Logo Przewdonik Katolicki

Karnawał, karnawał...

Krystyna Pawłowska
Fot.

Karnawał, zwany po staropolsku zapustami, to czas wesołych zabaw, ulicznych maskarad i towarzyskich spotkań. Obejmuje on okres od Nowego Roku do Środy Popielcowej, która w Kościele katolickim rozpoczyna Wielki Post. Granica pomiędzy karnawałem a postem stwarzała wiernym niemało kłopotów, o czym informują źródła mówiące o karach nakładanych na opornych. Perspektywa postu, w którym...

Karnawał, zwany po staropolsku zapustami, to czas wesołych zabaw, ulicznych maskarad i towarzyskich spotkań. Obejmuje on okres od Nowego Roku do Środy Popielcowej, która w Kościele katolickim rozpoczyna Wielki Post. Granica pomiędzy karnawałem a postem stwarzała wiernym niemało kłopotów, o czym informują źródła mówiące o karach nakładanych na opornych. Perspektywa postu, w którym dawniej całkowicie wstrzymywano się od jedzenia mięsa i nabiału sprawiała, że już od średniowiecza w miastach, a także na wsiach, szczególnie hucznie obchodzono ostatnie dni karnawału, dla których tradycja ugruntowała takie pojęcia, jak: "szalone dni", "kuse dni" (dni diabelskie) czy ostatki. Sama nazwa karnawału, jak zgodnie przyjmują dziś badacze, wywodzi się z łaciny, z której przedostała się do języka włoskiego i od słowa carnisprivium przekształciła się w słowo carnevale, co oznacza pożegnanie się z mięsem. Dawna polszczyzna przekalkowała to słowo na "mięsopust", który odnosił się do trzech ostatnich dni karnawału. W "Kiermaszu wieśniackim" - sowizdrzalskim utworze poetyckim z początku XVII w. czytamy:
"Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
i żubrowe pieczenie".
Dawne opisy obyczajów wyraźnie wskazują na to, że pożegnanie mięsa (i w ogóle tłustych potraw) wiązało się z nieustannym biesiadowaniem. Trzeba było szybko opróżniać komory i spiżarnie i spożyć jak najwięcej zakazanych w poście produktów. Już średniowiecze wykształciło wiele obyczajowych zachowań, które odnosiły się do wszystkich niemal stanów. Najbardziej w czasie postu tracili przedstawiciele cechu rzeźnickiego, dlatego w miastach europejskich w XVI i XVII w. to im powierzano przygotowywanie ulicznych festynów, podczas których obnoszono olbrzymie kiełbasy, co w konsekwencji wiązało się z ich spożyciem na koniec zabawy. Jako ciekawostkę można podać, że w Królewcu, w 1593 r., 91 czeladników rzeźniczych niosło kiełbasę o wadze 434 funtów.
Na okoliczność festynów przebierano się m.in. za Żydów, Cyganów, za kozły, niedźwiedzie... W dużych miastach i rezydencjach magnackich urządzano bale, zwane redutami. Szlachta spędzała czas na kuligach, najeżdżając niespodziewanie sąsiadów we dworach i pustosząc do cna wszelkie ich zapasy. W miastach polskich praktykowano zwyczaje piętnujące staropanieństwo lub starokawalerstwo, o czym przypomina na początku XVII w. Kacper Miaskowski, pisząc o zwyczaju zaprzęgania do kłody lub kloca młodych dziewcząt:
"Ci gonią dziewki, co je w kloce zaprzęgają,
A one się nie bardzo, widzę, ociągają".
Kłoda symbolizowała małżeńskie jarzmo. Zaprzęgnięta doń dziewczyna musiała się wykupić lub czekać, aż złapana zostanie inna panna.
Wiele staropolskich obyczajów przechowała polska wieś, wzbogacając je własnym kolorytem. Na Kujawach tradycyjne obchody przebierańców kończyły się wspólną zabawą urządzaną w karczmie, czyli "podkoziołkiem". Przebierańcy zapustni corocznie pojawiają się na kujawskich wsiach, wzbudzając wiele emocji wśród mieszkańców. Od kilkunastu lat, dzięki inicjatywie Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, w ostatnią niedzielę karnawału najpiękniejsze grupy zapustne prezentują się przed mieszkańcami nadwiślańskiego grodu. Barwne postacie i ich niekonwencjonalne zachowania przypominają nie tylko o dawnych tradycjach, lecz i o źródłach europejskiego karnawału.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki