Zawsze w drodze...

Rozmowa z księdzem Grzegorzem Pawlaczykiem, prezbiterem wędrownym Drogi Neokatechumenalnej



Dziś raczej rzadko spotyka się kapłanów, którzy wędrując od parafii do parafii i od diecezji do diecezji, głoszą Dobrą Nowinę.



- Każdy ksiądz, jak zresztą wszyscy chrześcijanie, winien być w swoim życiu żywym świadkiem Chrystusa i głosicielem Jego Dobrej Nowiny. Wyrazem tej postawy...
Czyta się kilka minut
Rozmowa z księdzem Grzegorzem Pawlaczykiem, prezbiterem wędrownym Drogi Neokatechumenalnej

Dziś raczej rzadko spotyka się kapłanów, którzy wędrując od parafii do parafii i od diecezji do diecezji, głoszą Dobrą Nowinę.

- Każdy ksiądz, jak zresztą wszyscy chrześcijanie, winien być w swoim życiu żywym świadkiem Chrystusa i głosicielem Jego Dobrej Nowiny. Wyrazem tej postawy jest również pewien zapał misyjny, wynikający z pragnienia podzielenia się Tajemnicą Chrystusa ze wszystkimi ludźmi. Jest dla mnie czymś oczywistym, że w kapłańską posługę wpisana jest zawsze otwartość na podjęcie nowych, często zupełnie odmiennych od dotychczasowych zadań. Pan Bóg posyła nas wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebni. Może to wydawać się trudne, ale jeśli taka jest wola Boża, trzeba opuścić swoją parafię, swoją diecezję i pójść gdzieś dalej.

Czyli prezbiter wędrowny to...

- To duszpasterz, który jest gotowy pojechać wszędzie tam, gdzie go pośle biskup. Jeśli istnieje potrzeba pracy w danym miejscu, na przykład przez dwadzieścia lat, to przez tyle czasu tam przebywa, jeśli zachodzi konieczność zmiany co pół roku, to tak się dzieje.

Posługa misyjna kojarzy się nam zazwyczaj z odległymi krajami w Afryce, Ameryce Łacińskiej, Oceanii, tymczasem Ksiądz pracował w krajach, które przez Kongregację do spraw Ewangelizacji Narodów nie są uznane za tereny misyjne.

- Rzeczywiście, pracowałem na Ukrainie, trzy lata w Kazachstanie, dwa lata w Skandynawii: Finlandii, Szwecji i Danii. Pracowałem też w Szwajcarii i we Włoszech. Głoszenie Ewangelii jest konieczne nie tylko w krajach uznanych za misyjne. Są przecież takie państwa w Europie, w których ogromną grupę społeczeństwa stanowią ludzie nieochrzczeni, a wielu spośród ochrzczonych to w praktyce neopoganie, dla których przyjęty kiedyś chrzest nie ma dalej żadnych konsekwencji w życiu. Tak bywa w Rosji, Francji, Rumunii czy w Skandynawii, właściwie gdziekolwiek. I dlatego wszędzie spotykamy się z potrzebą posługi kapłańskiej...

Jednak metoda pracy wędrownych prezbiterów jest wszędzie taka sama.

- Zawsze pracuję w ekipie katechistów, nigdy sam. W zespole, w jego międzynarodowym składzie wyrażona jest powszechność Kościoła katolickiego (obecnie pracuję z Włochem i Hiszpanką w Skandynawii natomiast pracowałem z małżeństwem włoskim). Prezbiter wędrowny nie jest związany oficjalnie tylko z jedną parafią, jest zapraszany i przyjmowany przez danego biskupa diecezjalnego lub proboszcza. Goszcząc w danej parafii, głosimy cykl, otwartych dla wszystkich, katechez. Uczestniczą w nich oczywiście bardzo różni ludzie, często również i tacy, którzy, jak na przykład w Rumunii, wiedzą, że są ochrzczeni, ale często nie wiedzą, w jakim Kościele i nic poza chrztem ich z nim nie łączy. Na katechezy te przychodzą również ludzie, którzy deklarują się jako agnostycy. Katechezy są sprofilowane bardzo egzystencjalnie, dotykają życia codziennego i dlatego często po ich zakończeniu ludzie odnajdują własną drogę do Pana Boga i włączają się w życie wspólnoty Kościoła.

Sposoby działania i środki są więc takie same, ale mentalność mieszkańców w poszczególnych krajach chyba inna?

- Owszem, w każdym kraju sposób życia i kultura są bardzo różne. Ludzie mieszkający w Rosji myślą inaczej niż mieszkańcy Skandynawii. Są bardziej otwarci, odwrotnie niż Skandynawowie, którzy są zimni, skryci i zamknięci w sobie. Potomkowie wikingów są bardzo dumni z osiągnięć państwa w zakresie opieki socjalnej, jakie udało im się wypracować po II wojnie światowej. Wierzą, że dzięki systemowi politycznemu Pana Boga już nie potrzebują. Nawet jeśli pojawiają się kryzysy egzystencjalne, problemy rodzinne czy też zdrowotne, państwo jest substytutem Boga - wszystko załatwia. Są tam oczywiście wspólnoty katolickie, jednak opierają się one głównie na ludności napływowej - Polakach, Włochach, choć zdarzają się tam też Skandynawowie. Natomiast na Wschodzie religijność budowana jest na fundamencie tożsamości narodowej, która łączona jest z określoną przynależnością wyznaniową. Przyznam, że Rosję i Kazachstan wspominam szczególnie serdecznie. Kiedy tam pojechałem i zorientowałem się, jak ludzie potrzebują Dobrej Nowiny, i jak tam cierpią z powodu jej braku, wzbudziło to moją ogromną sympatię dla tych ludzi i ich języka. Bardzo chętnie bym tam wrócił. Ale moje życie nie należy do mnie, tylko do Pana Boga i On posyła mnie tam, gdzie uzna za stosowne, wyrażając swoją wolę przez moich przełożonych.

Dziękuję za rozmowę

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2004