Logo Przewdonik Katolicki

I nasze to orędowniczki...

Adam Gajewski
Fot.

Gdy 5 marca 2000 roku Ojciec Święty Jan Paweł II dokonywał uroczystej beatyfikacji zamordowanych przez Niemców jedenastu zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu Męczennic Nowogródzkich, na rzymskim Placu św. Piotra obecna była kilkudziesięcioosobowa grupa pielgrzymów z Bydgoszczy. Pojechali również ci, dla których męka sióstr jest faktem jakby...

Gdy 5 marca 2000 roku Ojciec Święty Jan Paweł II dokonywał uroczystej beatyfikacji zamordowanych przez Niemców jedenastu zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu – Męczennic Nowogródzkich, na rzymskim Placu św. Piotra obecna była kilkudziesięcioosobowa grupa pielgrzymów z Bydgoszczy.

Pojechali również ci, dla których męka sióstr jest faktem jakby „wplecionym” we własny życiorys. W mieście nad Brdą znajdujemy i krewnych męczenniczek, i dawnych mieszkańców ziemi nowogródzkiej...

„Będą nas strzelać”
Wieś Litówka, Nowogórdek i okolice stanowiły krainę szczęśliwego dzieciństwa Antoniego Sawiełajca. Do momentu wybuchu wojny. Okupacja sowiecka, później niemiecka, egzekucje, wywózki, zagłada żydowskiego getta ułożyły się w koszmar, którego nawet upływający czas nie jest w stanie zatrzeć: – To było jakieś szaleństwo... – komentuje mieszkający w Bydgoszczy rozmówca. – Świat, w którym obok siebie żyli Białorusini, Polacy, Tatarzy, Żydzi, postanowiono zniszczyć. Chodziliśmy do szkół, więc dużo widzieliśmy. Sowieci wywozili, sprowadzili NKWD. Pamiętam początek najazdu Niemców. Nadleciały samoloty, zakołowały – zrzuciły bomby. Wielu myślało, że nadchodzi wyzwolenie spod władzy Stalina, mało co przecież wiedzieliśmy o zbrodniach, jakie działy się w Polsce. Hitlerowcy przegnali Sowietów. Na początku był fałszywy spokój. Potem szok; w nasz rodzinny, stary młyn uderzyła bomba, uszkadzając komin. Ojciec zabrał się do naprawy. Wtedy rowerami nadjechali Niemcy. Oficer z obstawą. Krzyczą „komm, komm” do taty. Mój ojciec lata przepracował w Ameryce, podchodzi więc do dowódcy i zgaduje po angielsku. Tamten odpowiada. Wytwarza się niesamowita sytuacja; siadają przy ognisku, rozmawiają na oczach wszystkich, ale nikt ich nie rozumie. Wieczorem przysłuchałem się, jak ojciec tłumaczył mamie: „Niemiec hitlerowcem nie jest, ale służy w armii. Wie o strasznych sprawach. Polaków mordują. I nas też będą strzelać”. Zdrętwiałem ze strachu! Krótko potem zaczął się terror. Słyszeliśmy strzały, krzyki ofiar egzekucji. Wymordowali pierwszą grupę zakładników, wśród nich także kilku księży. Zamęczyli getto. Na rynku stała szubienica, niemal ciągle kogoś wieszali. Potworności! – unosi się Sawiełajc. – Okupacyjne życie Nowogródka, Polaków, jeszcze mocniej skupiło się wokół białej fary, naszych nazaretanek, które od lat posługiwały tutaj, ucząc dzieci, pomagając w szpitalu. Obserwowaliśmy, jak okupanci przenosili je do coraz gorszych domów, zlikwidowali ich szkołę. Siostry starały się jednak zawsze służyć radą, pociechą – dlatego zbierały informacje, nasłuchiwały wojennych komunikatów. Bywało, że i mi wsadzano do schowka w tornistrze jakąś karteczkę, kazano zanieść siostrom. Nie wiem, co tam było napisane...

W połowie1943 roku Niemcy przygotowali nową falę terroru. – Przyjechało dwóch gestapowców z Baranowicz, „specjalistów”. Wielkie aresztowania – dwie setki nowych zakładników! Każą zgłosić się siostrom – podobno „do pracy”. Idą, oprócz jednej, która akurat posługuje w szpitalu. Do ukrycia się zostaje nakłoniony kapelan, ks. Aleksander Zienkiewicz... – opowiada Sawiełajc.

Wymodlone męczeństwo
Proces beatyfikacyjny ustalił niezbicie, iż nazaretanki już wcześniej przygotowywały się duchowo do męczeństwa. Myślały o losie zakładników. Błogosławiona s. M. Stella wyznała kapelanowi: „Jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niechaj raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny – modlimy się o to”.

Tak się stało. – Siostry zamordowano, zakładnicy przeżyli – nawet ci, których wywieziono na roboty. To był tragiczny, nowogródzki cud! – pointuje pan Antoni. – Długo nie mogliśmy otrząsnąć się po śmierci sióstr. W Nowogródku formowano białoruski kolaboracyjny oddział kawalerii. Akowska partyzantka obarczała ich odpowiedzialnością za śmierć nazaretanek. Gdy szli na ćwiczenia, ostrzelano ich kolumnę. Białorusini wydali więc specjalne oświadczenie, iż w sprawie sióstr są niewinni! Nawet w ogromie zbrodni okupacji ta była szczególnie haniebna! – podkreśla Sawiełajc.

Koniec części drugiej

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki