Logo Przewdonik Katolicki

Historie z Nowogródka

Monika Białkowska
Fot.

Historia króla Jagiełły i Sonki, która miała się stać królową Zofią. Historia poety znad jeziora Świteź. Trzecia wreszcie, najnowsza i najbardziej Boża historia sióstr, które poszły do lasu umrzeć, żeby inni mogli żyć.

 

Te trzy wielkie historie spotykają się w jednym miejscu: w Białej Farze w Nowogródku, czyli ufundowanym przez wielkiego księcia Witolda kościele Przemienienia Pańskiego.

 

Królowa od Biblii

W zewnętrzną ścianę Białej Fary wmurowana jest tablica, informująca o ślubie króla Jagiełły z Sonką. W 1420 r. król Władysław Jagiełło miał już, według różnych historyków, 60 lub 70 lat. Odwiedzając zamek Druck niedaleko Mohylewa, spotkał się z Andrzejem Holszańskim i zainteresował jego młodszą córką, piętnastoletnią Sonką. W tamtych czasach uczeni medycy przekonywali, że stary mężczyzna i młoda kobieta spodziewać się mogą licznego potomstwa. Do małżeństwa namawiał Jagiełłę również spowinowacony z Sonką książę Witold. Aby móc poślubić polskiego króla, prawosławna Sonka przyjęła więc chrzest w obrządku katolickim i stała się Zofią. Ślub odbył się w lutym 1422 r. w kościele Przemienienia Pańskiego w Nowogródku. Małżeństwo to było trudne, nie tylko ze względu na ogromną różnicę wieku, ale także na niechęć wawelskiego środowiska oraz córki króla do młodej królowej, a także częste wyjazdy Jagiełły. Królowa Zofia była oskarżana o niewierność, więziona i sądzona. Oskarżano ją o otrucie Jadwigi, córki Władysława Jagiełły – ale to właśnie ona stała się inicjatorką pierwszego, niedokończonego przekładu Biblii na język polski, tak zwanej Biblii królowej Zofii. 

 

Ziemia wieszcza

Pamiątkowa tablica w kościele przypomina, że tu właśnie, w nowogródzkiej farze, w lutym 1799 r. ochrzczony został Adam Mickiewicz. W bocznej kaplicy znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Nowogródzkiej, kopia XVIII-wiecznego obrazu z dawnego kościoła jezuitów. O tym właśnie obrazie pisał Mickiewicz w inwokacji do Pana Tadeusza: „Ty, co gród zamkowy Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem! Jak mnie dziecko do zdrowia przywróciłaś cudem, (gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę ofiarowany, martwą podniosłem powiekę i zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu iść za wrócone życie podziękować Bogu), tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”.

Oprócz pamiątkowej tablicy w kościele ślady Mickiewicza można znaleźć w Nowogródku również w innych miejscach. W 1803 r. Mikołaj Mickiewicz kupił plac, na którym stał niegdyś dom burmistrza Nowogródka, spalony pół wieku wcześniej. Ojciec Adama na zastanych piwnicach i podmurówkach wybudował murowany dom. Było to nie lada osiągnięcie, ponieważ w tamtym czasie murowane były w Nowogródku tylko kościoły i klasztor. Rodzina Mickiewiczów mieszkała w tym domu aż do czasu, gdy władze carskie skonfiskowały go bratu Adama, Franciszkowi – za udział w powstaniu listopadowym.

Dziś tego domu już nie ma. Istniejący dworek Mickiewicza wybudowany został w II połowie XIX w. w miejscu dawnego spalonego budynku – ale zachowuje kształt poprzedniego. W tym właśnie miejscu przyszły wieszcz spędził swoją młodość, a dziś mieści się tu Muzeum Adama Mickiewicza. Muzeum to próbowano tworzyć już w roku 1920, ostatecznie udało się to uczynić we wrześniu 1938 r. W czasie II wojny światowej w budynek trafiła niemiecka bomba, a większość eksponatów wywieziono do Polski. Ponownie ekspozycję otwarto w 1971 r., a w latach 90. XX w. dzięki polskiej firmie przy dworku odtworzono oficynę, studnię, altanę i budynki gospodarcze.

