egzekutorów, skruszony, spotkał się z ks. Zienkiewiczem w konfesjonale. Tatar, pracujący jako palacz na nowogródzkim posterunku, wchodząc do celi, w której siostry spędziły ostatnie godziny przed egzekucją, zapamiętał odciśnięte w kurzu posadzki zarysy rozkrzyżowanych ciał. Na wysokości twarzy – plamy wilgoci, od oddechu lub łez. Siostry modliły się. Kolejni świadkowie potwierdzili, iż z godnością przyjęły śmierć, ofiarując się za życie wcześniej aresztowanych w mieście zakładników, swojego kapelana! Odnaleziono ich mogiłę. Nie zdobyto jeszcze Berlina, gdy mieszkańcy Nowogródka, w marcu 1945 roku, ekshumowali szczątki swych bohaterek i złożyli je w pobliżu fary. Rosła sława męczenniczek. Prywatny kult, podejmowany przede wszystkim przez kresowiaków, wraz z falą repatriacji rozlewający się po Polsce, dał asumpt do otwarcia procesu beatyfikacyjnego. Kiedy Jan Paweł II 24 kwietnia 1989 roku wynosił rozstrzelane nazaretanki do chwały ołtarza, na Plac Świętego Piotra przybyło wielu Polaków. Kilkudziesięcioosobowa grupa pątników wyruszyła z grodu nad Brdą! Odnalazłem kilku spośród nich.

Koniec części pierwszej

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki