Dlaczego Leon XIV odwiedza Francję? To klucz do przyszłości Kościoła

Papież nie przyjeżdża do kraju, który odzyskał swoją religijną przeszłość, ale do społeczeństwa poszukującego nowego języka dla pytań o człowieka, kulturę, technologię i przyszłość Europy.
Czyta się kilka minut
Tłum wiernych wiwatujący na cześć Benedykta XVI przed Katedrą Notre Dame podczas jego wizyty apostolskiej we Francji. 12 września 2008 r. | fot. Godong/UIG/East News
Tłum wiernych wiwatujący na cześć Benedykta XVI przed Katedrą Notre Dame podczas jego wizyty apostolskiej we Francji. 12 września 2008 r. | fot. Godong/UIG/East News

Pierwszy raz byłem we Francji po maturze, miałem wtedy osiemnaście lat. Tyle samo lat minęło od ostatniej pełnej pielgrzymki papieskiej do Francji. Gdy we wrześniu 2008 roku Benedykt XVI przybywał do Paryża i Lourdes, Europa znajdowała się jeszcze przed kryzysem finansowym, migracyjnym i wojną na Ukrainie, wszyscy byliśmy w zupełnie innym miejscu. Inna była też Francja, kraj pozostawał głęboko zsekularyzowany, ale wciąż żywa była pamięć o jej katolickim dziedzictwie, a pytanie o miejsce chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej nie wywoływało jeszcze tak głębokich podziałów jak dziś. Gdy we wrześniu tego roku Leon XIV rozpocznie swoją pierwszą podróż apostolską do Francji, zastanie państwo i społeczeństwo zupełnie inne, zmienione niemal pod każdym względem. Dlatego ta pielgrzymka będzie czymś znacznie więcej niż kolejną wizytą papieża w europejskim kraju.

Oh, mon Dieu!

Pontyfikat Franciszka pozostawił z Francją relację szczególną. Papież odwiedzał ten kraj kilkakrotnie, ale konsekwentnie unikał klasycznej wizyty państwowej. W 2014 roku udał się do Strasburga, by przemówić w Parlamencie Europejskim i Radzie Europy. Dziewięć lat później odwiedził Marsylię z okazji Spotkań Śródziemnomorskich, podkreślając, że nie przyjeżdża do Francji jako takiej, lecz do miasta będącego symbolem Morza Śródziemnego i dramatu migracji. Kilka miesięcy później znalazł się na Korsyce, uczestnicząc w kongresie poświęconym religijności ludowej. Nawet uroczyste otwarcie odbudowanej katedry Notre-Dame pozostawił bez swojej obecności. W ten sposób przez cały pontyfikat utrzymywał pewien dystans wobec oficjalnej wizyty we Francji, choć jednocześnie wielokrotnie spotykał się z jej władzami. Z drugiej bowiem strony relacje Franciszka z Emmanuelem Macronem należały do najbardziej intensywnych spośród kontaktów papieża z przywódcami państw europejskich. Francuski prezydent wielokrotnie odwiedzał Watykan, uczestniczył w spotkaniach z papieżem również poza Rzymem i utrzymywał regularny dialog ze Stolicą Apostolską mimo obowiązującej we Francji słynnej zasady laïcité. Był to paradoks charakterystyczny dla współczesnej Republiki — państwo, które uczyniło świeckość jednym z fundamentów swojej tożsamości, jednocześnie uznawało, że głos papieża pozostaje ważnym elementem europejskiej debaty o kulturze, pokoju, migracji i przyszłości Zachodu – nie tylko dlatego, że francuscy przywódcy pozostają kanonikami laterańskimi. Z nowym pontyfikatem coś jednak się zmieniło i choć to właśnie Emanuel Macron ponowił zaproszenie skierowane do nowego papieża, musiał chwilę poczekać. Ostatecznie jednak Leon XIV zdecydował się na nie odpowiedzieć i udać się do Francji w terminie od 25 do 28 września.

Francja znana i nieznana

Nie ma co ukrywać, Francja jest krajem szczególnym. Leon XIV zna ją dobrze, wielokrotnie wspominał swoje francuskie fascynacje i lektury. Zanim przekroczy francuską granicę jako biskup Rzymu, odwiedził też Monako. Wrześniowa podróż będzie jednak pierwszą prawdziwą pielgrzymką do Francji i zarazem pierwszą okazją do bezpośredniego spotkania z jednym z najbardziej zróżnicowanych i wymagających społeczeństw współczesnej Europy. Już sam wstępny program wizyty pokazuje, że Stolica Apostolska nie zamierza ograniczyć jej do wymiaru religijnego. Paryż stanie się miejscem spotkań z władzami Republiki oraz przedstawicielami świata kultury i dyplomacji. Szczególne znaczenie będzie miało wystąpienie w UNESCO, instytucji symbolizującej dialog kultur, edukację i odpowiedzialność za dziedzictwo ludzkości. Następnie papież uda się do Lourdes – jednego z najważniejszych sanktuariów maryjnych świata – oraz do Metz, miasta od wieków będącego miejscem spotkania kultur i tradycji Europy Zachodniej. Watykan przywiązuje więc do tej pielgrzymki wyjątkową wagę. Do Francji przybyły zespoły odpowiedzialne za organizację papieskich podróży, tzw. precursori, którzy wspólnie z francuskimi władzami dopracowują każdy szczegół wizyty od liturgii po kwestie bezpieczeństwa i logistyki. W mediach watykańskich niemal codziennie pojawiają się materiały poświęcone przygotowaniom, a francuski Kościół mobilizuje diecezje i wspólnoty do udziału w wydarzeniach związanych z przyjazdem papieża.

