Moda na powroty trwa w najlepsze. Wracamy do płyt (i kaset!) słuchanych w młodości, do analogowych aparatów, winyli, starych fasonów ubrań i kuchennych tricków naszych babć, które kiedyś uznawane były za oczywistość, a dziś definiują jakże modny turbo-eko life style. Jedni nazwą to nostalgią, inni zmęczeniem światem, który nieustannie każe nam biec naprzód, rozwijać i udoskonalać. Wmyślając się w ten temat, dostrzegam zasadniczą różnicę pomiędzy odtwarzaniem przeszłości a twórczym dialogiem z nią: pierwsze bywa sentymentalną pocztówką, drugie zaś pozwala odkryć, że pewne rzeczy nie starzeją się wcale – zmieniają jedynie język, którym do nas mówią i w którym my opowiadamy sobie o nich.
Tak właśnie odbieram najnowszy album Atom String Quartet Atom Goes Funky. Nie jako próbę rekonstrukcji polskiej muzyki lat 70. i 80., ale jako rozmowę z nią, którą prowadzą z ogromnym szacunkiem, wiedzą i charyzmą oraz mocnym postanowieniem (w którym konsekwentnie trwają), by nie zatrzymywać się na poziomie wyłącznie rzemieślniczego odtwórstwa.
Nieustanne poszukiwania
Tym z Państwa, którzy z Atomsami spotykają się po raz pierwszy, warto przypomnieć, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej cenionych (zarówno na polskiej, jak i na europejsko-światowej scenie) zespołów kameralnych ostatnich lat. Od momentu powstania w 2010 roku kwartet konsekwentnie udowadnia, że klasyczny skład smyczkowy nie musi funkcjonować wyłącznie w świecie muzyki poważnej, do którego chciałoby się go niemal z automatu przypisać. Dawid Lubowicz, Mateusz Smoczyński, Michał Zaborski i Krzysztof Lenczowski od lat z niezwykłą swobodą poruszają się pomiędzy jazzem, improwizacją, muzyką współczesną, folklorem i world music, wypracowując własny idiom, który trudno pomylić z jakimkolwiek (czyimkolwiek?) innym. Ich kolejne albumy nie są stylistycznymi kopiami poprzednich, ale kolejnymi etapami nieustannych poszukiwań. Wystarczy przypomnieć zeszłoroczne Universum, o którym pisałam na łamach ,, „Przewodnika", a które było niezwykle osobistym projektem, w którym każdy z muzyków opowiedział własną historię napisaną z myślą o tym konkretnym atomowym składzie. Atom Goes Funky wydaje się naturalnym rozwinięciem tej filozofii, choć stylistycznie wchodzimy na nowy teren.
Muzycy nie ukrywają, że część utworów to muzyka ich dzieciństwa, a część – kompozycje, które od dawna chcieli przepuścić przez własną wrażliwość. Nie chodzi jednak o sentymentalny powrót do „starych, dobrych czasów”. Atom Goes Funky jest płytą bardzo współczesną właśnie dlatego, że nie próbuje udawać, że czas się zatrzymał; traktuje raczej przeszłość jako materiał do twórczej rozmowy.
Legendarna seria
Album zabiera słuchacza do Polski lat 70. I 80., czyli okresu niezwykle ciekawego również z perspektywy historii muzyki. Choć kraj pozostawał za żelazną kurtyną, polski jazz rozwijał się w imponującym tempie, a rodzimi artyści z ogromną otwartością sięgali po inspiracje płynące z Zachodu. Funk, fusion, rhythm and blues, muzyka elektryczna – wszystkie te nurty przenikały się z polską tradycją, tworząc charakterystyczne, niepowtarzalne brzmienie. W repertuarze Atom String Quartet odnajdujemy więc nazwiska, które na trwałe zapisały się w historii polskiej muzyki: Zbigniewa Namysłowskiego, Michała Urbaniaka, Zbigniewa Seiferta, Władysława Sendeckiego, Krzesimira Dębskiego czy Andrzeja Zauchy. Obok nich pojawiają się Perfect i Kombi – wybór, który początkowo może zaskakiwać, ale po chwili okazuje się niezwykle logiczny.
