Logo Przewdonik Katolicki

Cierpiąca płeć

Renata Krzyszkowska
Fot.

Jak się ocenia, co drugi Polak po czterdziestym roku życia cierpi na jakieś przewlekłe bóle. Od dawna wiadomo było, że próg wrażliwości na ból jest inny u obu płci. Jednak zarówno kobiety, jak i mężczyźni uważali się za tych bardziej cierpiących. Przeprowadzone ostatnio badania naukowców amerykańskich nie pozostawiają już wątpliwości. To kobiety mają więcej niż mężczyźni...

Jak się ocenia, co drugi Polak po czterdziestym roku życia cierpi na jakieś przewlekłe bóle. Od dawna wiadomo było, że próg wrażliwości na ból jest inny u obu płci. Jednak zarówno kobiety, jak i mężczyźni uważali się za tych bardziej cierpiących. Przeprowadzone ostatnio badania naukowców amerykańskich nie pozostawiają już wątpliwości. To kobiety mają więcej niż mężczyźni receptorów odpowiedzialnych za odczuwanie bólu.



Lekarze z Southern Illinois University w Springfield zaobserwowali, że kobiety mają w skórze dwukrotnie więcej niż mężczyźni włókien nerwowych, dzięki którym odbieramy bodźce bólowe. Na 1 cm2 kobiecej skóry przypadają średnio 34 włókna, u mężczyzn - 17. Zdaniem badaczy, to odkrycie wskazuje, że kobiety mogą odczuwać ból silniej niż mężczyźni. Innymi słowy, mniejsza tolerancja kobiet na ból ma podstawy biologiczne, a nie czysto psychologiczne. Skąd więc to przekonanie mężczyzn o swojej większej wrażliwości na ból? Badacze tłumaczą żartobliwie, że cierpiące kobiety po prostu mniej zrzędzą. Ale tak poważnie, to wrażliwość na ból ma też głębokie podłoże psychologiczne. Nietrudno wyobrazić sobie rycerza, który podczas bitwy nie myśli o bólu mimo zadanych mu ran i walczy dalej oraz tego samego rycerza, który w czasie pokoju "umiera" z powodu bólu zęba. Inaczej reagujemy na ten sam ból w zależności od nastroju i stanu ducha. Dlatego w leczeniu bólu oprócz uśmierzania go lekami ważna jest także psychoterapia.
W pradawnych czasach wierzono, że ból jest powodowany przez demony albo że jest karą od bogów. Kapłani walczyli z bólem za pomocą zaklęć, czarów i ofiar. Dziś nie tylko w aptece, ale też w sklepie czy na stacji benzynowej bez problemu kupimy leki przeciwbólowe. To wszystko sprawia, że leki te traktujemy często jak używki. Powodów, by po nie sięgać nie brakuje. Przynajmniej połowa dorosłych Polaków narzeka na dolegliwości bólowe kręgosłupa. U większości z nich mają one podłoże czysto mechaniczne. Mało się ruszamy, wiele czasu spędzamy w zabójczej dla kręgosłupa pozycji siedzącej, do tego jeszcze się garbimy i nieumiejętnie podnosimy ciężary, co sprzyja deformacjom. Innym bardzo częstym bólem głowy jest migrena. Szacuje się, że cierpi na nią co piąty dorosły człowiek, czyli 580 mln osób na świecie.
Według statystyk, na migrenę cierpi około 12 proc. Polaków, głównie w wieku od 20 do 55 lat. Napady choroby pojawiają się nawet do kilkunastu razy w ciągu miesiąca. Mogą trwać od kilku godzin do trzech dni. Przedłużająca się migrena może trwać nawet kilka tygodni, uniemożliwiając pracę i zatruwając życie rodzinne. Po leki przeciwbólowe sięgają częściej kobiety. To one są bardziej narażone na ich przedawkowanie. Dotyczy to zwłaszcza kobiet cierpiących jednocześnie na kilka rodzajów bólu np. menstruacyjne, migrenowe i reumatyczne. Wiele z nich przyjmuje za duże dawki leków, często dwa-trzy różne preparaty jednocześnie. Leki przeciwbólowe zażywane w nadmiarze mogą mieć groźne skutki uboczne, np. uszkadzać żołądek, nerki i wątrobę.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki