Między Ewangelią a Białym Domem. Marzenie J.D. Vance'a o chrześcijańskiej Ameryce

W swojej nowej książce J.D. Vance proponuje powrót chrześcijaństwa do centrum życia publicznego. Ale czy wiarę da się odbudować za pomocą polityki?
Czyta się kilka minut
Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas 20. dorocznego Narodowego Katolickiego Śniadania Modlitewnego w Waszyngtonie, 28 lutego 2025 r. | fot. Ting Shen/AFP/East News
Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas 20. dorocznego Narodowego Katolickiego Śniadania Modlitewnego w Waszyngtonie, 28 lutego 2025 r. | fot. Ting Shen/AFP/East News

Każdy, kto J.D. Vance’a poznał osobiście, nawet zanim stał się jedną z najważniejszych postaci amerykańskiej sceny politycznej, wie, że jego wiara jest prawdziwa, diagnoza indywidualizmu, kryzysu rodziny i podporządkowania społeczeństwa logice rynku zasługuje zaś na uwagę. Kłopot w tym, że można nie być przekonanym do dwóch kwestii: czy chrześcijaństwo pełniło kiedykolwiek wiodącą rolę w amerykańskim projekcie i czy wiara amerykańskiego wiceprezydenta przemienia jego politykę, czy raczej to polityka próbuje wykorzystać jego wiarę?

Świadectwo, nie hagiografia

Communion: Finding My Way Back to Faith to wcale nieźle napisana najnowsza książka, która jednocześnie jest osobistym świadectwem religijnym, opowieścią o awansie społecznym i politycznym oraz próbą sformułowania programu dla Ameryki, która zdaniem autora, utraciła nie tylko chrześcijańskie korzenie, lecz przede wszystkim wspólny język, pozwalający mówić o dobru, obowiązku, poświęceniu i odpowiedzialności. Trudno się z amerykańskim wiceprezydentem nie zgadzać, opisaną przez niego zmianę widać gołym okiem. A jednak w nowej publikacji autor nie tyle pisze o tym, co tu i teraz, co powraca do dzieciństwa spędzonego w środowisku religijności ewangelikalnej, do wpływu swojej babki, służby w piechocie morskiej, okresu ateizmu, studiów prawniczych na Yale oraz kariery w świecie finansów i nowych technologii. Opisuje też doświadczenia, które stopniowo prowadziły go ku Kościołowi katolickiemu: małżeństwo z Ushą, narodziny ich dzieci, spotkanie z chrześcijańskimi intelektualistami, lekturę René Girarda i C.S. Lewisa oraz wizytę we francuskiej katedrze w 2018 roku, po której rok później został przyjęty do Kościoła katolickiego.

Z pozoru więc wszystko się tu zgadza – to opowieść, w której amerykański wiceprezydent przedstawia swoją drogę jako powolne odkrywanie, że sukces zawodowy, pieniądze i prestiż nie odpowiadają na pytanie o sens życia ani nie przygotowują człowieka do bycia dobrym mężem i ojcem. To oś, która buduje całą książkę, bo z osobistego doświadczenia Vance’a, który powrócił z pustyni materializmu i indywidualizmu do chrześcijaństwa – zdaniem autora – powinna czerpać również Ameryka, aby dokonać zbiorowego powrotu do wiary swoich przodków. Nie chodzi przy tym jedynie o zwiększenie liczby uczestniczących w nabożeństwach, ale o to, by chrześcijaństwo ponownie stało się moralnym punktem odniesienia dla kultury, gospodarki i polityki państwa. Pytanie tylko, czy w roku 250. rocznicy podpisania deklaracji niepodległości jest do czego wracać? Czy aby to chrześcijańskie wykuwanie się Ameryki nie jest raczej mitem założycielskim aniżeli prawdą? Analizując poglądy chociażby Benjamina Franklina, można mieć wiele pytań.

