Mord założycielski Polski Ludowej

W lipcu 1945 roku doszło do największej zbrodni dokonanej na ludności polskiej po zakończeniu II wojny światowej. W ramach obławy augustowskiej zatrzymano kilka tysięcy Polaków, a los około sześciuset z nich do dziś pozostaje niewyjaśniony.
Czyta się kilka minut
Miejsce upamiętniające ofiary obławy augustowskiej nieopodal miejscowości Giby | fot. Jerzy Undro/Reporter/East News
Miejsce upamiętniające ofiary obławy augustowskiej nieopodal miejscowości Giby | fot. Jerzy Undro/Reporter/East News

Fiodor Dostojewski w Biesach włożył w usta jednego z bohaterów tej powieści następujące słowa: „Namów pan czterech członków kółka, aby zabili piątego pod pozorem, że zamierza zdradzić. Pan ich tą krwią przelaną zwiąże natychmiast, nierozerwalnym węzłem”. Mechanizm ten opisał przed kilkudziesięcioma laty prof. Edmund Wnuk-Lipiński, wybitny polski socjolog, w jednej ze swych powieści fantastyczno-naukowych, tworzonych w nurcie tzw. social fiction, zatytułowanej właśnie Mord założycielski.
Z reguły zjawisko to dotyczy niewielkich, odosobnionych wspólnot, połączonych wspólną tajemnicą nieprawości. Jednak można o nim mówić również w przypadku instytucjonalnego ukrywania faktów i zafałszowywania pamięci o nich, po to, aby ukryć zbrodnie stojące u początku ideologii, ruchów politycznych czy wreszcie państw. Klasycznym przykładem jest tutaj zbrodnia katyńska, a w zasadzie „kłamstwo katyńskie”, stojące u podstaw komunistycznej Polski.
Możemy niekiedy spotkać się ze zwrotem „mord założycielski” przy okazji opisu wydarzeń, które miały miejsce w lipcu 1945 roku na ziemi augustowskiej i suwalskiej. Doszło tam wtedy do największej zbrodni dokonanej na ludności polskiej po zakończeniu II wojny światowej. Wskutek akcji połączonych sił sowiecko-polskich (ze zdecydowaną przewagą tych pierwszych) zatrzymano kilka tysięcy obywateli polskich, a los około sześciuset z nich do dzisiaj pozostaje niewyjaśniony.

Między okupantami
Aby zrozumieć ówczesne wydarzenia, trzeba cofnąć się do początku wojny. Kampania wrześniowa 1939 roku oraz zawarty 23 sierpnia i skorygowany 28 września sowiecko-niemiecki pakt Ribbentrop-Mołotow sprawiły, że ziemia suwalsko-augustowska została rozdzielona granicą. Cały powiat suwalski wraz z północną częścią augustowskiego znalazł się w obrębie państwa niemieckiego, zaś miasto Augustów oraz południowa część powiatu augustowskiego – w granicach ZSRR. Pod jedną i drugą okupacją niemal od razu, bo już jesienią 1939 roku, zaczęły powstawać pierwsze organizacje konspiracyjne, których działalność przybierała różne formy. Po stronie niemieckiej konspiratorzy z rzadka przeprowadzali akcje dywersyjne i sabotażowe, podczas gdy na Augustowszczyźnie likwidacja konfidentów, współpracowników NKWD i najaktywniejszych przedstawicieli władzy sowieckiej należały do podstawowych działań podziemia. Dodajmy, co można jeszcze odnaleźć we wspomnieniach najstarszych mieszkańców tamtych stron, że najgorzej wspominany był okres okupacji sowieckiej, pamięć o niemieckiej była mniej jednoznaczna. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku także były powiat augustowski w całości znalazł się pod okupacją niemiecką.
Pozwoliło to polskiej konspiracji ujednolicić zarówno struktury podziemia (szczególnie Związku Walki Zbrojnej w lutym 1942 roku przemianowanego na Armię Krajową), jak też formy działań prowadzonych przeciwko okupantowi. W pierwszym okresie priorytetem była praca organizacyjna, wywiadowcza i propagandowa. Stopniowo rozwijano także akcje dywersyjno-sabotażowe, czyli m.in. likwidowano agentów i gorliwych funkcjonariuszy aparatu okupacyjnego, rozbrajano posterunki żandarmerii i niszczono niemieckie linie komunikacyjne. W końcu kwietnia 1944 roku na teren Puszczy Augustowskiej przybyła sowiecka grupa desantowa NKGB pod dowództwem mjr. Konstantego Cwietyńskiego „Orłowa”. Rozpoczęła ona działalność jako oddział partyzancki, który szybko nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami AK. Efektem zawartego porozumienia było podejmowanie wspólnych działań przeciwko okupantowi niemieckiemu.
Ofensywa Armii Czerwonej latem 1944 roku, odwrót wojsk niemieckich i akcja „Burza” prowadzona przez AK także na terenie ziemi suwalskiej i augustowskiej zakończyły tę współpracę. Po wyparciu Niemców wojska sowieckie zaczęły ustanawiać swoje porządki: rozbrajano oddziały AK, aresztowano dowódców i wcielano żołnierzy do armii Berlinga. Odmowa wejścia w jej szeregi była karana wywózką do ZSRR, a ukrywający się żołnierze byli tropieni przez sowieckie służby specjalne. W odpowiedzi na represje wiele osób zdecydowało się wrócić do lasu.
Wiosną 1945 roku polskie podziemie zaczęło odbudowywać oddziały partyzanckie, które na nowo podjęły działalność zbrojną: atakowano konwoje stad bydła pędzonego z Prus Wschodnich do ZSRR, rozbrajano posterunki Milicji Obywatelskiej, rozprawiano się z donosicielami i rozbijano urzędy gmin, tworzone przez nowe władze. Jak wynika ze sprawozdania Wojewódzkiej Rady Narodowej w Białymstoku, tylko od początku marca do 1 lipca 1945 roku w całym województwie białostockim podziemie niepodległościowe przeprowadziło łącznie 186 akcji. W samym powiecie suwalskim do końca maja 1945 roku członkowie podziemia rozbili 17 z 18 posterunków MO, wykonali 23 wyroki śmierci na donosicielach i najgorliwszych współpracownikach nowych władz, a z 14 gmin w rzeczywistości funkcjonowały tylko dwie. Władze Polski „ludowej” w praktyce nie miały żadnej kontroli nad tym terenem. W odpowiedzi na te działania żołnierze Armii Czerwonej i funkcjonariusze NKWD podejmowali akcje odwetowe, często dopuszczając się przy tym kradzieży, gwałtów, podpaleń, a nawet zabójstw.

