Ameryka i jej nowi katechoni

Niedawna krytyka amerykańskich biskupów przez J.D. Vance’a zaskoczyła wielu. Nie chodzi o to, że wiceprezydent twardo sprzeciwia się imigracji – to spójne z linią administracji Donalda Trumpa. Szokujące było co innego: Vance zarzucił biskupom działanie we własnym interesie i sprzeciw wobec dobra narodu amerykańskiego.
Czyta się kilka minut
Inauguracyjne przemówienie prezydenta USA D. Trumpa w Kongresie. W tle wiceprezydent J.D. Vance i spiker Izby Reprezentantów M. Johnson, Waszyngton, 4.04.2025 r. | fot. Andrew Harnik/Getty Images
Inauguracyjne przemówienie prezydenta USA D. Trumpa w Kongresie. W tle wiceprezydent J.D. Vance i spiker Izby Reprezentantów M. Johnson, Waszyngton, 4.04.2025 r. | fot. Andrew Harnik/Getty Images

Argumentacja Vance’a to retoryka typowa dla historycznego antykatolicyzmu, po raz pierwszy jednak użyta przez katolickiego polityka tej rangi. Może być też zwiastunem nowej epoki.

Ataki na Kościół Czy walka o dusze
Atak na USCCB (ang. United States Conference of Catholic Bishops, tłum. Konferencja Katolickich Biskupów Stanów Zjednoczonych) i sugestia, że Kościół powinien wspierać politykę rządu, ujawniają niebezpieczny precedens. Próba podporządkowania nauczania moralnego decyzjom politycznym jest sprzeczna z katolicką tradycją relacji Państwo – Kościół, co podkreślały zarówno dokumenty Soboru Watykańskiego II, jak i wielokrotnie amerykańscy biskupi. Historia pokazuje, że takie ingerencje prowadziły do konfliktów, a nie harmonii.
Jednak najciekawszy jest nie ton krytyki tego partykularnego sporu, lecz w ogóle pojawienie się w amerykańskiej polityce odwołań do katolickiej nauki społecznej. Relacje między Watykanem a Waszyngtonem – młode w końcu – nie obfitowały dotychczas w zbyt wiele podobnych przypadków. Tymczasem J.D. Vance w obronie twardej polityki migracyjnej sięgnął po koncepcję ordo amoris (porządku miłości), stosowaną w nauczaniu Kościoła do hierarchizacji zobowiązań moralnych. To nowość – dotąd katolicka myśl społeczna była w USA obecna raczej w lewicowym dyskursie o sprawiedliwości społecznej niż w konserwatywnym świecie wolnego rynku i amerykańskiej prosperity.
Czy oznacza to zwiastun głębszej zmiany w języku amerykańskiej prawicy? Vance może stać się symbolem nowego nurtu, który z katolickiej nauki społecznej czerpie nie tylko inspirację do krytyki liberalnych idei, ale i uzasadnienie dla nacjonalizmu gospodarczego czy polityki rodzinnej. Jest to zarówno szansa, jak i zagrożenie: może zwiastować głębsze zakorzenienie nauczania Kościoła w polityce, ale również jego instrumentalizację. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawiają się nowi aktorzy, którzy również próbują zagospodarować katolicką naukę społeczną i zmienić język amerykańskiej polityki.