 

Dwanaście kobiet

Jednak w Nowogródku najważniejsi nie są królowie i poeci, ale kobiety. Dokładniej – dwanaście kobiet, często prostych i niewykształconych.

Siostra Stella Mardosewicz, której nie chciano przyjąć do zgromadzenia ze względu na poważną wadę serca, a którą młodzież nowogródzka nazywała „mamą”. Siostra Imelda, zakrystianka, która ministrantom powtarzała, że tak jak czyste są ich komże, tak samo czyste mają być serca. Siostra Rajmunda, która nigdy nie chodziła do szkoły, a która każdą wolną od pracy chwilę spędzała w kaplicy. Siostra Daniela, którą kapelan nazywał cichym i dyskretnym Aniołem Stróżem. Siostra Kanuta, która tuż przed ślubem we śnie usłyszała zapowiedź męczeństwa: „Nie wychodź za Stanisława, twój Oblubieniec czeka na ciebie w Grodnie, a jako prezent ślubny podaruje ci czerwoną sukienkę”. Siostra Sergia, która najbardziej lubiła rozmawiać o Matce Bożej. Siostra Gwidona, najweselsza z sióstr, a przy okazji tytan pracy, szczególnie oddana ogrodowi. Siostra Felicyta, której nie można było nie kochać. Siostra Heliodora, ulubienica małych dzieci z Nowogródka. Siostra Kanizja, zwana „siostrą Dyscypliną”, ale lubiana i szanowana przez młodzież. Siostra Boromea, wrażliwa i subtelna szlachcianka, która już czasie wojny za zgodą przełożonych wyjechała do domu, ale przynaglana przez wewnętrzny głos wróciła, prosto na męczeństwo. Wreszcie siostra Małgorzata, cudownie ocalona na życie równie trudne, jak męczeństwo. To właśnie one, nazaretanki, rozsławiają dziś imię Nowogródka na cały chrześcijański świat.

 

Nie opuszczać!

W 1795 r., w trakcie III rozbioru Polski Nowogródek został zagarnięty przez Rosję. Wojska polskie powróciły w czasie wojny Napoleona z Rosją. Po odwrocie armii Napoleona miasto znów znalazło się pod władzą rosyjską – blisko połowę jego mieszkańców stanowili wówczas Żydzi, drugą grupą co do liczebności byli Polacy, trzecią – Tatarzy. Miasto czynnie wzięło udział w powstaniu styczniowym, za co zostało ukarane między innymi likwidacją gimnazjum oraz zamienianiem kościołów katolickich oraz cerkwi unickich na cerkwie prawosławne. W 1920 r. Nowogródek znów stał się miastem polskim i stolicą województwa. Właśnie wtedy na scenie historii pojawiają się odważne siostry nazaretanki.

Dwanaście sióstr nazaretanek przyjechało do Nowogródka w 1929 r. Początkowo zostały przyjęte bardzo niechętnie i chciały miasto opuścić. Wówczas usłyszały od bp. Zygmunta Łozińskiego polecenie: „Nowogródka nie opuszczać, na stanowisku trwać, taka jest wola Boża i moja”. Nikt nie wiedział wówczas, że polecenie wypełnią do końca.

Siostry zostały w mieście. Uczyły dzieci religii, prowadziły internat i szkołę powszechną.

Wojenna historia zaczęła się od zrzucanych na miasto ulotek, w którym sowiecka armia informowała, że już niedługo wyzwoli Nowogródek od jego dotychczasowego ciemiężcy. Kiedy Rosjanie zdobywali Nowogródek, siostry mało nie uległy panice, ale sytuację szybko opanowała przełożona, s. Stella. „Gdzie mamy iść? Do Jezusa!” – powiedziała, prowadząc siostry do kaplicy. Wtedy już wiedziały, że dobrowolnie z Nowogródka nie odejdą.

Pod sowiecką okupacją siostrom odebrano szkołę i zmuszono je do opuszczenia pomieszczeń gospodarczych. Wszystkie poza siostrą Imeldą zdjęły habity i podjęły świecką pracę, żeby zdobyć minimalne choćby środki do życia. Mieszkały oddzielnie, u miejscowych dobrych ludzi, spotykając się tylko w kościele, na Mszy św. i codziennym Różańcu przed Najświętszym Sakramentem.