Zaprowadzanie porządku
W maju 1945 roku zapadła decyzja, aby „zaprowadzić porządek”. Władze województwa oraz dowództwo NKWD zdecydowały o przeprowadzeniu akcji w celu likwidacji polskiej konspiracji na terenie Puszczy Augustowskiej. Zasadnicze uderzenie, czyli operacja zatrzymania kilku tysięcy osób, znana jako obława augustowska, przyszło w lipcu 1945 roku. Rozpoczęto ją 12 lipca, zakończono 28 lipca. Akcję przeprowadzono na terenie trzech powiatów: augustowskiego, suwalskiego i w północnej części sokólskiego. Uczestniczyły w niej przede wszystkim wojska armii sowieckiej i oddziały NKWD. Były one wspierane przez dwie kompanie Wojska Polskiego z dywizji im. T. Kościuszki, do akcji włączono również pracowników lokalnych urzędów bezpieczeństwa publicznego i MO.
Zatrzymania odbywały się w rozmaity sposób i o każdej porze dnia. Uczestnicy operacji przetrząsali lasy, wsie i miasta. Zabierali ludzi z mieszkań, miejsc pracy, ulic i pól. Zdarzało się, że gdy wieczorem domownicy zaczynali poszukiwać członków rodziny pracujących w polu, znajdowano jedynie porzucone narzędzia pracy. Część zaginionych nie wróciła już nigdy. Dokonujący zatrzymań nie mówili wprost, o co chodzi, nie wyjaśniali, dlaczego aresztują ludzi. Część osób zatrzymano według przygotowanych wcześniej list, ale innych zupełnie przypadkowo. Niektóre osoby były zwabiane do lokalnych urzędów bezpieczeństwa publicznego pod pretekstem sprostowania nieścisłych danych personalnych.
W wyniku całej obławy augustowskiej zatrzymano kilka tysięcy osób. Część z nich zwolniono od razu, pozostałych aresztowano, ale w ciągu kolejnych kilkunastu dni, po wielu brutalnych przesłuchaniach, niektórych stopniowo wypuszczano do domów. Po kolejnych etapach śledztwa wyselekcjonowano grupę około 600 osób, które uznano za członków polskiego podziemia niepodległościowego i ludzi im sprzyjających. W rzeczywistości część spośród tych osób nie miała nic wspólnego z podziemiem. Niektórzy dopiero wrócili z robót w Niemczech, nieraz po wielu spędzonych tam latach. Wśród ofiar byli także kilkunastoletni chłopcy.
Jeden z żołnierzy AK, któremu cudem udało się uniknąć śmierci, tak wspominał ów chaos: „Obława odbywała się z typowym sowieckim bałaganiarstwem (…) Żołnierze, oficerowie chyba też, nie mieli ochoty uganiać się po lasach za uzbrojonymi partyzantami. Ułatwiali sobie robotę. Wyciągali ludzi z chałup. Mieli listy przygotowane przez szpicli. Gdy kogoś nie zastali w domu, brali innego. Żeby się zgadzała liczba. Poszukiwali nie tylko AK-owców. Aresztowali leśników, sołtysów, bogatych gospodarzy. To byli dla nich wrogowie, spuścizna po »pańskiej« Polsce”.
Największą i jak dotąd niewyjaśnioną tajemnicą obławy augustowskiej pozostaje los tych około 600 osób, które zaginęły bez wieści. Dokumenty milczą na ich temat. Jednak fakt, że przez kilkadziesiąt lat nie dała znaku życia ani jedna osoba z zaginionych, sugeruje, że ludzie ci zostali zgładzeni. Gdzie? Kiedy? Jak? Co zrobiono z ciałami ofiar? Gdzie są ich groby? Nie wiadomo. Świadkowie tych wydarzeń wspominali, że wszyscy zaaresztowani byli ładowani na samochody ciężarowe i wywożeni w kierunku nieodległej granicy sowieckiej. Jest bardzo prawdopodobne, że zamordowano ich na dawnych terenach polskich włączonych do ZSRR i to raczej niedługo po zatrzymaniu.

Przywracanie pamięci
Obława augustowska wkrótce stała się tematem zakazanym. Działał mechanizm „mordu założycielskiego”. O ile jednak zbrodnia katyńska była obecna w świadomości historycznej Polaków (próbowano jedynie kłamać o jej sprawcach), to obława właściwie zniknęła z pamięci naszego społeczeństwa. Szeptano o niej na Suwalszczyźnie i Augustowszczyźnie, ale nie przebijało się to do szerszej publiczności.
Dopiero latem 1987 roku obława augustowska po raz pierwszy zaistniała w publicznym wymiarze. Na konferencji prasowej rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana zagraniczni dziennikarze dopytywali się o losy ludzi, którzy zaginęli w lipcu 1945 roku, domagali się informacji o działaniach rządu podejmowanych w celu ich odnalezienia. Odpowiedź rzecznika brzmiała: „Dzisiejsze władze polskie niczego w tej chwili nie wiedzą o tym, aby w przeszłości ktokolwiek w tajemniczy sposób zaginął, nie wiedzą też o tym, aby władze polskie poszukiwały i miały kogo poszukiwać”. Po z górą 40 latach klątwa mordu założycielskiego wciąż działała.
W tym samym roku lokalni działacze powołali Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Komitet podjął pracę nad ułożeniem kompletnej listy zaginionych i ustaleniem ich losów. Kilka dni po swym utworzeniu Komitet zwrócił się do Rady Państwa PRL z apelem o udzielenie mu wszelkiej pomocy. Pismo podpisało 56 osób ze świata kultury i nauki, wśród nich m.in. Jacek Bocheński, Marian Brandys, Ernest Bryll, Michał Głowiński, Krystyna Janda, Adam Michnik, Andrzej Stelmachowski. Na odpowiedź władz nie trzeba było długo czekać. Na początku września 1987 roku. Urząd Wojewódzki w Suwałkach zakazał Komitetowi działalności. Decyzja władz nie zniechęciła jednak członków Komitetu do działania. W listopadzie 1987 roku wystosowali pismo do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie, wyjaśniając, czym była obława augustowska i prosząc o interwencję u polskich władz.
Przewrót 1989 roku pozwolił na kontynuowanie działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich kwestii dotyczących obławy augustowskiej, teraz w zupełnie innych warunkach. Śledztwo w sprawie obławy prowadziła m.in. Prokuratura Wojewódzka w Suwałkach, która otrzymała do dyspozycji kopie materiałów zebranych przez Obywatelski Komitet Poszukiwań. Niestety zostało ono zawieszone w połowie lat 90. wskutek braku dostępu do archiwów rosyjskich. W 2001 roku akta sprawy przejął Instytut Pamięci Narodowej w Białymstoku, rozpoczynając własne śledztwo. Niestety, mimo wielu starań, mimo zwracania się z prośbą o pomoc do m.in. Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej, los zaginionych w obławie nadal pozostaje tajemnicą.

---

Każdy, kto jedzie z Augustowa w kierunku Sejn, zwraca zapewne uwagę na wzgórze wznoszące się na lewo od drogi w Gibach – wsi szczególnie związanej z pamięcią o obławie augustowskiej. Stoi tam od 1991 roku przestrzenna instalacja zaprojektowana przez Andrzeja Strumiłłę. Składa się z 10-metrowego drewnianego krzyża i otaczających go głazów. Na kamiennych tablicach wyryto nazwiska 592 osób i napis: „Zginęli, bo byli Polakami”. Niebawem ustawiono pierwsze dębowe krzyże. Dziś krzyży jest 640. Pod każdym leży duży kamień. Na szczycie wzgórza stoi nowy 10-metrowy modrzewiowy krzyż, a tablica „Zginęli, bo byli Polakami” znajduje się u stóp wzgórza. To okazja do chwili zadumy dla wszystkich zmierzających ku suwalskim jeziorom i lasom.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2025