Nie rozstrzygając jednak odpowiedzi na żadne z nich, przyznać trzeba autorowi, że trafnie zauważa, że żadna religia nie rozwija się w społecznej próżni. Ludzi formują rodziny, szkoły, miejsca pracy, kultura popularna, system gospodarczy i prawo, a skoro instytucje społeczne mogą utrudniać praktykowanie wiary, mogą również tworzyć warunki, w których życie religijne rozwija się łatwiej. Przykładem są pracownicy, zmuszani do pracy w niedzielę: trudno oczekiwać, by uczestniczyli w życiu wspólnoty kościelnej, jeżeli organizacja gospodarki praktycznie im to uniemożliwia. Wychodząc zaś od tej osławionej tradycji sabatycznej J.D. Vance dotyka problemu, którego liberalne demokracje przez lata wolały nie dostrzegać: wiara nie jest wyłącznie prywatnym uczuciem ani zestawem poglądów, które należy pozostawić przed wejściem do urzędu, parlamentu czy przedsiębiorstwa. Chrześcijanin nie przestaje być chrześcijaninem, gdy podejmuje decyzje dotyczące gospodarki, migracji, edukacji, ochrony życia albo bezpieczeństwa państwa, nawet jeśli podejmuje je we własnym sumieniu. Dlatego jedną z mocniejszych stron książki jest odmowa podporządkowania chrześcijaństwa tradycyjnemu podziałowi na amerykańską lewicę i prawicę. J.D. Vance krytykuje progresywizm za uznanie osobistej autonomii i samorealizacji jako wartości niemal absolutnej, oskarżając też republikańskich zwolenników wolnego rynku o podporządkowanie rodzin i lokalnych społeczności zyskom korporacji. W tym sensie jego argumentacja wyrasta z postliberalnego nurtu amerykańskiego konserwatyzmu, gdzie wolność nie jest możliwością dokonywania dowolnych wyborów, ale zdolnością wybierania dobra. Takie spojrzenie ma wiele punktów wspólnych z katolicką nauką społeczną.

Donald J. Trump. Wielki nieobecny

Problem zaczyna się w chwili, gdy J.D. Vance przechodzi od diagnozy do projektu „narodowego powrotu”. Chrześcijaństwo ma stać się ponownie amerykańskim „wyznaniem wiary” i wspólnym językiem moralnym. Nie oznacza to koniecznie państwa wyznaniowego, ale zakłada szczególne uprzywilejowanie chrześcijańskiej tradycji jako fundamentu życia publicznego. Katolik może się zgodzić, że kultura pozbawiona odpowiedzi na pytanie o prawdę i dobro szybko zamienia politykę w walkę interesów, emocji i tożsamości, nie wynika z tego jednak, że państwo jest w stanie przeprowadzić społeczeństwo przez doświadczenie nawrócenia. Autor nie przedstawia też przykładu kraju, w którym polityczna próba odtworzenia chrześcijańskiej kultury doprowadziła do rzeczywistego ożywienia wiary. Rząd może chronić niedzielny odpoczynek, wspierać rodziny, zapewniać wolność religijną i ograniczać działania wymierzone w kościelne instytucje, nie może jednak wytworzyć łaski, wiary ani osobistego spotkania z Chrystusem. Ba, działania takie mogą być nawet kontrskuteczne, co znamy z własnego podwórka. Zwłaszcza, że Sobór Watykański II naucza, że wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach autonomiczne, choć powinny współpracować dla dobra człowieka. Jednocześnie prawo do wolności religijnej wynika z godności osoby i oznacza wolność od przymusu także wtedy, gdy człowiek dokonuje wyboru, który chrześcijanin uważa za błędny. Chrześcijaństwo może więc inspirować prawo, kulturę i instytucje, nie może jednak zostać sprowadzone do oficjalnej ideologii państwa, zwłaszcza gdy jego przywódca dopuszcza się jawnie antychrześcijańskich praktyk, dehumanizując jednych i konfliktując drugich, a autor postulatu o amerykańskim „wyznaniu wiary” nie wspomina o nim nawet jednym słowem. O Donaldzie Trumpie nie ma w Communion nawet wzmianki.

Jaka komunia?

Amerykański religijny mikrokosmos trudno zrozumieć. To świat zupełnie inny niż Europa, w którym dominuje wolność wyboru, także w kwestii religii. Stąd jednym z najbardziej nurtujących pozostaje sam tytuł książki. Komunia oznacza wspólnotę, ale nie polityczną jednolitość, chrześcijańska jedność zaś rodzi się z daru, którego nikt nie może sobie przywłaszczyć, i z łaski, której nie kontroluje ani partia, ani państwo. Dlatego chrześcijański powrót do życia publicznego nie może oznaczać wyłącznie powrotu religijnych symboli, modlitw podczas partyjnych konwencji i biblijnych cytatów w przemówieniach. Historia XX wieku zna to zbyt dobrze. Możliwe więc, że najważniejszą lekcją tej historii jest właśnie to, czego nie da się przełożyć na rządowy program: do Kościoła przyciąga świadectwo ludzi, których życie wydało dobre owoce. Chrześcijaństwo powróci zaś do amerykańskiego życia publicznego nie wtedy, gdy stanie się oficjalnym językiem państwa, lecz wtedy, gdy chrześcijanie, także zajmujący najwyższe urzędy, pozwolą, aby Ewangelia osądzała przede wszystkim ich własne ambicje, kompromisy i sposób używania władzy. W przeciwnym razie religia może i wróci do Białego Domu, ale Chrystus pozostanie przed drzwiami.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Marzenie o chrześcijańskiej Ameryce