 

Ksiądz jest bardziej potrzebny

W lipcu 1941 r. okupanta sowieckiego zastąpił okupant niemiecki. Niemcy starali się skłócić miejscową ludność, nastawiając zwłaszcza Białorusinów przeciw Polakom.

Siostry wróciły do klasztoru, mogły znów włożyć habity. Na prośbę rodziców miejscowe nie przerywały uczenia dzieci, ale organizowały tajne nauczanie języka polskiego i historii w domach. Dzieci przygotowywane były również do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. Siostry działały też charytatywnie, przygotowując paczki dla deportowanych na Syberię i do Kazachstanu.

W połowie lipca 1943 r. w mieście odbyła się pierwsza egzekucja 60 mieszkańców miasta. Gdy do podobnej egzekucji szykowano kolejnych 120 ofiar, przełożona nazaretanek s. Stella modliła się w obecności kapelana i rektora miejscowej fary, ks. Aleksandra Zienkiewicza: „Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny – modlimy się nawet o to”. Prosiła również o ocalenie jedynego w mieście kapłana: „Ksiądz Kapelan jest bardziej potrzebny ludziom niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż Księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara”.

 

Jak one szły!

Uwięzionych 120 osób, zamiast na śmierć, wysłano na roboty do Niemiec. 31 lipca 1943 r. siostry zostały wezwane na komisariat. Poszły, odprawiwszy przedtem wieczorne nabożeństwo. Zabrakło jednej, siostry Małgorzaty Banaś, która tego dnia pracowała jeszcze w szpitalu. Siostry zamknięto w piwnicach, a następnego dnia o świcie wywieziono do pobliskiego lasu i bez sądu i wyroku rozstrzelano. Przed straceniem siostry nie pozwoliły zdjąć sobie habitów. Padły na kolana, modląc się i żegnając ze sobą nawzajem. Umierały na klęczkach. Najstarsza z nich, siostra Stella Adela Mardosewicz, miała wówczas 55 lat. Najmłodsza, siostra Boromea Weronika Narmontowicz, nie miała jeszcze skończonych 27 lat.

Jeden z gestapowców, który stołował się u Polki, w niedzielę 1 sierpnia 1943 r. zjawił się na śniadaniu. W pewnym momencie złapał się za głowę i mówił: „Ach, jak one szły, trzeba było widzieć, jak one szły!”. Tymczasem ludzie, którzy przyszli do kościoła, zamiast sióstr zastali tylko puste klęczniki…

W marcu 1945 r. ciała nazaretanek ekshumowano i przeniesiono do wspólnego grobu przy kościele – dziś złożone są w sarkofagu wewnątrz Białej Fary. Dwunasta, ocalona siostra Małgorzata Banaś po wojnie troszczyła się o grób swoich towarzyszek. Nie wyjechała z miasta, choć nie było w nim ani jednego księdza, choć podpalano jej drzwi i wybijano okna, choć wszystkie kościoły były zamknięte. Mieszkała zdana tylko na siebie w maleńkiej zakrystii. Organizowała modlitwy, rozkładając na ołtarzu szaty liturgiczne i uczyła religii – sama, aż do roku 1956, kiedy wrócił z zesłania pierwszy ksiądz. Zmarła w 1966 r. Beatyfikacji jedenastu męczennic dokonał papież Jan Paweł II w marcu 2000 r. Proces beatyfikacyjny dwunastej, ocalałej z męczeństwa nazaretanki trwa.

 

 


 

Informacje praktyczne

Nowogródek znajduje się obecnie w granicach Białorusi. Najprościej jechać tam na pielgrzymkę lub wycieczkę, organizowaną przez profesjonalne biuro podróży.

Do wjazdu na Białoruś wymagane są wizy. Krótkoterminowa jednokrotna wiza kosztuje 25 euro, można ją uzyskać wyłącznie w konsulatach białoruskich w Warszawie, Gdańsku, Białymstoku i Białej Podlaskiej – nie jest możliwe uzyskanie wizy na granicy. Aby otrzymać wizę, należy mieć przy sobie paszport, aktualną fotografię, wypełniony wniosek oraz polisę ubezpieczenia medycznego, honorowaną na terytorium Białorusi. Wiza zostaje wydana w ciągu pięciu dni.

