Nad Słowem i darami

Jest kilka momentów w czasie Mszy świętej, kiedy celebrans odmawia ciche modlitwy. Wierni zazwyczaj wtedy coś śpiewają albo milczą, a kapłan szeptem recytuje krótkie formuły.



Pierwszy taki zestaw cichych formuł towarzyszy czytaniu Ewangelii. Podczas gdy Kościół śpiewa Alleluja, kapłan mówi po cichu: "Wszechmogący Boże, oczyść serce i usta moje, abym godnie głosił Twoją świętą...
Czyta się kilka minut
Jest kilka momentów w czasie Mszy świętej, kiedy celebrans odmawia ciche modlitwy. Wierni zazwyczaj wtedy coś śpiewają albo milczą, a kapłan szeptem recytuje krótkie formuły.

Pierwszy taki zestaw cichych formuł towarzyszy czytaniu Ewangelii. Podczas gdy Kościół śpiewa Alleluja, kapłan mówi po cichu: "Wszechmogący Boże, oczyść serce i usta moje, abym godnie głosił Twoją świętą Ewangelię". Czytanie ewangelii to nie jest po prostu czytanie. To głoszenie Zmartwychwstałego, który "jest obecny w swoim słowie, albowiem gdy w Kościele czyta się Pismo święte, wówczas On sam mówi" (Konstytucja o Liturgii Soboru Watykańskiego II, nr 7). Czytający jest, jeżeli wolno się tak wyrazić, sługą obecności Chrystusa pod postacią słowa. Chrystusa sam przemawia przez niego. Dlatego ten, który ma proklamować Ewangelię, modli się, by czynił to godnie, by był przezroczysty dla łaski. Z tego też względu, kiedy Ewangelię czyta diakon (a jeśli jest na liturgii, to właśnie on ma ją czytać), prosi o błogosławieństwo kapłana. Tak samo, kiedy celebruje biskup, a nie ma diakona, kapłan czytający prosi biskupa o błogosławieństwo. W liturgii Kościoła mediolańskiego, która jest w wielu miejscach odmienna niż nasza rzymska, a równie antyczna, również świecki lektor przed zwykłym czytaniem prosi kapłana celebrującego o błogosławieństwo.

Po przeczytaniu Ewangelii i aklamacji "Oto słowo Pańskie" diakon lub kapłan, całując księgę, mówi: "Niech słowa Ewangelii zgładzą nasze grzechy." Słowo Boże ma moc! Nie jest obojętne. Jeżeli je wysłucham z wiarą, Chrystus, który przez czytającego przemówił, ma moc uzdrowienia mego serca, tak jak słowem uzdrawiał chorych.

W czasie ofiarowania darów

Podczas ofiarowania najczęściej śpiewamy pieśń, a w tym czasie kapłan modli się nad chlebem i winem, które ma się stać Eucharystią. Jeżeli śpiewu nie ma, dwie z tych formuł można odmówić głośno. Mówi: "Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia". Nad winem mówi: "Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, który jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich; Tobie je przynosimy, aby stało się dla nas napojem duchowym". Te słowa przypominają swoją formą żydowskie "berakoth", modlitwy błogosławieństwa odmawiane przez głowę rodziny na początku uroczystych posiłków, które miały wymiar religijny. Pamiętać trzeba, że wielka część kultu Starego Przymierza, jak choćby Pascha dokonywała się przy domowym stole. W stosunku do swych starotestamentalnych poprzedników nasze modlitwy błogosławieństwa zostały istotnie zmienione: oto błogosławię Boga za dary, które symbolizują Jego opatrzność i to, że daje nam ziemię owocną, ale przynoszę je po to, by stały się Eucharystią i przeniosły nas ponad poziom doczesny, aby dały nam pożywienie dla naszego ducha, Ciało i Krew Zbawiciela, Chleb i Wino zmartwychwstania.

Zanim kapłan weźmie do ręki kielich, napełnia go winem i dolewa doń odrobinę wody, mówiąc po cichu: "Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, udział w bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo". Krótka modlitwa mówiąca w jednym zdaniu, po co było Wcielenie Syna Bożego, po co jest Msza święta. Mamy stać się uczestnikami Bóstwa. Mamy mieć udział w szczęściu Boga. W tej jedynej komunii, jaką jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Taka jest wola Boża, takie jest również spełnienie najgłębszych pragnień człowieka. Jesteśmy stworzeni dla Boga i On pragnie nam dać siebie. Bóg jest ubogi, ma "tylko" siebie i siebie "tylko" może dać. A mądry chrześcijanin, Franciszek z Asyżu wie: "Bóg mój i wszystko moje".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2004