Nieśmiałość społeczna

Osoby nieśmiałe żyją krócej, częściej zapadają na choroby zakaźne i gorzej reagują na leczenie niż osoby otwarte na kontakty z innymi. Wykazały to badania naukowe uczonych z University of California, których wyniki ukazały się niedawno w prestiżowym piśmie "Biological Psychiatry", a opublikowały je największe agencje prasowe. Wszystkiemu winne są stresy. Nieśmiali są na nie narażeni...
Czyta się kilka minut
Osoby nieśmiałe żyją krócej, częściej zapadają na choroby zakaźne i gorzej reagują na leczenie niż osoby otwarte na kontakty z innymi. Wykazały to badania naukowe uczonych z University of California, których wyniki ukazały się niedawno w prestiżowym piśmie "Biological Psychiatry", a opublikowały je największe agencje prasowe. Wszystkiemu winne są stresy. Nieśmiali są na nie narażeni o wiele częściej niż inni ludzie. Stres pogarsza przebieg chorób przewlekłych, może m.in. zaostrzyć cukrzycę, chorobę wieńcową serca czy nawet przyspieszyć rozwój nowotworów.

Zdaniem prof. Philipa G. Zimbardo, wybitnego psychologa amerykańskiego, założyciela Kliniki Nieśmiałości w Stanford, aż 93 proc. ludzi co najmniej kilka razy w życiu, doświadczyło silnego uczucia zawstydzenia i skrępowania. Chorobliwie nieśmiali doświadczają tego stanu nawet kilka razy dziennie. Medycyna określiła to mianem fobii społecznej (ang. social phobia lub social anxiety disorder). Schorzenie to jest znane stosunkowo od niedawna. Do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób zostało wpisane dopiero w 1992 roku. - Wyróżnia się dwa rodzaje fobii społecznej. Pierwszy przypomina zwykłą nieśmiałość. Objawia się on lękiem przed publicznym występowaniem, tremą. Drugi rodzaj jest poważniejszy. Pojawia się niemal w każdym publicznym miejscu, nawet na ulicy czy w sklepie. Niektórzy chorzy boją się nawet rozmawiać przez telefon czy podróżować środkami komunikacji publicznej. Powodem takich zachowań jest nienaturalny lęku przed niekorzystną oceną, wyśmianiem, złym potraktowaniem. Towarzyszą temu zwykle takie objawy jak m.in. rozstrój żołądka, nadmierne pocenie się, zaczerwienienie twarzy, unikanie spojrzeń innych ludzi, niemożność wypowiedzenia słowa lub jąkanie się, przyspieszone tętno, krótki oddech. Dla osób nim dotkniętych bezpiecznym wydaje się tylko własny dom i najbliższa rodzina - mówi prof. Andrzej Rajewski z Kliniki Psychiatrii Akademii Medycznej w Poznaniu.

Strażnik i więzień

We wspomnianych badaniach uczeni badali nosicieli wirusa HIV. Jak się okazało, ci nieśmiali mieli nawet dziesięć razy wyższe stężenie wirusa we krwi niż ci mniej zestresowani. - Stres może prowadzić do zmniejszenia sił obronnych organizmu. W stresie dochodzi również do zwiększonego wydzielania noradrenaliny, hormonu, który zwiększa ciśnienie krwi i mobilizuje organizm do walki. Noradrenalina stymuluje w organizmie wzrost glukokortykoidów, które działają toksycznie na komórki układu nerwowego - tłumaczy prof. Andrzej Rajewski. Profesor Zimbardo w książce "Nieśmiałość - Co to jest? Jak sobie z nią radzić?" porównuje człowieka chorobliwie nieśmiałego do schizofrenika o dwóch twarzach: więźnia i strażnika. Wewnętrzny strażnik straszy więźnia porażką i kompromitacją, a wewnętrzny więzień ulega tym groźbom.

Uwierzyć w siebie

Jak się ocenia, na fobię społeczną cierpi od 2 do 10 proc. populacji. Przyczyną choroby mogą być zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe. Może ona mieć swe źródło m.in. w niskiej samoocenie, kompleksach, niewierze we własne możliwości. Schorzeniu często towarzyszą inne zaburzenia psychiczne, tj. depresja i rozmaite stany lękowe. Chorym trudno jest nawiązywać przyjaźnie, przekonać otoczenie do swych racji, wykazać się inteligencją. Zwykle są samotni. Choroba przeszkadza w zdobyciu wykształcenia i satysfakcjonującej pracy. Chory nie lubi siebie i dostrzega tylko swoje wady. Uważa, że tak samo jak on siebie, widzą go inni. Objawy fobii społecznej najczęściej ujawniają się już w dzieciństwie lub w wieku dorastania. Wtedy leczenie może przynieść najlepsze rezultaty. Niestety, pacjenci zwykle trafiają do lekarza w dorosłym wieku, gdy ich chorobliwa wstydliwość zdążyła się już utrwalić.

W terapii fobii społecznej stosuje się nowoczesne leki, tzw. selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny. Dzięki nim wzrasta w mózgu poziom neuroprzekaźnika regulującego nastrój. Po ich zastosowaniu pacjenci stają się pewniejsi siebie, zmniejsza się ich poziom lęku i zwiększa się ich aktywność. Równie ważna jest także psychoterapia i przełamanie oporów przed kontaktami z otoczeniem. Dobre rezultaty przynosi terapia grupowa nakierowana na praktyczne umiejętności zachowania w konkretnych sytuacjach społecznych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2004