Pan Jerzy Budzyński...
Dziś trudno precyzyjnie ustalić, ilu Polaków przepadło bez wieści podczas II wojny światowej. Wojenny chaos skutecznie pozacierał wszelkie ślady. Jednak nawet sześćdziesiąt lat od zakończenia tamtego tragicznego okresu, rodziny zaginionych nie ustają w poszukiwaniach swoich bliskich. Bywa, że mimo upływu tylu lat ich wytrwałość zostaje uwieńczona powodzeniem.
Pan Jerzy Budzyński przez wiele lat żył w przekonaniu, że cała jego rodzina zginęła podczas powstania warszawskiego. On sam w 1944 roku - jako czternastoletni zaledwie chłopiec - został wywieziony do obozu koncentracyjnego Stutthof, a potem w głąb Niemiec. Po wojnie wiadomość o śmierci rodziny potwierdzili znajomi. Pan Jerzy postanowił więc wyemigrować za ocean.
Po upływie ponad pięćdziesięciu lat, namówiony przez kolegę, zwrócił się do Amerykańskiego Czerwonego Krzyża z prośbą o ustalenie losu rodziców i rodzeństwa. Sprawa trafiła do Biura Informacji i Poszukiwań PCK. Ku zdumieniu pana Jerzego okazało się, że jego matka i siostra nie zginęły w czasie powstania. Ustalono również, że matka zmarła w Polsce w latach 70., natomiast siostra wciąż żyje i mieszka we Wrocławiu.
W 2003 roku po kilkudziesięciu latach rozłąki panu Jerzemu udało się wreszcie spotkać z siostrą. Dla obojga to spotkanie stało się - jak sami mówili - najważniejszym wydarzeniem w ich życiu.
Wielu innych Polaków nie miało jednak takiego szczęścia. Los ich bliskich pozostaje cały czas nieznany. Tak jak powojenne dzieje ponad 100 tys. polskich dzieci, wywiezionych przez hitlerowców w głąb Rzeszy.
Nordycki typ
Po wybuchu wojny pseudonaukowcy spod znaku SS opracowali wytyczne, na podstawie których uznali, iż trzy procent polskiego społeczeństwa stanowi dobry materiał do potencjalnej germanizacji. Jak łatwo się domyślić, szczególną uwagę hitlerowcy skierowali w stronę małych dzieci, jako najłatwiejszego "materiału" do zniemczenia. W czerwcu 1941 roku Himmler oświadczył: "Uważam za słuszne, aby odbierać małe dzieci polskim rodzinom o szczególnie dobrych cechach rasowych i kształcić je później w naszych specjalnych instytucjach i domach dziecka, które jednak nie powinny być zbyt duże".
Początkowo akcja germanizacji objęła wyłącznie dzieci z obszarów wcielonych do Rzeszy, przy czym młodzi Mazurzy i Ślązacy automatycznie uznani zostali za Niemców. Zabierano także dzieci tym Polakom, którzy wyjechali na przymusowe roboty do Niemiec.
Od 1941 roku hitlerowcy rozpoczęli wywóz dzieci w głąb Rzeszy również z terenów Generalnej Guberni. Największa tego typu akcja dokonała się na Zamojszczyźnie, gdzie hitlerowcy w wyjątkowo brutalny sposób zabrali polskim rodzicom 4,5 tys. dzieci o jasnych włosach i błękitnych oczach. Los większości z nich pozostaje do dziś nieznany...
Odebrane dzieci lokowano następnie w ośrodkach Narodowo-Socjalistycznego Stowarzyszenia Opieki Społecznej. Tutaj poddawano je intensywnej germanizacji i indoktrynacji. Dzieci zmuszano siłą do wyrzeczenia się Ojczyzny, rodziny i języka. Wszelkie nieposłuszeństwo, np. rozmowy w języku polskim, karane było biciem, odbieraniem posiłków i zamykaniem w karcerze.
Przez cały okres wojny Biuro Informacji i Poszukiwań PCK w Warszawie systematycznie przekazywało do Delegatur PCK w Niemczech spisy poszukiwanych dzieci, zawierające dokładne dane personalne oraz okoliczności i miejsce ich odebrania. Sporządzane były także arkusze ewidencyjne wywiezionych dzieci. Niestety, pomimo tych zabiegów, z ok. 200 tysięcy wywiezionych polskich dzieci, do Polski powróciło po wojnie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Pozostałe żyją w różnych krajach, nadal nie wiedząc nic o swoim pochodzeniu.
