Czas przebudzenia

Msza Święta o szóstej rano i szybki wymarsz z katedry miały uchronić pątników przed letnim skwarem. Z hasłem Królowo Polski Przyrzekamy ponad tysiąc pielgrzymów wyruszyło 21 lipca na trasę Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymki Bydgoskiej na Jasną Górę. Każdego dnia czeka ich 30-kilometrowy etap. Do Częstochowy dojdą 31 lipca.



Pątników w bydgoskiej katedrze przyjął...
Czyta się kilka minut

Msza Święta o szóstej rano i szybki wymarsz z katedry miały uchronić pątników przed letnim skwarem. Z hasłem „Królowo Polski Przyrzekamy” ponad tysiąc pielgrzymów wyruszyło 21 lipca na trasę Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymki Bydgoskiej na Jasną Górę. Każdego dnia czeka ich 30-kilometrowy etap. Do Częstochowy dojdą 31 lipca.

Pątników w bydgoskiej katedrze przyjął bp Jan Tyrawa, który podkreślił, że pielgrzymka to czas przebudzenia. – Niech Chrystus wyzwoli w nas moc odpowiedzialności za ojczyznę, rodzinę oraz wspólnoty czy instytucje, które organizują nasze życie. Niech się obudzi myśl o słabościach, grzechach i przewinieniach, aby ta pielgrzymka mogła przynieść owoce odnowienia i umocnienia.

Wczesne wyjście pątników miało wyprzedzić letni upał i pozwolić na „sprawniejsze dojście do Złotnik”. W tym roku nie zabraknie zmian na trasie. – Omijamy Piotrków Kujawski i Koło. Pielgrzymów czeka za to przeprawa promem na Warcie. Pierwsza między Koninem a Kołem, druga w okolicy Uniejowa. To oszczędność 25 kilometrów – przyznaje ks. Jacek Salwa, koordynator pielgrzymki diecezjalnej.

Na czele grupy czerwonej (prawie 50-osobowej) po raz kolejny stanął ojciec Marek Karczewski CSSp. – Każdy idzie ze swoimi intencjami, by zanieść w sercu to, co zgodne z wolą Bożą. Podziękowania i prośby będziemy dźwigać na barkach i coraz bardziej strudzonych nogach – mówi.

Z Górki Klasztornej wyruszyło ponad sto osób – w dużej mierze są to ludzie młodzi. Grupa złota połączy się z bydgoskimi pielgrzymami w Licheniu. – Pielgrzymowanie jest dla młodzieży poszukiwaniem – stawianiem pytań i szukaniem odpowiedzi. Próbą zobaczenia Pana Boga inaczej – twierdzi ks. Andrzej Kościukiewicz MSF.

Wiesław Kajdasz pierwsze „setki kilometrów” przeszedł z pielgrzymką warszawską – zaczął w 1978 roku. Na jasnogórskim szlaku stawał szesnaście razy. Uważa, że dopiero na tej drodze „można odkryć samego siebie”. Małgosia Zasępa w pielgrzymim rynsztunku zgłosiła się po raz czternasty. – Na trasie dotykam trudu i cierpienia, ale też radości wędrowania we wspólnocie. Odkrywam, co w życiu ważne – że jest nadzieja, że życie ma sens.

Joasia Miłkowska „naładuje akumulatory” po raz dziesiąty. Już wie, że podczas kilku lipcowych dni będzie się uczyć siebie i drugiego człowieka. Bo pielgrzymka to „życie w pigułce”. Paulina i Kinga z grupy zielono-żółtej, choć idą po raz czwarty, też wiedzą, czego mogą się spodziewać. – To źródło siły na dalsze wędrowanie przez życie, pokonywanie codziennych trudności, to źródło optymizmu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2006