Nieprzypadkowo album ukazuje się w legendarnej serii Polish Jazz jako jej 91. wydawnictwo. Co więcej, jest to pierwszy w historii tej serii album nagrany przez kwartet smyczkowy. Trudno o lepszy dowód na to, że tradycja nie jest muzeum, ale żywym organizmem. Seria, która przez dekady dokumentowała najważniejsze zjawiska polskiego jazzu, dziś otwiera się na formację, która z klasycznego instrumentarium potrafi wydobyć zaskakująco funkowy groove.
I właśnie groove wydaje mi się słowem kluczem tej płyty. Bo choć formalnie słyszymy wyłącznie instrumenty smyczkowe, niemal fizycznie odczuwa się rytm prowadzący kolejne utwory. To chyba największy sukces Atomów – sprawić, by kwartet smyczkowy brzmiał z taką swobodą, jakby od zawsze był naturalnym środowiskiem dla funku.
Od Namysłowskiego do Perfectu
Spośród piętnastu kompozycji szczególnie wracam do trzech. Kujaviak Goes Funky Zbigniewa Namysłowskiego w atomowej interpretacji zachowuje wszystko to, co od lat fascynuje w twórczości kompozytora – umiejętność splatania polskiej tradycji ludowej z jazzową improwizacją. W wykonaniu kwartetu utwór zyskuje dodatkową lekkość i świeżość. Muzycy nie próbują go „unowocześniać”; raczej wydobywają z niego warstwy, które być może zawsze tam były, tylko czekały na inne instrumentarium.
Podobne wrażenie pozostawia Funky dla pani Hanki. Jest w tym utworze ogromna radość wspólnego grania – rodzaj muzycznej swobody, która udziela się słuchaczowi niemal natychmiast. To jedna z tych kompozycji, przy których trudno wysiedzieć w bezruchu, a jednocześnie nie ma się poczucia efekciarstwa czy taniego popisu. Wszystko pozostaje podporządkowane muzyce.
Na koniec Ale wkoło jest wesoło. Wybór utworu Perfectu mógł wydawać się najbardziej ryzykowny. A jednak właśnie tutaj Atom String Quartet pokazuje, jak bardzo ufa własnemu językowi. Zamiast próbować naśladować rockową energię oryginału, proponuje jego całkowicie nowe odczytanie. Pozostaje charakterystyczny puls i rozpoznawalna melodia, ale reszta dzieje się już według atomowych zasad. To jeden z tych momentów, w których najlepiej słychać, że reinterpretacja nie oznacza kopiowania.
Wciąż zaskakują
Słuchając tej płyty, trudno nie pomyśleć o samym sensie wracania do korzeni. We współczesnej kulturze nowość często urasta do rangi najwyższej wartości. Tymczasem historia muzyki pokazuje coś dokładnie odwrotnego – najciekawsze rzeczy bardzo często rodzą się z dialogu z tym, co było wcześniej. Jazz od początku rozwijał się dzięki nieustannemu przekształcaniu zastanych form. Muzyka ludowa żyła dzięki temu, że każde z pokoleń nie tylko powtarzało, ale i wzbogacało ją o kolejne elementy swojej historii. Być może właśnie dlatego Atom Goes Funky brzmi tak przekonująco? Nie celebruje przeszłości dla niej samej, przypomina raczej, że twórczość zaczyna się tam, gdzie pamięć spotyka się z wyobraźnią.
Po 16 latach wspólnego grania Atom String Quartet nie ma już nic do udowodnienia. A jednak wciąż zaskakuje. Nie efektownymi eksperymentami, ale spokojną pewnością, że muzyka rozwija się wtedy, gdy pozostaje ciekawa własnych korzeni. W świecie, który nieustannie zachęca nas do szukania kolejnych nowości, taki gest wydaje się wyjątkowo cenny.
Atom Goes Funky / Polish Jazz volume 91
Atom String Quartet
Polskie Nagrania 2026
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