Nie jest przypadkiem, że zainteresowanie Watykanu koncentruje się właśnie na Francji. Powodem są rekordowe liczby katechumenów i chrztów dorosłych, swoisty renesans katolicyzmu nad Sekwaną i Loarą. Tegoroczna Wigilia Paschalna ponownie przyniosła historyczne wyniki, a szczególną uwagę zwrócił wzrost liczby młodych dorosłych proszących o chrzest. Dla wielu obserwatorów stało się to symbolem duchowego przebudzenia jednego z najbardziej zsekularyzowanych społeczeństw Europy. Byłoby jednak błędem odczytywać te dane jako prosty dowód powrotu Francji do katolicyzmu. Fascynacja, którą można dostrzec w części mediów kościelnych, niekiedy prowadzi do zbyt łatwych wniosków. Francja nie staje się ponownie „najstarszą córą Kościoła” w znaczeniu społecznym czy politycznym. Nie wraca model społeczeństwa, w którym katolicyzm był oczywistym elementem codzienności i kultury. Nadal jest to państwo głęboko laickie, w którym religia od ponad wieku została świadomie odsunięta od instytucji publicznych, a kolejne pokolenia wychowywały się często bez podstawowej znajomości chrześcijaństwa z nakładającą się na tę sytuację migracją z krajów, które rzadko kiedy mają cokolwiek wspólnego z chrześcijaństwem.

Francuskie wysiłki kontra rzeczywistość

To właśnie dlatego zjawisko obserwowane dziś nad Sekwaną jest znacznie ciekawsze niż prosty „religijny renesans”. Chrześcijaństwo coraz częściej staje się tam religią świadomego wyboru, a nie dziedzictwa rodzinnego. Wielu nowych katechumenów pochodzi z rodzin niewierzących, z domów, w których nigdy nie praktykowano wiary, albo z rodzin o doświadczeniu migracyjnym. Nie wracają do Kościoła dlatego, że chcą odbudować dawny porządek społeczny, szukając raczej odpowiedzi na pytania o sens, trwałość, zakorzenienie i tożsamość w świecie, który coraz częściej wydaje się pozbawiony wspólnych punktów odniesienia.

Francja staje się więc laboratorium Kościoła XXI wieku. To tam najwyraźniej widać, że wiara przestaje być kulturowym obowiązkiem, a staje się osobistą decyzją. Paradoksalnie, to właśnie radykalna sekularyzacja stworzyła przestrzeń dla chrześcijaństwa przeżywanego bardziej świadomie niż wcześniej, gdzie Kościół nie odzyskuje pozycji większościowej, lecz rodzi się jako wspólnota mniejszości, która nie może już liczyć na społeczne przywileje ani kulturową oczywistość.

W tym właśnie kontekście należy odczytywać pielgrzymkę Leona XIV. Papież nie przyjeżdża do kraju, który odzyskał swoją religijną przeszłość, ale do społeczeństwa poszukującego nowego języka dla pytań o człowieka, kulturę, technologię i przyszłość Europy. Nieprzypadkowo jego podróż odbędzie się w czasie, gdy francuska debata publiczna zdominowana jest przez dyskusję nad ustawą dotyczącą wspomaganego umierania i eutanazji, na niecały rok przed wyborami prezydenckimi, w których Emmanuel Macron będzie zmuszony oddać władzę. Nad Sekwaną toczy się więc spór nie tylko bioetyczny, ale przede wszystkim cywilizacyjny, dotyczący tego, jak współczesna Europa rozumie godność osoby, wolność i granice ludzkiej autonomii. Wrześniowa pielgrzymka nie będzie więc jedynie spotkaniem papieża z francuskimi katolikami, ale może stać się próbą rozmowy z całym społeczeństwem, które od dziesięcioleci uczy się żyć tak, jakby Boga nie było, a jednocześnie coraz częściej odkrywa, że sama świeckość nie odpowiada na wszystkie pytania o sens życia i wspólnoty. Jeśli więc Leon XIV pozostawi po tej podróży trwały ślad, nie stanie się to dlatego, że Francja znów stała się masowo katolicka, ale raczej dlatego, że właśnie tam, pośród kryzysu tożsamości, sekularyzacji i głębokich przemian kulturowych, najwyraźniej widać, przed jakimi wyzwaniami stoi Kościół całego Zachodu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2026

W druku ukazał się pod tytułem: _Ici Paris_!