Cała wizyta Leona XIV w Pawii układała się w większą opowieść. Papież modlił się przy relikwiach św. Augustyna w Bazylice San Pietro in Ciel d’Oro, mówił o wspólnocie, kulturze i odpowiedzialności, a na Piazza Vittoria potraktował miasto jako jedną z podstawowych kategorii opisu współczesnego świata. I trudno się z tym nie zgodzić, bo właśnie w miastach krzyżują się dziś procesy, od których zależy kształt społeczeństw: edukacja, migracje, gospodarka, kultura, samotność, solidarność, uczestnictwo, w końcu zaś pytanie o dobro wspólne.
Syn św. Augustyna
Podczas wizyty w Pawii papież wrócił do łacińskiego słowa civitas. Miasto w kontekście tym nie oznacza jedynie przestrzeni zabudowanej, ale stan ludzkiej wspólnoty. Bo domy, szkoły, uniwersytet, szpital czy parafia są przede wszystkim materialnym zapisem relacji, a miasto istnieje naprawdę tam, gdzie ludzie uznają, że ich życie jest ze sobą związane. Dlatego papieskie I care about our city (ang. zależy mi na naszym mieście) brzmi przede wszystkim jak próba przywrócenia sensu słowu obywatelstwo: odpowiedzialności za przestrzeń wspólną, jakość instytucji, kulturę rozmowy i wspólną pamięć. Oczywiście też, w tym miejscu zaczyna się Augustyn. I nie tylko dlatego, że jego grób znajduje się właśnie w Pawii oraz że Leon XIV jest pierwszym papieżem augustianinem. Już w styczniu, przemawiając do korpusu dyplomatycznego, papież szeroko wrócił do De civitate Dei, pisanego po zdobyciu Rzymu w 410 roku. Przypomniał, że dla Augustyna historia rozgrywa się w napięciu między dwiema civitates: miastem Boga, którego zasadą jest amor Dei i miłość bliźniego, oraz miastem ziemskim, skupionym wokół amor sui, pragnienia potęgi, chwały i dominacji. Leon zastrzegł zarazem, że nie jest to prosty podział na Kościół i państwo czy sacrum i profanum. Oba miasta przenikają się w historii i przebiegają również przez ludzkie wnętrze. Rozróżnienie to nie jest więc planem ucieczki ze świata, lecz wezwaniem, by zamieszkiwać miasto ziemskie i ponosić odpowiedzialność za jego kształt, nie czyniąc jednak z niego absolutu.
Miasto jako dar
Augustiański motyw pozwala lepiej zrozumieć przemówienie z Pawii. Miasto jest dla Leona „darem”, bo nikt nie zaczyna od zera. Wchodzimy w przestrzeń ukształtowaną przez poprzednie pokolenia, korzystamy z instytucji, szkół, pamięci, prawa i kultury, których sami nie stworzyliśmy. Ale dokładnie dlatego miasto jest również „zadaniem”: odziedziczona civitas może zostać rozwinięta albo zużyta, może stać się przestrzenią spotkania albo systemem izolacji, szkołą współodpowiedzialności albo rynkiem indywidualnych interesów. W tym więc sensie miasto jest także pokusą. Augustyńskie amor sui nie musi przybierać formy cesarskiego kultu, może być zapisane w ekonomii, architekturze, algorytmach i w polityce uczącej mieszkańców, że każdy powinien przede wszystkim zabezpieczyć własny fragment świata. Co ciekawe, widać tu drobną różnicę akcentów między Leonem XIV a jego poprzednikiem. Franciszek już w Evangelii gaudium poświęcił osobny fragment „wyzwaniom kultur miejskich”, pisał o Bogu obecnym w domach, ulicach i na placach oraz o wielkich miastach jako przestrzeniach, w których rodzą się nowe języki, symbole i wzorce życia. Dostrzegał zarazem ambiwalencję metropolii: wielość możliwości sąsiaduje z wykluczeniem, spotkanie z izolacją, wolność z przemocą. Rozumiał miasto jako miejsce nowej ewangelizacji i produkcji kultury. Jednak cechą charakterystyczną Franciszka było spoglądanie na społeczeństwo od dołu i peryferii. Jego słynne tierra, techo, trabajo (hiszp. ziemia, dach, praca) było językiem elementarnych praw i ludzi pozbawionych udziału w owocach systemu. Co znamienne, Leon tego języka nie odrzucił: jako papież powtórzył, że ziemia, mieszkanie i praca są „świętymi prawami”. Ciągłość jest więc realna, a różnica polega raczej na punkcie obserwacyjnym. Franciszek pytał przede wszystkim, co system robi z człowiekiem stojącym na jego obrzeżu, Leon coraz częściej pyta, jaki typ wspólnoty i instytucji produkuje współczesny system oraz jakie cnoty są potrzebne, aby nie rozpadła się sama zdolność ludzi do życia razem.