Walutą obowiązującą na Białorusi jest rubel białoruski.

Kierowcy powinni wykupić zieloną kartę.

Podczas wyjazdu bardzo przyda się znajomość języka rosyjskiego i cyrylicy.

 

W Nowogródku warto zobaczyć również:

  • Górę zamkową, na której niegdyś stała twierdza Mendoga, z ruinami zamku księcia Witolda
  • Kopiec Mickiewicza, usypany obok Góry Zamkowej w 1939 r. Kamień węgielny pod Kopiec położył prezydent Stanisław Wojciechowski, a ziemię zwieziono z różnych miejsc Polski i wszystkich miejsc tułaczki poety
  • prawosławny sobór św. Borysa i św. Gleba, najstarszą cerkiew w mieście
  • cmentarz tatarski i meczet, siedzibę największej gminy tatarskiej w II Rzeczypospolitej, wybudowany z przywileju króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który odwiedził m.in. prezydent Ignacy Mościcki,
  • podominikański kościół św. Michała Archanioła. W klasztorze przy kościele mieściła się szkoła, do której chodził Adam Mickiewicz
  • jezioro Świteź, znane z ballad Mickiewicza – można się w nim kąpać

 

 


 

Ks. dr Andrzej Panasiuk, proboszcz parafii w Mieścisku

 

– Po latach próbuję odczytać to, co zapisało się w sercu podczas moich pobytów w Nowogródku. Byłem tam kilka razy, ale zawsze to samo ożywało i przemawiało do duszy. One – nazaretanki, które ofiarowały się za kapłana. Ten „targ” o ludzkie życie. I potwierdzenie, że miłość ma moc. Kiedy stąpałem po leśnej wąskiej ścieżce, ich ślady były tajemniczo obecne. Tą samą ścieżką w tym samym czasie szły dwa wojska. Jedni w mundurach z połamanym krzyżem i one, w habitach z krzyżem Zbawiciela na sercach. Medytacja rodziła się sama. Pascha nabierała kształtów, wschodziło niedzielne słońce. Próbowałem wglądnąć do skrytki za ołtarzem – do celi dwunastej nazaretanki. Siostra Małgorzata Banaś przeżyła tam długie dni i miesiące. Ocalała w przebraniu świeckim. Teraz miała kochać za wszystkie dwanaście.

I dom, który trwa na skale. A w domu wypiekają chleb na ołtarz. Zawsze to robiły. Kolejne pokolenie wyciska opłatki starymi matrycami. I one, męczennice z Nowogródka, jak „stare matryce” wyciskają na spotkanych po latach przechodniach swojego ducha.

Niby zostały tylko strzępy wspomnień. Ale ożywa coś, co jest obecne, coś, co przekroczyło granice czasu i przestrzeni. Żywa ofiara za kapłana i hostie wkładane w nasze kapłańskie dłonie. Wypieczone na ogniu miłości.

 

 

Ewelina Muszyńska, Mogilno

– Do Nowogródka pojechałam kilka lat temu, do znajomych, którzy krótko tam mieszkali. Miasteczko wydawało mi się dość spokojne, senne, jakby nikt się nigdzie nie spieszył. Kościoły wyraźnie potrzebowały remontów, zniszczone, smutne. W dawnym klasztorze Dominikanów był podobno magazyn mebli, potem klub młodzieżowy z toaletami w miejscu prezbiterium, potem jeszcze wybuchł pożar, przykro było patrzeć na te ruiny. Ale to nie znaczy, że Nowogródek jest przygnębiający. Uliczki są bardzo malownicze, wąskie i kręte, z odnowionymi kamienicami. Największe wrażenie zrobił jednak na mnie kościół Przemienienia Pańskiego („Biała Fara”) i historia sióstr nazaretanek. Widziałam pomieszczenie, w którym przez kilka lat mieszkała siostra Małgorzata – ciemne, małe, aż nieprawdopodobne się wydaje, że można tam żyć i nie zwariować. Widziałam puste klęczniki, które podobno stoją w tym samym miejscu od śmierci sióstr. Przy klasztorze Nazaretanek mogłam też zobaczyć pamiątki po błogosławionych siostrach – notatki, zdjęcia, różaniec i krzyż.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki