Szata jest jednym z bardziej wyrazistych symboli. Nie jest tylko okryciem przed zimnem czy palącym słońcem, ale również znakiem rozpoznawczym osoby....
Szata jest jednym z bardziej wyrazistych symboli. Nie jest tylko okryciem przed zimnem czy palącym słońcem, ale również znakiem rozpoznawczym osoby. Ubieramy się przecież inaczej: do pracy drelich albo szary garnitur, po domu sztruksowe spodnie i kapcie, do przyjaciół jeszcze inaczej, do kościoła również. Każdy z nas ma swój styl i sposób ubierania się. Ubranie wyraża naszą osobowość, nasze pragnienia, nasze duchowe - a również i materialne - bogactwo czy ubóstwo. Tak jest teraz, tak było i w dawnych wiekach. Strój wyróżniał i oznaczał stany, kasty czy narodowości. Zmiana mody wiązała się często ze zmianą epoki, tak silnie oddziaływała bowiem myśl ludzka na zwykłe, codziennie sprawy. W człowieku bowiem nawet zwykłe codzienności nie są do końca zwykłe i wskazują głębiej i dalej.
Na co wskazuje szata?
Ujawnia to łacińska nazwa ornatu kapłańskiego: casula, czyli mały domek. Otóż strój spełnia wobec człowieka tę samą funkcję, jaką ma domostwo. Język polski pięknie wyraża tę prawdę, jednym słowem nazywając przestrzeń mieszkalną i najbardziej pożądany stan ludzkiego ducha: pokój. Dom czy pokój jest w gruncie rzeczy tylko przedłużeniem tego samego, czym jest dla mnie szata: daje mi bezpieczeństwo. Jestem w niej "u siebie". Mogę się nie bać agresji. Ubranie daje mi ten rodzaj pewności, że jestem kimś, że należy mieć do mnie szacunek, że trzeba mnie traktować jakoś wyjątkowo, bo jestem jedyny i niepowtarzalny, może nawet groźny. Każdy kto był w stolicach Anglii, Francji czy Włoch i widział uniformy reprezentacyjnej gwardii królewskiej, prezydenckiej albo kirasjerów, wie, o czym mowa. Popatrzmy na klasyczny strój mniszki: suknia do kostek, welon i kornet szczelnie zasłaniające włosy i szyję, widać tylko twarz i ręce. Niedzisiejszy, prawda? Ale kiedyś tak ubierała się w Europie każda kobieta. (Strój zakonny i mszalny idzie niemal zawsze na przekór zmieniającej się modzie.) Ta niedzisiejszość coś również wyraża. Oto, odsłaniając jedynie twarz i ręce, wskazuje na te części ludzkiego ciała, które są najbardziej w nas wyjątkowe. Nikt z nas nie ma identycznie takiej samej twarzy i takiego samego rysunku dłoni, nie mówiąc już o liniach papilarnych. Ubranie takie, zakrywając to, co w nas mniej lub bardziej seryjne, mówi każdemu synowi i córce Adama: zobacz, że nie jestem seryjnym produktem. Jestem wyjątkowy i niepowtarzalny. Ty, który nie umiesz już patrzeć na drugiego, od kiedy spostrzegłeś w raju, żeś jest nagi i nie umiałeś ani znieść widoku nagości drugiego, ani na niego patrzeć tak jak przed grzechem, teraz możesz na mnie spojrzeć tak, że i ja i ty będziemy bezpieczni. Nie będę dla ciebie jedynie przedmiotem, nie będziesz dla mnie agresorem.
Ale i zwykłe, codzienne ubranie działa podobnie. Dlatego tak ważne jest, co na siebie zakładam (albo, co z siebie zdejmuję i co odsłaniam). Bo poprzez moje ubranie informuję córki i synów Adama, kim jestem i jakie są moje zamiary, oczekiwania i pragnienia. Nawet wtedy, kiedy sobie tego wprost nie uświadamiam, mój strój mówi za mnie.
Moda pod prąd
Wróćmy do mody kościelnej. Od dawien dawna jest tak, że celebrans - i wierni również - zakładał na liturgię strój specjalnie na tę okazję przeznaczony. Święty Hieronim, kapłan i uczony żyjący w II połowie IV wieku, mówił tak: "Nie powinniśmy wchodzić do Świętego Świętych i celebrować sakramenty Pana w ubraniach, które nosimy kiedy indziej... Boska religia ma inne ubranie dla posługi (liturgicznej) i inne dla użytku codziennego" (Komentarz do Ezechiela, 44).
Powiedzieliśmy już, ze strój zakonny i mszalny idzie niemal zawsze na przekór zmieniającej się modzie. Obecny strój liturgiczny kapłana jest - z grubsza rzecz biorąc - zwyczajnym ubiorem z czasów, kiedy chrześcijaństwo rozkwitało wokół Morza Śródziemnego, gdzie w modzie była toga i tunika, a nie rozwinęło się jeszcze dostatecznie mocno na terenach Germanii, gdzie noszono spodnie. Trzeba dodać, że jeszcze całkiem niedawno charakterystycznym sposobem tłumaczenia stroju mszalnego kapłana było nadawanie poszczególnym częściom ubrania symbolicznego znaczenia. Warto jednak pamiętać, że wszystkie te symboliki były nadawane ex post - już po tym, jak dana część stroju zadomowiła się w liturgii.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