Obywatelskość papieża
To przesunięcie prowadzi od kategorii społecznego wykluczenia do kategorii obywatelskości. W Pawii papież mówi nie tylko o ubogich, lecz także o uniwersytecie, szpitalu, parafii, władzach publicznych, wolontariacie i przestrzeni wspólnej, o swoistej infrastrukturze dobra wspólnego: nie technicznej sprawności usług, ale sieci instytucji, dzięki którym człowiek uczy się, że istnieje coś więcej niż prywatny interes. Wcześniej, w maju zaś, przemawiając do Fundacji Centesimus Annus Pro Pontifice, znów odwołał się do Augustyna i zestawił „miasto człowieka”, budowane na pysze i egoistycznym indywidualizmie, z miastem Boga, którego znakiem są miłość i pielęgnowanie relacji. Kryzys demokracji opisał tam jako kryzys głębszy niż proceduralny, bo antropologiczny.
Można zatem powiedzieć, że u Leona miasto staje się laboratorium antropologii. Jeśli traktujemy człowieka jako autonomiczną jednostkę maksymalizującą własny interes, zbudujemy jedno miasto; jeśli jako osobę zależną od relacji, pamięci i innych ludzi, inne. Urbanistyka, edukacja i kultura nie są więc neutralnymi technikami, każda bowiem zawiera jakąś odpowiedź na pytanie o człowieka. Dlatego papież podkreśla w Pawii znaczenie uniwersytetu, gdzie wiedza nie ma być prostym gromadzeniem kompetencji, lecz formacją osoby. Miasto jest siecią form troski albo, gdy troska zanika, siecią wyspecjalizowanych obojętności. To kompletnie inne spojrzenie niż proponuje świat; wizja taka prowadzi także do innego rozumienia ewangelizacji. Jeśli miasto jest miejscem, w którym powstają nowe wzory życia, Kościół nie może ograniczyć się do religijnej oferty dla już przekonanych. Musi być obecny tam, gdzie wytwarzana jest kultura: w edukacji, nauce, sąsiedztwie i codziennych praktykach solidarności.
W Pawii Leon mówi o Kościele jako domu wiary i miłości, a przy relikwiach Augustyna o duszpasterstwie uniwersyteckim i dialogu z kulturą. Ewangelizacja miasta oznacza więc nie tyle odzyskanie utraconego terytorium, ile współtworzenie więzi, bez których sama civitas przestaje istnieć. Być może to najciekawszy rys rodzącej się wizji społecznej Leona XIV. Papież nie proponuje chrześcijańskiego planu urbanistycznego ani powrotu do dawnej christianitas. Za Augustynem podkreśla, że Państwo Boże nie jest programem politycznym. Chrześcijaństwo ma natomiast dostarczać miastu miary, dzięki której można pytać, czemu służą jego instytucje, komu pozwalają mówić, kogo czynią niewidzialnym i jaki rodzaj człowieka wychowują. Miasto Boga nie zastępuje miasta ludzi; ma być obecne pośród niego jako kryterium i zobowiązanie.
W lipcowym przesłaniu do młodych Leon mówił już wprost o „Mieście Boga obecnym pośród miasta ludzi”. Dlatego zdanie z Pawii, a i każdorazowy powrót papieża do idei miasta, który pojawił się także w Magnifica humanitas, warto potraktować poważniej. Stwierdzenie bowiem, że „miasto jest darem i zadaniem” kryje całą polityczną i duchową antropologię. Dar przypomina, że człowiek nie jest początkiem samego siebie; zadanie zaś, że odziedziczonego świata nie wolno tylko konsumować. Być mieszkańcem znaczy więc korzystać z tego, co zbudowali inni; być obywatelem zaś to zapytać, co zostanie po nas.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.