Ostatnia deska ratunku
Wszyscy ci, którzy poszukują swoich bliskich, zaginionych w czasie ostatniej wojny prędzej czy później trafiają do działającego nieprzerwanie od 1919 roku Biura Informacji i Poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża. Od chwili zakończenia II wojny światowej do Biura wpłynęło ponad 4 miliony 300 tys. próśb związanych z ustaleniem lub potwierdzeniem wojennych losów Polaków, zagubionych na całym świecie w czasie wojennej zawieruchy.
Dysponując ponad siedmioma milionami kart, dotyczącymi osób poszukiwanych, Biuro Informacji i Poszukiwań PCK próbuje ustalać losy ofiar wojen, konfliktów zbrojnych i klęsk żywiołowych. W Biurze można także otrzymać zaświadczenie o losach poszukiwanych, a także dokumenty potwierdzające losy wojenne. Biuro Informacji i Poszukiwań PCK zajmuje się także poszukiwaniem mogił wojennych w kraju i za granicą, a także przekazywaniem messages (wiadomości rodzinnych) do krajów objętych konfliktami zbrojnymi lub klęskami żywiołowymi.
Aby rozpocząć poszukiwania za pośrednictwem Biura Informacji i Poszukiwań PCK, należy podać dokładne dane personalne osoby poszukiwanej: nazwiska, imiona, dokładną datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców, nazwisko panieńskie matki, bliższe okoliczności zaginięcia, daty i miejsca ostatniego bezpośredniego kontaktu (ostatni znany, dokładny adres), stopień pokrewieństwa, a w przypadku osób obcych - przyczyny poszukiwania.
Prowadzone przez Biuro poszukiwania są całkowicie bezpłatne. Co najważniejsze jednak - jak pokazuje przypadek pana Jerzego - działania te wcale nie są z góry skazane na niepowodzenie.
- Cały czas otrzymujemy prośby od osób poszukujących swoich bliskich, zaginionych w czasie ostatniej wojny światowej. Jednakże im więcej czasu mija od ustania działań wojennych, tym trudniej o szczęśliwe zakończenie takich spraw. Bowiem nawet jeżeli odnajdujemy ślady poszukiwanych osób, to najczęściej okazuje się, że umarły one kilka, kilkanaście lat temu. Pomimo tego, od zakończenia wojny do chwili obecnej udało nam się szczęśliwie odnaleźć ponad 600 tys. zaginionych.
Dziś takie happy endy należą do rzadkości. W 2004 roku otrzymaliśmy ok. 30 tys. listów z prośbami o potwierdzenie losów wojennych, w tym ponad 700 wniosków o poszukiwanie członków rodziny. Dosłownie w kilku przypadkach udało się odnaleźć żywych krewnych. Najczęściej zaś potrafimy wskazać jedynie miejsce pochówku danej osoby.
W naszych poszukiwaniach ściśle współpracujemy z Centralną Agencją Poszukiwań MKCK w Genewie oraz Międzynarodowym Biurem Poszukiwań w Arolsen oraz Biurami Poszukiwań Czerwonego Krzyża w wielu krajach.
Poza tym, przez ostatnie kilkadziesiąt lat udało nam się zgromadzić bogate zbiory archiwalne. Polski Czerwony Krzyż miał w czasie wojny delegatury w wielu krajach Europy Zachodniej. Pracownicy PCK odwiedzali obozy koncentracyjne i jenieckie, udzielali pomocy humanitarnej uwięzionym i sporządzali kartoteki tych osób. Okazało się to niezwykle pomocne w późniejszych powojennych poszukiwaniach.
Daleko bardziej skomplikowane są poszukiwania na Wschodzie - przez wiele lat otrzymywaliśmy stamtąd negatywne odpowiedzi lub lakoniczne: "zmarł(a) na terytorium ZSRR". Po roku 1990 sytuacja uległa poprawie - otrzymaliśmy m.in. spisy oficerów i policjantów polskich z obozów w Katyniu, Ostaszkowie i Starobielsku, zamordowanych przez NKWD wiosną 1940 roku. Pomimo tego, że w indywidualnych przypadkach otrzymujemy informacje o aresztowaniu i osadzeniu Polaków w sowieckich łagrach czy skazaniu na śmierć, to jednak nadal nieznany jest los tysięcy Polaków wywiezionych w głąb ZSRR.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