Rubio, Kennedy, Vance
Od początku kampanii prezydenckiej 2024 roku widać było, że amerykańska prawica przechodzi głęboką transformację. J.D. Vance, Robert F. Kennedy Jr. i Marco Rubio nie są jedynie politykami o konserwatywnych poglądach – coraz częściej są postrzegani jako nowi katechoni, obrońcy tradycyjnego porządku wobec ekspansji politycznej religii progresywizmu. Ich rola rośnie szczególnie teraz, gdy nowa amerykańska administracja zaczyna przejmować retorykę i postulaty, które dotąd były domeną Kościoła – zwłaszcza w kwestii obrony wolności religijnej.
Termin „katechon” pochodzi z tradycji chrześcijańskiej i oznacza siłę powstrzymującą nadejście chaosu, upadku moralności i triumfu nieładu. W ujęciu politycznym katechonami byli przez wieki monarchowie, papieże i charyzmatyczni przywódcy, którzy przeciwstawiali się destrukcyjnym prądom ideologicznym. Dziś w tej roli wydają się sytuować politycy tacy jak Vance, Kennedy i Rubio – trzej różni liderzy, którzy jednak wspólnie podkreślają potrzebę powrotu do konserwatywnych wartości i ochrony chrześcijańskiego dziedzictwa Ameryki.
Vance, senator z Ohio, to jeden z najważniejszych przedstawicieli nowej prawicy. Jego książka Hillbilly Elegy (2016) ukazała konserwatywną perspektywę na problemy klasy robotniczej, a jego polityczna działalność koncentruje się na ochronie amerykańskiej tożsamości i rodzinnych wartości. W przeciwieństwie do tradycyjnych republikanów Vance łączy konserwatyzm obyczajowy z protekcjonistyczną polityką gospodarczą. Robert F. Kennedy Jr. z kolei jest postacią niejednoznaczną – choć pochodzi z jednej z najbardziej liberalnych rodzin w amerykańskiej polityce, to jego narracja coraz częściej odwołuje się do klasycznych wartości chrześcijańskich. Jego antysystemowa retoryka, sprzeciw wobec cenzury oraz walka o wolność religijną sprawiają, że zyskuje poparcie nie tylko wśród konserwatystów, ale i wśród umiarkowanych wyborców, dla których fundamentalne prawa człowieka i obywatela są zagrożone przez rosnący autorytaryzm elit politycznych. Marco Rubio zaś od lat buduje swoją pozycję jako jeden z głównych głosów konserwatyzmu katolickiego w USA. Jego wizja polityki łączy katolicką naukę społeczną z klasycznym amerykańskim republikanizmem, co czyni go kluczowym graczem w debacie o przyszłość chrześcijaństwa w polityce. Jako senator z Florydy, Rubio konsekwentnie podkreśla rolę religii jako fundamentu cywilizacji zachodniej i sprzeciwia się próbom ograniczania jej wpływu przez progresywne siły polityczne, co zwłaszcza w Stanach spotyka się z niezwykle silnym przyjęciem.
Wolność religijna, godność pracy czy ochrona tradycyjnych instytucji rodzinnych to tematy, które zawsze były domeną konserwatystów. Vance, Kennedy i Rubio bezpośrednio łączą je jednak z wiarą. Czy mogą stać się tymi, którzy przypomną Amerykanom, że wartości te nie są wyłącznie domeną lewicy czy liberalizmu chrześcijańskiego, ale także istotnym elementem politycznego dziedzictwa konserwatywnego Zachodu?
Choć każdy z nich ma swoją własną polityczną i ideologiczną ścieżkę, to łączy ich przekonanie, że Ameryka powinna powrócić do swoich korzeni. Jeśli ich narracja zyska popularność, mogą odegrać kluczową rolę w redefinicji konserwatyzmu w XXI wieku, nie tylko w Ameryce. Dzieje się tak jednak nie bez przyczyny. W czasie pontyfikatu Franciszka Watykan położył większy akcent na dialog i ekologiczne nawrócenie. Tymczasem amerykańska prawica zaczyna odgrywać rolę, którą kiedyś pełnił Kościół – staje się bastionem oporu wobec „nowej religii” ideologii progresywnej, w której moralność i etyka są podporządkowane rewolucyjnym zmianom społecznym i kulturowym.

Geopolityka wartości
Jedną z najciekawszych postaci jest tu wspomniany już Marco Rubio, senator z Florydy, który od lat konsekwentnie broni wolności religijnej w kontekście globalnym. To on podnosił alarm w sprawie prześladowań chrześcijan w Chinach, bronił katolików w Nikaragui i przestrzegał przed konsekwencjami zmowy liberalnych rządów z korporacyjnymi gigantami technologii. W nowej administracji amerykańskiej jego głos może stać się jeszcze donośniejszy.
Ta swoista nowa geopolityka wartości, którą promują Vance, Kennedy i Rubio, idzie więc w kontrze do dotychczasowych tendecji. Dla nich zachowanie wolności religijnej i obrona tradycyjnych wartości jest nie tylko kwestią kulturową, ale wręcz strategiczną. Dla Stolicy Apostolskiej to więc z jednej strony szansa, z drugiej zaś zagrożenie. Jeśli bowiem przez ostatnie dekady to Watykan był moralnym kompasem Zachodu w kwestii wolności sumienia, dziś wydaje się, że to konserwatywne skrzydło amerykańskiej polityki zaczyna odgrywać tę rolę. O ile papież Franciszek szukał mostów i kompromisów, o tyle Vance, Kennedy i Rubio zdają się mówić językiem jednoznacznego sprzeciwu wobec narzucania nowej, świeckiej ortodoksji. Pozostaje przyglądać się, dokąd zaprowadzi nas fala konserwatywnej rewolucji w USA.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Michał Kłosowski

Artykuł pochodzi z numeru 11/2025